Aleksander Smolar o tzw. ustawie kagańcowej: Reakcja wbrew logice. Należało utrzymać spokój aż do wyborów

Zdaniem Aleksandra Smolara, prezesa Fundacji Batorego, złożenie projektu tzw. ustawy kagańcowej właśnie teraz wynika z "poczucia paniki wewnętrznej" w PiS. - Logika nakazywała przynajmniej do wyborów prezydenckich utrzymanie raczej spokoju - ocenił gość TOK FM.
Zobacz wideo

W środę (18 grudnia) w całej Polsce odbyły się protesty w obronie niezależności polskiego sadownictwa. W sumie było ich aż 170. Demonstrujący zdecydowali się wyjść na ulicę po zgłoszeniu przez partię rządzącą tzw. ustawy kagańcowej - jak nazywa ją opozycja. Przygotowane przez Prawo i Sprawiedliwość przepisy mają bowiem spowodować, żeby sędziowie nie wypowiadali się i nie podejmowali działań, które nie podobają się obecnej władzy. 

Ustawa "kagańcowa". Dlaczego PiS to robi?

Prowadząca Poranek Radia TOK FM Karolina Lewicka pytała prezesa Fundacji Batorego Aleksandra Smolara, czy rozprawa Prawa i Sprawiedliwości z sędziami to obsesja, czy pragmatyczne działanie obecnej władzy. 

- Powiedziałbym, że jest tam pewna wizja dobrego ładu. Z drugiej strony wybór momentu (na składanie takiego projektu - red.), który wydaje się kompletnie nieracjonalny, to nie jest sprawa przypadku, ale okoliczności - stwierdził gość TOK FM. Jego zdaniem to, że PiS decyduje się na działania wobec sędziów teraz, wynika "z poczucia pewnej paniki wewnętrznej". - Sprawa Mariana Banasia jest dla PiS bardzo istotna, ponieważ podważa moralną legitymację, na którą PiS zawsze się powoływał (...). Trudno o rząd po 1989 roku bardziej skorumpowany niż ten rząd. Sprawa Banasia urasta tutaj do rangi symbolu i bezsiły tej władzy wobec patologii, którą sama wyprodukowała - podkreślił. 

Według Smolara decyzja TSUE, Sądu Najwyższego oraz reakcja sędziów "budzą poczucie zagrożenia (w PiS - red.), że to rozkłada cały system władzy i że powstają napięcia w samym obozie władzy". - Moim zdaniem to była reakcja (złożenie projektu tzw. ustawy kagańcowej - red.) wbrew logice, dlatego że logika nakazywała przynajmniej do wyborów prezydenckich utrzymanie raczej spokoju, moderacji, "normalności" jak wielokrotnie powtarzał w swoim exposé premier - wyjaśniał prezes Fundacji Batorego. Tymczasem - jak dodał - obóz władzy zerwał z tą linią i poszedł na konfrontację "w sposób tak brutalny i szokujący, że musiało to wywołać reakcję wewnętrzną, którą widzieliśmy wczoraj", w czasie protestów. 

Ustawa "kagańcowa". "W szerszym obrazie chodzi nie tylko o sądy" 

Gość TOK FM tłumaczył, że aby zrozumieć to, co dzieje się z sądami w Polsce, trzeba mieć szerszy obraz. - W tym szerszym obrazie chodzi nie tylko o sądy. Mówi się często, że (PiS) występuje przeciwko trójpodziałowi władzy, który jest fundamentem nowoczesnej demokracji konstytucyjnej. W istocie niszczy się nie tylko sądy - choć je przede wszystkim - ale także życie parlamentarne - mówił Smolar, przypominając ograniczanie wypowiedzi posłów opozycji w Sejmie do 30 sekund oraz zarządzenie przez marszałek Elżbietę Witek ponownego głosowania, kiedy okazało się, że jego wynik nie był zgodny z oczekiwaniami partii rządzącej. - To są po prostu groteskowe rzeczy, ale to pokazuje niszczenie również możliwości wszelkiej debaty - a parlamentaryzm przede wszystkim na tym się opiera - i jakiejś parlamentarnej uczciwości - wskazywał prezes Fundacji Batorego.

Gość Karoliny Lewickiej podkreślił, że władza wykonawcza w Polsce nie jest tak naprawdę ulokowana w strukturach państwowych - jej centrum mieści się przy ul. Nowogrodzkiej. - Zresztą Jarosław Kaczyński nie ukrywał, że on miał koncepcję, którą prezentował już dawno temu: centrum inicjatywy politycznej powinno być ulokowane poza systemem państwa. Widzimy tutaj rozkład wszystkich instytucji państwa. Celem jest zrzucenie wszelkich ograniczeń, żeby władza, czyli w istocie Jarosław Kaczyński miał pełnię władzy - tłumaczył Smolar.

Całej rozmowy posłuchasz też wygodnie na telefonie dzięki aplikacji TOK FM.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM