Plan B to uderzenie w syna Mariana Banasia? "Naciski stawiają PiS w złym świetle"

Jakub Banaś, syn prezesa NIK, który nie chce podać się do dymisji, miał zostać zwolniony z pracy, a prokuratura ma straszyć sprawdzaniem jego interesów. - Myślę, że Marian Banaś miał już jakieś przecieki o tym, co może spotkać jego syna w przyszłości - mówiła w TOK FM Joanna Miziołek z "Wprost".
Zobacz wideo

Według nieoficjalnych informacji Prawo i Sprawiedliwość dawało Marianowi Banasiowi czas na dymisję do 3 grudnia. Jeśli kłopotliwy dla rządzących prezes NIK nie zdecydowałby się na odejście, to rządzący zaczęliby wcielać w życie słynny plan B. 

Jak informował w poniedziałek Onet, Jakub Banaś został zwolniony z banku Pekao S.A., w którym pełnił funkcję pełnomocnika zarządu. Syn Mariana Banasia trafił do banku po tym, jak odszedł ze stanowiska prezesa firmy Maskpol, czołowego producenta sprzętu dla wojska

Decyzję ws. posady Jakuba Banasia odebrać można, według spekulacji medialnych, jako próbę wywarcia presji na prezesie NIK. - Wygląda na to, że ten plan B, o którym mówili pisowcy w sprawie Mariana Banasia, to jest taki, żeby syna zwolnić z pracy, wysłać do niego CBA czy prokuraturę, żeby tak się zrobiło gęsto. Koincydencja tych wydarzeń wskazuje na to, że nie chodzi o prawo i sprawiedliwość, ale o PiS - ocenił Jan Wróbel, gospodarz Poranka Radia TOK FM. 

- Stawia to w złym świetle Prawo i Sprawiedliwość, że te naciski sięgają tak daleko, aż rodziny - przyznała Joanna Mizołek. Dziennikarka 'Wprost" dodała, że w słynnej dymisji Mariana Banasia, która miała trafić w miniony piątek do Sejmu, znajdowało się uzasadnienie, że prezes Najwyższej Izby Kontroli decyduję się na odejście m.in. ze względu na dobro rodziny. - Myślę, że już miał jakieś przecieki o tym, co może spotkać jego syna w przyszłości - oceniła w rozmowie z Janem Wróblem.  Dymisja, którą przypomniała Miziołek, nie została przyjęta przez marszałek Sejmu Elżbietę Witek.

Według Grzegorza Osieckiego słynny plan B PiS nie oznacza wyciągania konsekwencji wobec bliskich Mariana Banasia. Dziennikarz "DGP" podkreślił, że rządzący planują odsunąć prezesa NIK za pomocą narzędzi prawnych: zmiany konstytucji lub zmian ustawowych. 

- Pytanie: na ile te rozwiązania mogą być skuteczne. Rozumiem, że one miały być argumentem dla prezesa NIK, że jeżeli nie zrobi tego sam, to "zrobimy to za ciebie i pozbędziemy się ciebie". Natomiast wiele wskazuje na to, że jeżeli Marian Banaś będzie trwać na stanowisku, to nie wiem, czy PiS będzie w stanie mu coś zrobić - uważa Osiecki. 

Wprowadzeniu zmian konstytucji czy ustawy może być jednak niemożliwe, ponieważ nie znajdują one poparcia opozycji.

Kariera Jakuba Banasia

Warto przypomnieć, że kariera Jakuba Banasia zaczęła się już wcześniej. W 2017 roku, kiedy na czele MON stał Antoni Macierewicz, syn Mariana Banasia trafił do Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Po kilku miesiącach został prezesem firmy Maskpol, czołowego producenta sprzętu dla wojska. Później został m.in. pełnomocnikiem zarządu państwowego Banku Pekao S.A.; zasiadał też w radzie nadzorczej Związku Pracodawców Przedsiębiorstw Przemysłu Obronnego i Lotniczego, zrzeszającego państwowe firmy jak PGZ, Bumar czy Rosomak. 

Z ustaleń mediów wynika też, że to Jakub Banaś chciał prowadzić działalność gospodarczą w kamienicy, która do jego rodziny miała trafić dzięki znajomości ojca z kombatantem. Syn Mariana Banasia chciał w budynku na krakowskim Podgórzu założyć centrum szkoleniowo-hotelowe. 

Rozmowy posłuchasz także wygodnie na telefonie dzięki aplikacji TOK FM.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM