Daniel Passent o debacie w PO: Jestem zawiedziony. Brakowało mi tam życia, charyzmy

- Oglądałem debatę kandydatów Platformy Obywatelskiej z obowiązku, raczej bez przyjemności. Brakowało mi tam życia, jakiegoś napięcia, kontrowersji, sporu i brakowało mi charyzmy - mówił w TOK FM redaktor Daniel Passent.
Zobacz wideo

Małgorzata Kidawa-Błońska i Jacek Jaśkowiak, którzy rywalizują o nominację Platformy Obywatelskiej na kandydata na Prezydenta RP starli się w przedwyborczej debacie. Mówili między innymi o ochronie zdrowia, obronności, programach socjalnych, ale też wieku emerytalnym czy ustawie aborcyjnej. Relację z debaty znajdziesz TUTAJ >>

Według znacznej części komentatorów, pojedynek nie należał do zbyt porywających. Wielu dziennikarzy - po zakończeniu spotkania - pisało w mediach społecznościowych, że dyskusja była monotonna i nie dowiedzieliśmy się z niej niczego nowego.

Rozczarowania debatą nie krył także redaktor Daniel Passent, który w niedzielnej audycji "Goście Passenta" w TOK FM przyznał wprost: "Oglądałem ją z obowiązku, raczej bez przyjemności". - Brakowało mi tam życia. Brakowało mi jakiegoś napięcia, kontrowersji, sporu i brakowało mi charyzmy - ocenił. - Temperatura tej debaty wynosiła 36,6 i mówiąc w terminologii pana Jacka Jaśkowiaka [który trenuje boks - red.], nie jest to temperatura z jaką się wychodzi na ring - dodał.

Redaktor Passent tłumaczył, że oglądając debatę nie miał wrażenia, że biorący w niej udział kandydaci rzeczywiście chcą wygrać wybory. - To było takie bardzo ugładzone. Może wewnątrzpartyjną rolę spełniło, ale szerszą raczej nie. Także jestem zawiedziony - podsumował.

"Remis ze wskazaniem"

Podobnego zdania był redaktor naczelny tygodnika "Wprost" Marcin Dzierżanowski, jeden z gości Passenta w TOK FM. - Nie sądzę, żeby ta debata przykuła specjalną uwagę widzów. Była dość nudna i standardowa - wskazał.

Dopytywany, kto jego zdaniem, okazał się lepszy powiedział, że komentatorzy mówią o remisie z pewnym wskazaniem na Jacka Jaśkowiaka. Dzierżanowski podkreślił jednak, że "pewne wskazanie" to za mało. Według jego opinii, prezydent Poznania jest na zdecydowanie gorszej pozycji niż Małgorzata Kidawa-Błońska i gdyby naprawdę miał zdobyć nominację partii na wybory - powinien wygrać sobotni pojedynek zdecydowanie. - Nie pokonał wysoko Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, co oznacza, że jego szanse na zdobycie nominacji są w zasadzie żadne - stwierdził dziennikarz.

O tym, kto zostanie kandydatem PO w wyborach prezydenckim mamy dowiedzieć się w najbliższą sobotę 14 grudnia. Zdecyduje o tym - w głosowaniu - Rada Krajowa partii.

Dzierżanowski powiedział, że z jego informacji wynika, że zdecydowane poparcie - przynajmniej w klubie parlamentarnym - ma wicemarszałek Sejmu. - To jest zrozumiałe. Jacek Jaśkowiak nigdy nie był parlamentarzystą, wielu pewnie nawet go nie zna. Zaś Małgorzata Kidawa-Błońska jako wieloletnia parlamentarzystka ma z wieloma relacje bardzo osobiste - tłumaczył.

Liczba zwolenników wicemarszałek Sejmu była zdecydowanie bardziej słyszalna także podczas sobotniej debaty. Głośno dopingowali polityczkę na sali, bijąc jej brawa i skandując "Kidawa, Kidawa". Redaktor Dzierżanowski radził jednak fanom kandydatki, by zmienili okrzyk. - Krzyczenie po nazwisku do kandydata, który chce się pokazać jako taka ciepła osoba to jest zły pomysł. Raczej krzyczałbym "Małgosia, Małgosia" - stwierdził. 

Kto na prezydenta?

Wybory prezydenckie odbędą się wiosną przyszłego roku. Prawo i Sprawiedliwość zapowiada, że ich kandydatem ponownie będzie urzędujący prezydent Andrzej Duda. Poza tym, swój start zapowiedział lider Polskiego Stronnictwa Ludowego Władysław Kosiniak-Kamysz. Lewica ma zaprezentować kandydata (lub kandydatkę) w połowie grudnia - coraz częściej mówi się, że ma to być obecna wicemarszałek Senatu Gabriela Morawska-Stanecka. Zagadką pozostaje start Szymona Hołowni - dziennikarz i publicysta swoją decyzję ma ogłosić w niedzielę wieczorem.

Posłuchaj całej audycji "Goście Passenta". W Aplikacji TOK FM możesz to zrobić na telefonie!

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM