Senat zaczyna pracę. Posiedzenia Sejmu zaczną przypominać kolejkę górską [KOMENTARZ]

Z pozoru czysto symboliczne próby protestów będą solą w oku partii rządzącej, która przez cztery ostatnie lata przyzwyczaiła się do traktowania obu izb parlamentu jak maszynki do głosowania. Dla opozycji każde posiedzenie Senatu będzie próbą jedności i zdolności do negocjacji. Dziś rozpoczyna się pierwsze merytoryczne posiedzenie drugiej izby parlamentu.
Zobacz wideo

Zarówno Koalicja Obywatelska, Lewica, jak i PSL, zdają sobie sprawę z siły senackiej artylerii. Dlatego już teraz poszczególne ugrupowania zapowiadają, że Senat stanie się głównym bastionem walki z Prawem i Sprawiedliwością. Choć to wcale nie oznacza, że opozycja każdą ustawę, którą Sejm uchwali głosami PiS-u, będzie blokować. Na początek politycy chcą wyciągnąć rękę do partii rządzącej i wykorzystają do tego tzw. ustawę okołobudżetową, którą na pierwszym posiedzeniu, w trybie pilnym uchwalił Sejm. Chodzi o projekt dotyczący jeszcze obecnego planu finansów publicznych - na 2019 rok. Rząd poprosił, by parlament zgodził się na zwiększenie funduszu rezerwowego NFZ do 2 mld złotych i Funduszu Wsparcia Policji do 1 miliarda złotych. Właśnie te przepisy, którymi w pierwszej kolejności zajmą się senatorowie, wyjdą z drugiej izby bez poprawek i trafią bezpośrednio do prezydenta. Na tym wola współpracy - przynajmniej na razie - dobiegnie końca.

Co z trzynastą emeryturą?

Nie będzie za to zgody na zmiany w Funduszu Wsparcia dla Osób z Niepełnosprawnościami. PiS, aby mieć środki na wypłatę między innymi przyszłorocznej tzw. trzynastej emerytury, zaproponowało i uchwaliło przepisy, które wypaczają ideę założonej niedawno rezerwy. Przy czym wcale nie o brak pieniędzy w tym rozwiązaniu chodzi, a o to, by uniknąć podleganiu regule wydatkowej. Partia Jarosława Kaczyńskiego, nie bacząc na zarzuty opozycji i krytykę ekonomistów, którzy wskazywali, że ustawa wprost łamie zasadę niedziałania prawa wstecz, przeforsowało zmiany już na pierwszym posiedzeniu. Dlatego Senat - jak deklarują między innymi politycy Lewicy - będzie zgłaszał daleko idące poprawki, zmieniające sens całego rozwiązania, a mówiąc wprost, odwracające wszystkie zmiany wprowadzone przez PiS. To pierwszy raz od października 2015 roku, kiedy plany Prawa i Sprawiedliwości zostaną pokrzyżowane jeszcze na etapie prac legislacyjnych. A senatorowie w okazywaniu sprzeciwu dopiero się rozkręcają.

"Kneblowanie" sędziów

Kolejną, kluczową okazję opozycja będzie miała już po Nowym Roku. To wtedy Senat zajmie się przepisami "kneblującymi" sędziów, nad którymi Sejm rozpocznie prace już w najbliższą środę. W izbie niższej PiS swoich praktyk zmieniać nie zamierza. Sejmowy ekspres zadziała więc ponownie i po najdalej 48 godzinach projekt prawdopodobnie stanie się już uchwaloną ustawą. W dotychczasowych warunkach zapewne jeszcze przed niedzielą ustawa ta cieszyłaby się podpisem prezydenta. Zwłaszcza, że Andrzej Duda zresztą wręcz entuzjastycznie podchodzi do rozwiązań, których trudno nie nazwać inaczej niż represjami wobec środowiska sędziowskiego. Przy tym projekcie senacka większość wykorzysta zapewne oba najbardziej radykalne rozwiązania, które przewiduje ustawa zasadnicza. Ta stanowi jasno, że Senat na rozpatrzenie poselskich pomysłów ma 30 dni. Jeśli w tym terminie rozstrzygnięcie nie zapadnie, przyjmuje się, że druga izba przyjęła ustawę bez poprawek, a dokument trafia na biurko prezydenta. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, by ten termin wykorzystać maksymalnie, a Senat swoją opinię może wydać nawet w dwudziestym dziewiątym dniu tego procesu. I tę furtkę opozycja zamierza wykorzystać.

Na dodatek nie ma wątpliwości, że przepisy - jak mówi opozycja - rodem z PRL - senatorowie odrzucą w całości. Trudno spodziewać się innego rozwiązania, skoro przeciwko projektowi protestuje nie tylko opozycja i środowisko sędziowskie, ale także obywatele - podczas manifestacji w Poznaniu oraz planowanych na środę demonstracji w największych polskich miastach. Swoje zainteresowanie pomysłami na karanie sędziów za krytykowanie PiS-owskich zmian w sądownictwie wyraziła też Komisja Europejska. To oznacza, że nie dość, że ustawa opuści Senat dopiero w połowie stycznia, to jeszcze z rekomendacją jej odrzucenia. Tą opinią po raz kolejny będą musieli się zająć posłowie. Oczywiście, do zignorowania sprzeciwu senatorów wystarczy większość bezwzględna, którą partia Kaczyńskiego wraz z koalicjantami w Sejmie posiada. Nawet jeśli by założyć (harmonogram posiedzeń na przyszły rok nie jest jeszcze znany), że zrobi to w szybkim tempie, to i tak spowolnienie prac będzie dla PiS-u odczuwalne. Deficyt trzech mandatów w Senacie w praktyce przełożył się na wydłużenie procesu legislacyjnego o prawie 5 tygodni. W przypadku projektów, które mogą poczekać, większego znaczenia to nie ma, ale PiS już wie, że powtórki z siłowego gaszenia międzynarodowego kryzysu wokół nowelizacji ustawy o IPN, której zmianę uchwalono, wraz z podpisem prezydenta, w 8 godzin, nie będzie.

Frekwencja będzie kluczowa

Opozycja musi za to wypracować jasną strategię postępowania z projektami i otwarcie argumentować, dlaczego niektóre pomysły popiera, do niektórych zgłasza poprawki, a inne odrzuca w całości. A co jeszcze ważniejsze - musi szczególnie pilnować frekwencji, sumienności i współpracy senatorów z trzech ugrupowań. I oglądać się na senatorów niezrzeszonych, którzy każdą swoją decyzję mogą uzależniać od ewentualnych "profitów". Że do takich targów będzie dochodziło, widzieliśmy już podczas wyboru Tomasza Grodzkiego na marszałka Senatu, kiedy to pojedynczy politycy w panice próbowali ugrać za swoje poparcie dla jego kandydatury jak najwięcej.

Prawo i Sprawiedliwość z kolei musi się nauczyć żyć z trudnym rywalem po drugiej stronie Korytarza Marszałkowskiego. Planować do każdego projektu inną strategię i bacznie patrzeć na kalendarz. Dlatego też można się spodziewać, że w miarę regularne do tej pory posiedzenia Sejmu zaczną przypominać kolejkę górską, ze zwoływaniem posłów na ostatnią chwilę, by skracać, i tak znacząco wydłużony przez Senat, proces legislacyjny.

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie za darmo:

DOSTĘP PREMIUM