Napieralski na Twitterze tłumaczy się z nieobecności w Sejmie. "Jestem na urlopie, proszę o zrozumienie". Internauci odpowiadają

"Powód mojej absencji na dzisiejszym głosowaniu to pobyt poza granicami kraju. Od trzech dni przebywam z rodziną na urlopie świątecznym. Proszę o zrozumienie" - napisał na Twitterze Grzegorz Napieralski, poseł Koalicji Obywatelskiej. Internauci nie zostawiają na jego tłumaczeniach suchej nitki.
Zobacz wideo

W czasie porannego głosowania w Sejmie zabrakło wielu posłów Prawa i Sprawiedliwości. A głosowanie było o tyle istotne, że mówiło o uzupełnieniu harmonogramu obrad o poselski projekt tzw. ustawy kagańcowej, czyli zapisów wprowadzających surowe kary dla sędziów. W związku z nieobecnością kilkudziesięciu posłów partii rządzącej, posłowie opozycji mieli możliwość niedopuszczenia do tego. A ściślej: mieliby, gdyby stawili się przy Wiejskiej w komplecie. W ich ławach zabrakło jednak wielu parlamentarzystów.

W związku z tym szef klubu Koalicji Obywatelskiej Borys Budka zdecydował o ukaraniu nieobecnych z tej partii najwyższą możliwą karą finansową - w wysokości tysiąca złotych. W gronie nieobecnych znalazł się Grzegorz Napieralski, który zdecydował wytłumaczyć się z absencji na Twitterze. 

"Szanowni Państwo, powód mojej absencji na dzisiejszym głosowaniu to pobyt poza granicami kraju. Od trzech dni przebywam z rodziną na urlopie świątecznym. Proszę o zrozumienie. Nie jest to lekceważenie obowiązków poselskich, tylko chęć wynagrodzenia rodzinie wielu nieobecności" - napisał w pierwszym wpisie. A kolejny rozpoczął od przeprosin: "Przepraszam wszystkich moich wyborców. Pragnę wyrazić głębokie uznanie dla protestujących, którzy wyszli wczoraj na ulice. Dołożę wszelkich starań w przyszłości, by przystosować się w jak największym stopniu do absurdalnych standardów pracy Sejmu, fundowanych nam przez PiS".

Komentarze, jakie pojawiły się pod tymi wpisami, nie były pełne zrozumienia. Internauci wytykali Grzegorzowi Napieralskiemu, że głosowanie nie odbywało się o godzinie 2 w nocy, a o 10 rano. A poza tym trwa dopiero drugie posiedzenie Sejmu IX kadencji, a poseł już pozwolił sobie na urlop. 

Napieralski bronił się w kolejnym wpisie, że sam projekt powinien być projektem rządowym - czyli powinien być procedowany w szerszym trybie, m.in. z konsultacjami. "Ustawa o sądach powinna być projektem rządowym, poprzedzonym informacją ze strony partii rządzącej lub premiera. Głosowanie tej ustawy było nieplanowane i zostało wprowadzone z zaskoczenia, przy wiedzy o nieobecnościach (np. mojej, zgłoszonej wcześniej do władz klubu)" - napisał w odpowiedzi na jeden z tweetów. 

Ale nie tylko Grzegorz Napieralski tłumaczył się w sposób, który wzbudził sporo kontrowersji. Maciej Gdula z Lewicy uważa, że "waga tych głosowań jest przeceniana, a PiS i tak postawiłby na swoim". Jego zdaniem większym problemem jest to, że opozycja nie wie, jak zareagować na projekty ustaw partii rządzącej. Anna Maria Żukowska z Sojuszu Lewicy Demokratycznej przekonywała z kolei, że musiała załatwić ważną sprawę w szkole dziecka, której nikt poza nią nie mógł załatwić. Sprawdź, jak tłumaczyli się inni nieobecni >>>

Ustawa zmieniające ustawę o ustroju sądów powszechnych, Sądzie Najwyższym i inne ustawy została po pierwszym czytaniu skierowana do komisji, która już nad nią pracuje. Sejm ma ją przyjąć już w piątek - wtedy też trafi ona do Senatu

W Aplikacji TOK FM posłuchasz na telefonie:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM