Główny bohater afery GetBack agentem CBA? "Próbował przykleić się do PiS i robił to skutecznie"

Jeżeli to wszystko działo się za wiedzą i akceptacją służb, to jest to czysta rozgrywka polityczna wokół premiera Mateusza Morawieckiego - tak o nowych ustaleniach ws. afery GetBack mówił Andrzej Stankiewicz z Onetu.
Zobacz wideo

Jak ustalił Onet, główny bohater afery GetBack, prezes firmy Konrad K., zeznał w prokuraturze, że był współpracownikiem CBA. - Jeśli ta deklaracja jest prawdziwa, to oznacza, że służby specjalne są współodpowiedzialne za skandal, w którym 10 tys. osób i ponad 170 instytucji straciło w sumie 2,5 mld zł – napisał Onet. Andrzej Stankiewicz, autor tego artykułu, wyjaśniał w TOK FM na czym dokładnie polegają kontrowersje. - Jeśli to prawda, to oznaczałoby, że służby miały świadomość jak działa ten człowiek. Mogły zapobiec temu, że GetBack na początku 2018 roku – kiedy już był bankrutem - wyemitował obligacje warte kilkaset milionów złotych. Gdyby służby zadziałały szybciej, to by do tego nie doszło – tłumaczył Stankiewicz.

Jak mówił, po publikacji zadzwonił do niego "minister z resortu siłowego". - I w pierwszym zdaniu zarzucił mi, że piszę nieprawdę, bo takich zeznań nie ma. Odpowiedziałem, że przecież mam je przed sobą. Odparł, że w takim razie powinienem mu je przesłać. Oczywiście nie zgodziłem się, ale cytowałem mu niektóre fragmenty – zdradził dziennikarz.

W tych zeznaniach Konrad K. wskazuje dokładnie, że współpracował z CBA. Miało dochodzić do spotkań z agentami, nadano mu nawet pseudonim "Zeus". - Do tej pory ten człowiek był wiarygodny dla prokuratury, po jego zeznaniach zatrzymano kilka osób, stawiano zarzuty. Więc to jest moje pytanie do służb: kim był ten człowiek i jaką rolę odegrał. Służby powinny się odnieść do tego w jasny sposób – przekonywał Stankiewicz i dodał, że rozmowa z ministrem choć odbywała się w atmosferze "ograniczonego zaufania", to finalnie ów członek rządu wyraził zrozumienie dla dziennikarza. - Choć publicznie wybrał linię partyjną i próbował podważyć moją wiarygodność – mówił.

Stankiewicz podkreślał też, że w całej sprawie jest bardzo silny wątek polityczny. - Bo GetBack próbował się przykleić do PiS i w sumie robił to bardzo skutecznie. Finansował różne media związane z prawicą czy ich imprezy. Prezes Konrad K. miał dobre relacje z Kornelem Morawieckim, czyli ojcem premiera. I ten kontakt też próbował wykorzystać – wyliczał Andrzej Stankiewicz.

Jak wyjaśniał dalej dziennikarz Onetu, K. Próbował od rządu uzyskać gwarancję, że uratują przed upadkiem jego firmę. - Mówił, że mu się to należy, bo jest patriotą, skupował od firm państwowych złe długi i pomaga władzy. Jeżeli to wszystko działo się za wiedzą i akceptacją służb, to jest to czysta rozgrywka polityczna wokół premiera Mateusza Morawieckiego – przekonywał gość TOK FM.

Afera GetBack

Notowana na giełdzie spółka GetBack najpewniej wprowadzała w błąd swoich inwestorów. Spora część z nich ma bowiem problem z odzyskaniem pieniędzy, które zainwestowała w obligacje spółki. Trafiły one w ręce ponad 9 tys. podmiotów - większość z nich to nie profesjonalne instytucje finansowe, a indywidualni inwestorzy. Straty liczone są w setkach milionów złotych.

DOSTĘP PREMIUM