Donald Tusk w TOK FM: Znam Kaczyńskiego od dziesięcioleci. On obsesyjnie cierpi, kiedy coś nie jest mu podporządkowane

- Jarosław Kaczyński obsesyjnie cierpi, kiedy w jego najbliższym otoczeniu coś nie jest mu podporządkowane. A dla niego to, co jest w zasięgu ręki, to jest cała Polska. Myśl o tym, że ktoś mu nie podlega, że ktoś nie wykonuje poleceń, jest dla niego bolesna - mówił w TOK FM Donald Tusk.
Zobacz wideo

- Najwyraźniej prezes Kaczyński i PiS są bardzo zdeterminowani, żeby uzyskać polityczną kontrolę nad sądami i ta determinacja wykracza poza moje możliwości interpretacyjne - stwierdził Donald Tusk, pytany przez Jacka Żakowskiego o jego ocenę wydarzeń w Sejmie. W nocy obradowała Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka, która skierowała do dalszych prac ustawę wprowadzającą m.in. surowe kary dla sędziów i zmieniającą sposób wyboru I Prezesa Sądu Najwyższego. Tusk przyznał, że nie do końca rozumie motywy, którymi powodowany jest PiS. - Opinia o Polsce bardzo na tym cierpi, sądy nie będą lepiej pracowały. Mam wielu znajomych sędziów, którzy będą już tylko z nadzieją czekali na emeryturę, bo nie będą chcieli pracować w systemie politycznego podporządkowania. Obywatele będą gorzej traktowani w sądach z oczywistych względów - wyliczał. 

Przyznał, że zna też te "złe interpretacje", mówiące o chęci uzyskania statusu bezkarności. I zastanawia się, na ile są one prawdziwe. - Biorąc pod uwagę ilość rzeczy na granicy prawa albo z wyraźnym przekroczeniem prawa, albo dobrego obyczaju, czyli potencjalne ryzyka, gdy utracą władzę, również o charakterze karnym - być może to jest jakaś motywacja, jawna lub ukryta - zastanawiał się w rozmowie z Jackiem Żakowskim. 

Posłuchaj całej rozmowy - wygodnie zrobisz to w Aplikacji TOK FM: 

Jednak, jak stwierdził, najbliższa prawdy jest motywacja psychologiczna. - Znam Kaczyńskiego od dziesięcioleci. W polityce znam go od tej strony wręcz perfekcyjnie. On obsesyjnie cierpi, kiedy w jego najbliższym otoczeniu coś nie jest mu podporządkowane. On dlatego tak często tracił w polityce, teraz ma swój polityczny sezon. I dla niego to, co jest w zasięgu ręki, to jest cała Polska. Myśl o tym, że ktoś mu nie podlega, że ktoś nie wykonuje poleceń, jest dla niego bolesna - tłumaczył Donald Tusk. 

Skoro wygrywa się wybory, to można wszystko

Wspomniał termin "imposybilizm", który zaczął robić karierę po wyborach w 2001 roku. Jak mówił, wiąże się to z pragnieniem, że skoro wygrywa się wybory albo przynajmniej uzyskuje wystarczającą liczbę głosów, by rządzić, to można zrobić wszystko i właśnie na wszystko ten mandat wystarcza. A wśród ograniczeń wymienił: konstytucję, silną opozycję czy Unię Europejską. Jego zdaniem, ustawienie Polski de facto na zewnątrz Unii Europejskiej, nawet jeśli nie jest dla Jarosława Kaczyńskiego celem samym w sobie, to wyswobodzenie się spod jej kurateli - już tak. 

Choć, jak przyznał, widział po polskiej stronie pewne dążenie do zmiany kursu. - Obserwowałem pewien wysiłek polskiego rządu w ostatnich tygodniach, od czasu zmiany władz w instytucjach europejskich, naprawienia tych stosunków. Skoro nie ma tam już mnie, to łatwiej Morawieckiemu starać się nawiązać kontakty z moimi następcami w Brukseli. I nawet pewne efekty uzyskał. (...) Minęło kilka czy kilkanaście dni i Kaczyński postanowił wkroczyć ze swoimi masywnymi, tępymi narzędziami, które znowu zrujnują opinię na temat Polski. A ona i tak była już bardzo kiepska - dodał.  

"Julia Przyłębska w roli gotującej obiady"

- Kaczyński musi się czuć bardzo zmęczony niepewnością, kto, kiedy i w jakim momencie postawi mu się okoniem w jakichś ważnych sprawach. Model gotującej zupę jest dla niego bardziej odpowiedni niż model tej, która twardo mówi, jakie są prawa - podsumował Tusk. Chwilę później wyjaśnił dokładniej, że chodzi mu o zestawienie sytuacji, w jakiej znajduje się twardo opierająca się zmianom narzucanym przez PiS prof. Małgorzata Gersdorf, I Prezes Sądu Najwyższego, i kierująca Trybunałem Konstytucyjnym Julia Przyłębska, którą Jarosław Kaczyński określił mianem towarzyskiego odkrycia. 

- Kiedy obserwowałem polskie media, wszyscy byliśmy zaskoczeni, że pani Przyłębska jest niemal członkiem rodziny i że robi się z tego manifestację rodzinnej atmosfery między prezesem partii rządzącej i panią prezes TK, która najwyraźniej dobrze czuje się w roli przygotowującej obiady. Może nie jestem elegancki, ale ja tego nie wymyśliłem. Chodzi o typ relacji, który za moich czasów by dyskwalifikował. Nie wiem, jak prof. Rzepliński gotuje, ale wyobraźmy sobie sytuację, w której miałbym tego typu relację - zastanawiał się.

"Jarosław Kaczyński kieszonkowym tyranem"

Donald Tusk opowiedział również o tym, jak "dokuczał Kaczyńskiemu, mówiąc mu, że jest kieszonkowym tyranem". Jacek Żakowski pytał go również o przyszłość demokracji, ale także o to, jak na wyborców wpłynęło pojawienie się 500 plus. Czy z dodatkami socjalnymi mogą wygrać tylko większe dodatki socjalne? Czy opozycja musi iść na wyścigi w rozdawaniu pieniędzy? A może jest też inna strategia? O przyszłości Polski i nie tylko - tej najbliższej i tej bardziej odległej - ważna rozmowa Jacka Żakowskiego z Donaldem Tuskiem. Posłuchaj jej w całości:

DOSTĘP PREMIUM