Prawdziwy cel ustawy "kagańcowej" sięga Sądu Najwyższego. "Wywiad Andrzeja Dudy jest na to dowodem"

"Wstyd mnie ogarnia, kiedy słyszę, że ktoś, kto mieni się I prezesem SN, może o polskim państwie poza granicami kraju opowiadać takie rzeczy" - mówił w wywiadzie dla TVP Info Andrzej Duda. Zdaniem komentatorów, którzy byli gośćmi Poranka TOK FM, to jasny sygnał mówiący o prawdziwym celu przyjęcia przez Sejm ustawy "kagańcowej".
Zobacz wideo

Andrzej Duda był pytany w TVP Info m.in. o wypowiedź I prezes SN sędzi Małgorzaty Gersdorf, która nowelizację ustaw sądowych nazwała ustawą kagańcową. - Pani prezes Gersdorf opowiada - w szczególności za granicą - o Polsce takie rzeczy, że powiem tak: wstyd mnie ogarnia, kiedy słyszę, że ktoś, kto mieni się I prezesem SN, może o polskim państwie poza granicami kraju opowiadać takie rzeczy. Nawet jeżeli to się dzieje tylko w środowisku sędziowskim - po prostu wstyd. Wstyd za to, kto w ogóle został na urząd tego I prezesa Sądu Najwyższego wybrany- stwierdził prezydent. 

I zaraz potem dodał: "Ale na szczęście niedługo już następuje - zgodnie z obowiązującymi w Polsce przepisami i terminarzem - zmiana na urzędzie pierwszego prezesa Sądu Najwyższego i mam nadzieję, że zgromadzenie sędziów Sądu Najwyższego wybierze odpowiedzialnie odpowiednią osobę, która dobrze będzie realizowała tę funkcję". Chodzi o kwiecień 2020 roku, kiedy to upłynie kadencja urzędującej I Prezes Sądu Najwyższego. Prezydent zadeklarował również, że jest gotów podpisać ustawę, która ma już akceptację Sejmu, a teraz trafi do Senatu

Andrzej Duda i Sąd Najwyższy. O co chodzi w ustawie "kagańcowej"?

- Z wypowiedzi prezydenta wynika, że postanowił zabezpieczyć się w razie, gdyby zgromadzenie sędziów Sądu Najwyższego miało jakiś dziwny pomysł na wybór następcy prof. Gersdorf. Ten wywiad jest dowodem, że chodzi o stanowisko I Prezes SN. Istotne, że jest to jednocześnie przewodniczący Trybunału Stanu - wskazywała w Poranku TOK FM Dominika Długosz z newsweek.pl.  

Z jeszcze innej strony problem widzi Roman Imielski z "Gazety Wyborczej". - Ja ten wywiad odebrałem jako deklarację: ja jestem cały czas twardogłowym politykiem PiS - stwierdził. Jego zdaniem, to zbliżające się wybory prezydenckie, w których Andrzej Duda będzie walczył o reelekcję wymuszają potrzebę ukłonów czynionych w stronę twardego elektoratu. Publicysta wskazywał, że być może z badań wyszło, iż Duda nie powinien być zbyt koncyliacyjny. 

10 nowelizacja ustawy o Sądzie Najwyższym

Ustawa "kagańcowa" zakłada m.in. wprowadzenie surowych kar - łącznie z usunięciem z zawodu - wobec sędziów, którzy zakwestionują status innego sędziego. Ale zmienia również sposób wybierania I Prezesa Sądu Najwyższego, ograniczając grono sędziów, których poparcie jest dla tego niezbędne. Daje również prezydentowi prawo powołania osoby pełniącej obowiązki I prezesa. 

O tym, że jest to już 10 nowelizacja ustawy o Sądzie Najwyższym, mówił dziennikarz "Rzeczpospolitej", Michał Szułdrzyński. - Jeżeli coś jest poprawiane 10 razy, to albo pierwotna ustawa była fatalna - autorem jest Andrzej Duda - albo on ją schrzanił - mówił. Jak dodał, inaczej sprawa by wyglądała, gdyby te zmiany miały na celu poprawę jakości funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, np. szybkości wydawania wyroków. - PiS zdaje sobie sprawę, że systemowo sądownictwo jest ostatnim bastionem państwa, które nie jest podporządkowane jego władzy - wskazał. 

A Roman Imielski przypomniał, że kiedy w 2017 roku Andrzej Duda zawetował część ustaw forsowanych - rękami posłów PiS - przez Ministerstwo Sprawiedliwości i Zbigniewa Ziobrę, spotkał się z krytyką jako hamulcowy reformy wymiaru sprawiedliwości. - Teraz postanowił się po prostu uwiarygodnić. To oznacza wojnę nie tylko z sędziami, ale także z Unią Europejską. Sygnał, który został wysłany do Brukseli i Luksemburga, brzmi: mam was wszystkich gdzieś, zrobimy co chcemy - dodał. Przypomnijmy, że w czasie prac sejmowych do najważniejszych organów państwa przyszedł list z Komisji Europejskiej, w którym wzywano do wstrzymania prac nad ustawą "kagańcową". 

Dominika Wielowieyska pytała publicystów również o orędzie prof. Tomasza Grodzkiego, który wystąpił w TVP jako Marszałek Senatu. - Jak go wysłuchałam w całości, to nie do końca wiem, po co ono było - stwierdziła Dominika Długosz. Wysłuchaj całej dyskusji publicystów - zrobisz to wygodnie w telefonie w Aplikacji TOK FM:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM