PiS chce dyscyplinować sędziów. "Ziobro z szajką młodzików planują totalną demolkę"

Środowiska sędziowskie i sejmowa opozycja krytykują projekt ustawy dyscyplinującej sędziów. Ten zakłada m. in. ograniczenie działalności samorządu sędziowskiego i drastyczne kary dyscyplinarne dla sędziów - w tym wydalenie z zawodu. - To wprowadzanie zmian w sądownictwie za pomocą maczugi - oceniał w programie Wybory w TOK-u Jarosław Sachajko z Koalicji Polskiej.
Zobacz wideo

Nie milkną echa wokół projektu PiS ws. ustawy dyscyplinującej sędziów - zakłada ona m. in. kary finansowe za naruszanie dyscypliny, usuwanie ze stanowiska i ograniczenie działalności samorządów sędziowskich. Podstawą do wymierzania kar ma być na przykład podważanie statusu innych sędziów - w tym wskazanych przez nową Krajową Radę Sądownictwa. Taki kierunek zmian skrytykował w piątek Adam Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich.

Według Izabeli Leszczyny, posłanki Koalicji Obywatelskiej, działania PiS doprowadzą do "politycznego polexitu". - Wejście w życie tych przepisów będzie jednoznaczne z wykluczeniem Polski z jednolitego runku unijnego. Bo nikt nie będzie chciał robić z polskimi firmami interesów, czy u nas inwestować, przez to, że nie ma uczciwego prawa. Znów będzie wstyd na całą Europę – przekonywała Leszczyna.

Podobnego zdania była Joanna Scheuring-Wielgus. - To rząd wprowadza chaos. Zbigniew Ziobro z szajką młodzików bez żadnego doświadczenia chcą zrobić totalną demolkę. To się nigdy nikomu w głowie nie mieściło – mówiła posłanka Lewicy. Przypomnijmy, projekt ustawy prezentowali trzej młodzi politycy związani z Solidarną Polską, Jan Kanthak, Jacek Ozdoba i Sebastian Kaleta. 

Jej zdaniem takie stawianie sprawy może mieć poważniejsze konsekwencje. - Jeśli teraz zaknebluje się usta sędziom, to kto będzie następny? Nauczyciele, którzy nie zgadzają się z linią partii? - pytała retorycznie Scheuring-Wielgus.

Według Jarosława Sachajki, posła Klubu Koalicja Polska- PSL-Kukiz'15, PiS "naprawia system sądowniczy maczugą". - Trzeba stanąć w prawdzie i powiedzieć, kto jest za to odpowiedzialny – przekonywał Sachajko.

Nastroje próbował tonować Marek Jurek, były marszałek Sejmu. Wskazał, że zamieszanie w sądach rozpoczęło PO i PSL w 2015 roku, gdy powołało do Trybunału Konstytucyjnego pięciu nowych sędziów. - I to jest pewien ciąg wydarzeń, który wtedy się rozpoczął. Odpowiedzialne podmioty powinny się starać nie eskalować tego konfliktu, czyli nie proponować kontrowersyjnych rozwiązań. Jednak chyba obie strony są zajęte tym, żeby go kontynuować , bo to interesuje opinię publiczną – ocenił Jurek.

Zmian w sądach starał się bronić Kamil Bortniczuk, poseł Zjednoczonej Prawicy i polityk Porozumienia Jarosława Gowina. Przyznał, że choć projekt nie był konsultowany z jego środowiskiem, to kierunek zmian jest słuszny. - Będziemy się jeszcze do niego odnosić, składać jakieś poprawki. Natomiast podważanie wyroków sądów doprowadziłoby do anarchizacji państwa. Sędzia nie ma prawa pytać, czy inny jego kolega może wykonywać ten zawód. Sędziowie próbują wejść w buty władzy – przekonywał Bortniczuk.

 Szef PiS zabiera głos

W sobotę prezes PiS Jarosław Kaczyński wyjaśniał cele wprowadzenia tego projektu. - Chcemy powstrzymać "wysadzenie w powietrze" wymiaru sprawiedliwości, bo to, co zaczęło się dziać w wymiarze sprawiedliwości, to już właściwie jest anarchia - mówił w rozmowie z PAP Kaczyński. 

- Sądownictwo w Polsce po prostu wypowiedziało posłuszeństwo nie jakiejkolwiek władzy, tylko obowiązującemu w Polsce prawu i wszystkim regułom, które tworzyły dotąd podstawy polskiego wymiaru sprawiedliwości - ocenił szef PiS. 

W Aplikacji TOK FM posłuchasz na telefonie:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM