Opozycja mogła wygrać sejmowe głosowanie, ale nie przyszła. "Bardzo nieelegancko głosować coś takiego rano"

Przez nieobecność wielu posłów opozycja przegrała w Sejmie głosowanie, które dotyczyło wprowadzenia do porządku obrad pierwszego czytania ustawy dyscyplinującej sędziów. To przeciwko niej w środę na ulicach protestowały tysiące ludzi.
Zobacz wideo

Część posłów opozycji nie pojawiło się rano na sejmowym głosowaniu dotyczącym wprowadzenia do porządku obrad pierwszego czytania projektu ustawy dyscyplinującej sędziów, którą opozycja nazywa kagańcową. Na sali nie stawiło się aż 34 posłów PiS. Przy tak dużej nieobecności w szeregach partii rządzącej opozycja miała szansę głosowanie wygrać, co oznaczałoby odsunięcie w czasie budzącego kontrowersje projektu - w wielu polskich miastach odbyły się protesty przeciw niemu. Nie głosowało jednak aż 11 posłów KO, 12 z Lewicy oraz 7 z PSL-Kukiz i 2 z Konfederacji.

- Powinniśmy być wszyscy. Każdy poseł powinien na głosowaniach być na sali sejmowej. Nie ma żadnych usprawiedliwień, że kogoś nie było - komentowała Małgorzata Kidawa-Błońska.

- Na wniosek rzecznika dyscyplinarnego nieobecni na porannych głosowaniach posłowie klubu Koalicji Obywatelskiej zostali ukarani przez Kolegium Klubu najwyższą karą finansową - ogłosił szef klubu KO Borys Budka. Kary dla swoich posłów przewidziała też Lewica.

Sytuacja wywołała burzę w mediach społecznościowych. "Nieobecność na głosowaniach to pestka w porównaniu z tym, jak politycy opozycji tłumaczą się z absencji. 'To nieistotne głosowanie, nic by to nie dało, nie było alertu'. Idźcie to powiedzieć ludziom, którzy wczoraj, zamiast siedzieć sobie w domu, krzyczeli na ulicach "Wolne sądy"" - napisała na Twitterze Dominika Wielowieyska.

Marek Tatała, wiceprezes Forum Obywatelskiego Rozwoju, postanowił zebrać od posłów wyjaśnienia w tej sprawie. Jak tłumaczyli swoją nieobecność posłowie?

Maciej Gdula z Lewicy uważa, że "waga tych głosowań jest przeceniana, a PiS i tak postawiłby na swoim". Jego zdaniem większym problemem jest to, że opozycja nie wie, jak zareagować na projekty ustaw partii rządzącej. Anna Maria Żukowska z Sojuszu Lewicy Demokratycznej przekonywała z kolei, że musiała załatwić ważną sprawę w szkole dziecka, której nikt poza nią nie mógł załatwić. 

Jolanta Fedak z PSL-Kukiz'15 zasłania się natomiast spóźnionym porannym samolotem. "Rzadko kiedy głosowania są o 10 (...). To bardzo nieelegancko głosować coś takiego rano, a potem opłatki robić". Andrzej Rozenek tłumaczył z kolei, że miał informację, że głosowanie jest o innej godzinie.

Co zakłada "ustawa represyjna"?

Obszerny projekt nowelizacji przepisów o ustroju sądów i Sądzie Najwyższym, a także o KRS, sądach administracyjnych, wojskowych i prokuraturze - przygotowany przez posłów PiS - został w zeszłym tygodniu złożony w Sejmie. Wprowadza m.in. możliwość karania sędziów, którzy kwestionują status innych sędziów (w tym tych powołanych przez tzw. neoKRS). Czekać może ich za to przeniesienie do innego miejsca pracy, kara finansowa lub usunięcie z zawodu.

Posłuchaj w Aplikacji TOK FM:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM