"Nie" Polski ws. neutralności klimatycznej do 2050 roku. "Strzał w stopę, tragiczna decyzja"

Polska jako jedyna ze wszystkich członków Unii Europejskiej nie podpisała się pod zobowiązaniem osiągnięcia neutralności klimatycznej w 2050 roku. To główny cel tak zwanego "zielonego ładu" ogłoszonego przez Komisję Europejską.
Zobacz wideo

Premier Mateusz Morawiecki po szczycie w Brukseli, zapewniał, że Warszawa będzie do tego dochodzić swoim tempem. Ile to potrwa? Na razie nie konkretnej daty. Natomiast samo polskie "nie" w tej sprawie jest przedstawiane przez rząd jako "wielki sukces" premiera.

- To tragiczna decyzja dla Polski - oceniała w programie "Wybory w TOK-u" posłanka Lewicy Joanna Scheuring-Wielgus. Według niej, premier Morawiecki swoimi działaniami skazał Polaków na palenie węglem przez kolejne 30 lat.  - Tłumaczenie, że w zasadzie nie mieliśmy wpływu, że to nie przez nas jest taka sytuacja w Polsce, jest absurdalna. Było wiele krajów, które miały ten sam punkt wyjścia co Polska w sprawie walki o klimat - przekonywała posłanka Lewicy. 

Z tym stwierdzeniem nie zgadzał się Kamil Bortniczuk z Porozumienia Jarosława Gowina. - Trzeba sięgnąć do konkluzji. Tam jest zapisana akceptacja pozostałych państw Unii Europejskiej, że rozumieją wyjątkową sytuację polskiej energetyki, która ze względów historycznych - niezawinionych przez Polaków - jest oparta w dużej mierze o węgiel i potrzebuje więcej czasu, by wypełnić zobowiązania - wyjaśniał Bortniczuk. 

Według Izabeli Leszczyny z KO decyzja premiera była "strzałem w stopę". - Zastanawiam się, ile czasu potrzebujemy, żeby odejść od węgla. 30 lat to za mało dla PiS, więc pewnie chcą 100 lat. Tak jak prezydent Andrzej Duda, który nie wierzy w zmiany klimatyczne - oceniła Leszczyna. 

Z kolei Marek Jurek przypomniał, że przez wiele lat Wielka Brytania miała specjalny rabat jeśli chodzi o środki wnoszone do wspólnego budżetu UE. - I w interesie wspólnoty było kontynuowanie takiego stanu rzeczy. Rabat, który ze względu na politykę rolną, wywalczyła pani Margaret Thatcher nie był żadnym protobrexitem. To był status kraju w szczególnej sytuacji. Jeżeli Polska jest w podobnym położeniu w dziedzinie klimatu, to powinniśmy tego bronić. Nie rozumiem wnoszenia polityki partyjnej do takich dziedzin - przekonywał były marszałek Sejmu. 

Macron o mechanizmie solidarności finansowej. "Nikomu nie groził"

Prezydent Francji Emmanuel Macron stwierdził w piątek, że jeśli Polska nie zmieni swojego stanowiska, to sama postawi się poza unijnym mechanizmem solidarności finansowej na transformację ekologiczną. Aby rozwiać wszelkie wątpliwości, do słów francuskiego prezydenta odniósł się w sobotę (14 grudnia) ambasador Francji Frederic Billet. 

"Prezydent Macron po prostu tłumaczył znaczenie konkluzji Rady Europejskiej i nikomu nie groził" - napisał w oświadczeniu. "Podczas konferencji prasowej Prezydent Republiki doprecyzował, że wszystkie kraje Rady Europejskiej popierają cel neutralności emisyjnej, ale że Polska zawnioskowała o wyjątek dot. wdrażania tego celu, „ponieważ dziś uznaje, że potrzebuje więcej czasu” i że otrzymała więc „dodatkowy czas, aby – do czerwca – potwierdzić, że będzie dążyć do tego celu na poziomie krajowym”.Następnie Prezydent tylko wytłumaczył, co to oznacza dla Rady Europejskiej: „Ten wyjątek w żaden sposób nie spowalnia wdrażania Zielonego Ładu i, nawet gdyby ostatecznie Polska nie potwierdziła swojego udziału w dążeniu do tego celu, to postawiłaby się sama poza ramami mechanizmów europejskich, w tym solidarności finansowej”' - czytamy.

Ambasador dodał, że Emmanuel Macron powiedział również, iż jest przekonany co do możliwości potwierdzenia tego zobowiązania 27 Państw członkowskich przez wszystkie kraje europejskie w bliskiej przyszłości. Jak wyjaśnia dyplomata, prezydent Francji "wyraził zadowolenie z politycznego poparcia przez Radę Europejską zasady solidarności europejskiej w dziedzinie przemiany klimatycznej". 

"Zależało mu (prezydentowi Francji - red.) w szczególności na powiedzeniu polskiemu Premierowi, że Francja wspiera Fundusz Sprawiedliwej Transformacji i solidarność finansową dla krajów, których koszyk energetyczny powoduje, że ruszają z pozycji bardziej oddalonych, niż te które mają bardziej korzystny mix. „Są kraje takie jak Polska, które ruszają z pozycji bardziej oddalonych. Należy więc im pomóc w przebyciu tej drogi i zapisać większe inwestycje. Solidarność ta jest uzasadniona”' - napisał Frederic Billet.

Zdaniem ambasadora konkluzja Emmanuela Macrona była bardzo jasna: "bez solidarności, UE będzie postępować wolniej i będzie tracić czas, zwłaszcza w dziedzinie klimatycznej".

W Aplikacji TOK FM posłuchasz na telefonie:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM