Poseł PiS tłumaczy się z barierkowej ofensywy przed Sejmem. Protestującym proponuje "eksperyment"

- Historia protestów w ostatnich latach pokazuje, że były np. próby wdarcia się na teren parlamentu. Dlatego elementarne warunki bezpiecznego prowadzenia obrad Sejmu muszą być zachowane - tak z kolejnych barierek przed Sejmem tłumaczył się poseł PiS Marcin Horała.

W ponad 130 miastach i miejscowościach w całej Polsce odbyły się protesty przeciwko tak zwanej ustawie kagańcowej, która przewiduje karanie sędziów działających nie po myśli rządzących. W Warszawie protest odbędzie się przed Sejmem. Choć barierki na Wiejskiej stały się już niestety stałym elementem krajobrazu, to dziś wokół parlamentu dostawiono ich jeszcze więcej. - Suweren przyjdzie, to trzeba się odgradzać - ironizowała Karolina Lewicka.

Gość "Wywiadu Politycznego", poseł PiS Marcin Horała, pełnomocnik rządu ds. budowy CPK, odpowiadał, że każdy ma prawo do demonstracji. - Ale historia protestów w ostatnich latach pokazuje, że były np. próby wdarcia się na teren parlamentu. Dlatego elementarne warunki bezpiecznego prowadzenia obrad Sejmu muszą być zachowane - stwierdził Horała. Jak dodał, widział na własne oczy, że na Zachodzie również budynki parlamentu są zabezpieczone. Lewicka ripostowała, że przed rządami PiS barierek przed Sejmem nie było. - Czy w dobie terroryzmu i różnych innych zagrożeń to dobry pomysł, żeby każdy mógł sobie wejść do Sejmu? - zastanawiał się polityk PiS.

Protestującym zaproponował "eksperyment". - Niech wydelegują kogoś, kto przeskoczy sobie przez mur Białego Domu w Waszyngtonie i spróbuje się wedrzeć na tamtejszy trawnik. Zaobserwują sobie reakcję amerykańskich służb. Przy nich nasze polskie są niezwykle łagodne i spokojne. Służby zapewniają po prostu elementarne bezpieczeństwo posłów – stwierdził Marcin Horała.

Lewicka przypomniała, że rzecznik Porozumienia Gowina Kamil Bortniczuk zapowiedział w środę, że to ugrupowanie zgłosi poprawki do ustawy dyscyplinującej sędziów, aby "nie było żadnych wątpliwości, że ustawa,, którą przyjmiemy, jest zgodna z Konstytucją RP i Traktatem UE". - Czyli ta obecna jest niezgodna? - pytała prowadząca. Gość TOK FM stwierdził, że to "osobista opinia" posła Bortniczuka. - Jednak zawsze warto pracować nad prawem, od tego jest Sejm. Nie wykluczam, że jakieś poprawki będą przyjęte. Nie uważam też, żeby tempo prac było wariackie. To potrwa. Oceniłbym je jako normalne, bez zbędnej zwłoki - powiedział Horała.

Gość Lewickiej wyjaśniał też, po co PiS takie prawo. - Ta ustawa ma dać odpór rażącym próbom łamania zasady rządów prawa. Żeby sędziowie nie łamali obecnego porządku prawnego, uzurpując sobie prawo do oceniania, kto ma być sędziom, a kto nie. To podważanie wyłącznej konstytucyjnej prerogatywy prezydenta - tłumaczył polityk PiS. 

DOSTĘP PREMIUM