Bartłomiej Sienkiewicz o sprawie Banasia: PiS zatrzasnął na własnej nodze pułapkę i nie jest w stanie wyrwać z niej nóg

Zdaniem Bartłomieja Sienkiewicza, sprawa Mariana Banasia pokazuje, że mamy do czynienia z kryzysem partii rządzącej na skalę, jakiej do tej pory jeszcze nie było. - Na naszych oczach rozgrywają się rzeczy, które przypominają film gangsterski - ocenił w TOK FM były szef MSWiA. Sienkiewicz uważa, że marszałek Sejmu powinna zdecydować się np. na ujawnienie zapisów z monitoringów. Bo słowa Elżbiety Witek, że żadnej dymisji Banasia nie dostała, nie przekonują polityka.
Zobacz wideo

Prezes NIK Marian Banaś w specjalnie wydanym oświadczeniu poinformował, że nie poda się do dymisji, a jego osoba stała się przedmiotem gry politycznej. 

- To wojna z PiS. Ale w tym oświadczeniu pan prezes NIK ma rację, mówiąc o tym, że został powołany przez większość parlamentarną, w sposób absolutnie legalny, nie uchybiono żadnym procedurom - mówił w Poranku Radia TOK FM były minister spraw wewnętrznych, Bartłomiej Sienkiewicz. Podkreślił, że wszystkie ostrzeżenia dotyczące kłopotów, jakie może spowodować powołanie Banasia, zostały przez partię rządzącą odrzucone i potraktowane jako atak polityczny. 

Prowadząca Poranek Radia TOK FM Karolina Lewicka przypomniała w tym miejscu posła KO Roberta Kropiwnickiego, który próbował z mównicy sejmowej pytać o oświadczenia majątkowe kandydata na prezesa NIK. Wyłączono mu jednak mikrofon

Zdaniem Sienkiewicza za całą sytuację odpowiedzialność ponosi partia rządząca, która w ostatnich dniach wypiera się związków z Marianem Banasiem. - PiS zatrzasnął na własnej nodze taką zębatą pułapkę i nie jest w stanie wyrwać z niej nóg. I w tej sytuacji woła do opozycji: pomóżcie. Pomóżcie zmienić konstytucję (tak, aby możliwe było odwołanie szefa NIK - red.). To już jest w ogóle kuriozum - stwierdził gość TOK FM. 

Sienkiewicz: Trzeba zweryfikować słowa marszałek Witek

Według Sienkiewicza mamy obecnie do czynienia z kryzysem obozu rządzącego na skalę, jakiej do tej pory jeszcze nie było. - Na naszych oczach rozgrywają się rzeczy, które przypominają film gangsterski: jakieś spotkania w nocy, jakieś naciski, nagle odwoływany syn ( z pracy - red.) - wymieniał polityk i zwrócił uwagę na pismo z dymisją Banasia, które według doniesień medialnych miało mu zostać odesłane do zredagowania przez Elżbietę Witek.

Marszałek Sejmu zaprzeczyła jednak, aby dokument dostała. Zdaniem byłego ministra spraw wewnętrznych, dzięki zamontowanemu w Sejmie monitoringowi oraz księdze  wejść i wyjść, bardzo łatwo można sprawdzić, czy pismo trafiło na biurko marszałek, czy nie. - Ja bym chciał sprawdzić, czy kierowca pana Banasia był feralnego wieczoru w gabinecie pani marszałek. To jest rzecz do pokazania w każdej chwili. Mam nadzieję, że pani marszałek nie będzie mieć żadnego problemu, aby te materiały udostępnić na żądanie posłów opozycji - podkreślił. 

"Państwo bez żadnego trybu"

Dziennikarka pytała również, co sprawa Mariana Banasia mówi o stanie polskiego państwa. - To jest "państwo bez żadnego trybu". Rozkłada się cały system pewnej równowagi władzy i pewnego systemu podejmowania decyzji typowego dla demokratycznego państwa. Historia Banasia pokazuje pewną ruinę jakichkolwiek mechanizmów państwowych. To jest państwo, kiedy lider partii próbuje namówić swojego nominata do ustąpienia, on się stawia, więc prokuratura wszczyna wobec niego postępowanie, a potem jego syn traci posadę w państwowym banku - stwierdził. 

Zdaniem Sienkiewicza patrząc na kryzys w wymiarze sprawiedliwości, w wojsku oraz wokół afery Mariana Banasia Prawo i Sprawiedliwość prowadzi nieustającą destrukcję państwa. - Jedyny plan, jaki ma PiS, to plan zniszczenia. On jest realizowany z żelazną konsekwencją - ocenił. 

Karolina Lewicka zastanawiała się, czy sprawa Banasia przyniesie w przyszłości jakieś korzyści. - Nie będzie żadnych korzyści państwa polskiego z tej sytuacji. Z tej sytuacji jest tylko i wyłącznie wstyd i hańba. To nie jest rzecz, która wzmacnia państwo, ale która je osłabia - zaznaczył. 

Wybory prezydenckie

Dziennikarka TOK FM zwróciła uwagę, że wybór kandydata na prezydenta z KO może nie być prosty. Koalicjanci PO - Inicjatywa Polska, Zieloni i Nowoczesna - zastanawiają się bowiem, czy nie wystawić własnych kandydatów.  - Koalicje zawsze są trudne. W finale wątpię, żeby do tego doszło, bo nie byłoby żadnego logicznego politycznego zysku z mnogości kandydatów w obrębie KO - stwierdził Sienkiewicz, dodając, że trwają rozmowy. 

Jednocześnie polityk zaznaczył także, że nie lekceważyłby kandydatury Szymona Hołowni, wskazując na zwycięstwo w wyborach prezydenckich aktora i komika Wołodomyra Zełenskiego na Ukrainie.  

Rozmowy posłuchasz też wygodnie an telefonie dzięki aplikacji TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM