Piotra Semki oryginalne tłumaczenie sprawy Mariana Banasia. "Ojciec zaczął brnąć w obronę syna"

Zdaniem Piotra Semki, za kłopotami Mariana Banasia stoi jego syn Jakub, którego ojciec zdecydował się bronić. A PiS, jak tłumaczył w TOK FM publicysta "Do Rzeczy", "nie zorientował się, jak szkodliwa to jest sprawa". Partię uśpić mogła pamieć o jego współpracy z Lechem Kaczyńskim i pochwały m.in. ze strony Antoniego Macierewicza.
Zobacz wideo

Politycy PiS sugerują, że można się spodziewać próby zmiany Konstytucji tak, by można było łatwiej odwołać Mariana Banasia ze stanowiska prezesa Najwyższej Izby Kontroli. Sam Banaś odchodzić z pracy nie zamierza, choć w prokuraturze jest wniosek CBA dotyczący nieprawidłowości w jego oświadczeniu majątkowym, a dymisji chce sam prezes Jarosław Kaczyński

Przypomnijmy, Marian Banaś zaledwie w sierpniu został wybrany - głosami PiS i jego sojuszników, choć w CBA już trwała kontrola dotycząca jego oświadczenia majątkowego. Jak to możliwe, że mimo tego objął jedno z najważniejszych stanowisk w kraju?

"Pancerny Marian" i syn. Jakub Banaś - jaką odegrał rolę?

Piotr Semka przekonywał, że duży wpływ na decyzję Prawa i Sprawiedliwości, a de facto prezesa partii, który ma decydujący głos w sprawie obsady stanowisk, miała współpraca Banasia z Lechem Kaczyńskim. - Domyślam się, że Jarosław Kaczyński pamiętał tę postać z zapewne jak najlepszych opinii, jakie wyrażał Lech Kaczyński. Po drugie, wierzę, że pan Banaś rzeczywiście zrobił dużo dla uszczelnienia rozmaitych dziur w wypływaniu pieniędzy. Pamiętam też, że bardzo pozytywnie na jego temat wypowiadał się np. Antoni Macierewicz - wyliczał w Poranku Radia TOK FM. 

Publicysta "Do Rzeczy" przekonywał też, że nie byłoby kłopotów prezesa NIK-u, gdyby nie jego syn, Jakub Banaś.  - Scenariusz mógł być taki, że kłopoty, które kojarzą się ze słynnym hotelem z pokojami na godziny, wynikały z aktywności syna pana Mariana Banasia, którego ojciec postanowił bronić za wszelką cenę. I chyba PiS nie zorientował się, jak bardzo to szkodliwa sprawa, a z drugiej strony - ojciec zaczął brnąć w tę obronę - stwierdził Semka. A kiedy Dominika Wielowieyska zwróciła uwagę, że znany z reportażu "Superwizjera" sutener dzwonił do Mariana Banasia, a nie do jego syna Jakuba, gdy w słynnym hotelu pojawiła się ekipa TVN, publicysta odpowiedział: "Często zdarza się tak, kogoś nam przestawia syn i wchodzimy w relacje z tą osobą". 

Kariera Jakuba Banasia i... Antoni Macierewicz

Skoro Piotr Semka wywołał temat syna Mariana Banasia, to warto przypomnieć, że także w karierze Jakuba Banasia znaczącą rolę odegrał Antoni Macierewicz. W 2017 roku, kiedy na czele MON stał właśnie Macierewicz, syn Mariana Banasia trafił do Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Po kilku miesiącach został prezesem firmy Maskpol, czołowego producenta sprzętu dla wojska. 

Jakub Banaś, po odejściu z Maskpolu był m.in. pełnomocnikiem zarządu państwowego Banku Pekao S.A.; zasiadał też w radzie nadzorczej Związku Pracodawców Przedsiębiorstw Przemysłu Obronnego i Lotniczego, zrzeszającego państwowe firmy jak PGZ, Bumar czy Rosomak.

Warto też przypomnieć, że nim w kamienicy na krakowskim Podgórzu zaczął działać hotel z pokojami na godziny, Jakub Banaś chciał otworzyć tam centrum szkoleniowo-hotelowe. I dzięki pieniądzom z Unii Europejskiej zdołał kupić część wyposażenia placówki, która nigdy nie zaczęła działać. To UE dołożyła się do zakupu m.in. kamery cyfrowej, mikrofonów bezprzewodowych, telewizora, kina domowego z zestawem głośników, wózka kelnerskiego, sejfu, odkurzacza

Czy można zrozumieć postawę "Pancernego Mariana"?

W rozmowie z Dominiką Wielowieyską Michał Szułdrzyński przyznał, że "tak po ludzku" rozumie postawę Mariana Banasia, o którym od lat mówiono "Pancerny Marian". - On nie ma w tej chwili nic do stracenia, kiedy w prokuraturze jest doniesienie CBA, a PiS odsądza go od czci i wiary - tłumaczył publicysta "Rzeczpospolitej". Jak stwierdził, ze zdumieniem obserwuje zmianę kursu wśród polityków PiS, którego najlepszą ilustracją jest słynny wpis Beaty Mazurek na Twitterze. Była rzeczniczka PiS napisała, przypomnijmy, "Prezes NIK Marian Banaś milczy i milczy, pogrąża siebie i przy okazji nas. Panie Banaś pobudka, czas wstać, ludziom odpowiedź dać: rezygnacja czy nie". 

- To niesłychane, tak jednego dnia przestawić wajchę: nagle z człowieka, który był kryształem, zrobić wcielenie wszelkiego zła. To duże osiągnięcie ze strony PiS. Mam wrażenie, że prezes Banaś się "odwija", jak może  - ocenił Szułdrzyński. 

- To chyba początek nowej tendencji, kiedy wszyscy będą wysyłać wyrazy sympatii, rozumieć go (Mariana Banasia - red.). Tak mi to zabrzmiało - komentował Piotr Semka. Michał Szułdrzyński przemilczał tę uwagę, ale publicystę "Rz" w obronę wzięła Wielowieyska. -  Ja tak wypowiedzi Michał Szułdrzyńskiego nie odczytałam. Podsumowując: PiS-owi byłoby bardzo wygodnie, żeby Banaś odszedł - stwierdziła dziennikarka. A Semka, nie rezygnując, wtrącił: "A opozycji jest wygodnie, żeby Banaś trwał i żeby można było na niego pokazywać, jako na dowód zgnilizny PiS". - Podejrzewam więc, że Banaś będzie otaczany coraz większą sympatią i zrozumieniem - powtórzył publicysta "Do Rzeczy". 

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM