Skąd ataki Putina na Polskę? "Prezydent Rosji znów montuje sobie wielką imprezę"

- Na pewno jest to element wojny dezinformacyjnej i psychologicznej z Zachodem, rozgrywanej przez prezydenta Rosji w związku z obchodami 75. rocznicy zakończenia II wojny światowej, które odbędą się w maju - tak o atakach Władimira Putina na Polskę mówiła w TOK FM Maria Domańska, analityczka Ośrodka Studiów Wschodnich. W związku z wypowiedziami prezydenta ambasador Rosji w Polsce został w piątek pilnie wezwany do MSZ.
Zobacz wideo

Władimir Putin w ostatnich dniach skrytykował wrześniową rezolucję Parlamentu Europejskiego dotyczącą wybuchu II wojny światowej. Prezydent Rosji wyraził m.in. ocenę, że przyczyną II wojny światowej był nie pakt Ribbentrop-Mołotow, a pakt monachijski z 1938 roku. Podkreślił przy tym wykorzystanie przez Polskę układu z Monachium do realizacji roszczeń terytorialnych dotyczących Zaolzia.

Oprócz tego, Władimir Putin w ostrych słowach wypowiadał się o postaci Józefa Lipskiego, ambasadora RP w Berlinie w latach 30. XX w. Stwierdził, że Lipski miał obiecywać postawienie w Warszawie pomnika Adolfowi Hitlerowi, jeśli ten wysłałby polskich Żydów na zagładę do Afryki.

"Antypolski atak Putina"

- To jest pierwszy tak agresywny i antypolski atak Putina. Natomiast to nie są nowe tezy - stwierdziła w TOK FM Maria Domańska, analityczka Ośrodka Studiów Wschodnich. Jak dodała, stwierdzenia o współodpowiedzialności całego Zachodu (nie tylko Polski) za wybuch II wojny światowej wybrzmiały już w 2015 roku, podczas obchodów Dnia Zwycięstwa. - To było niedługo po agresji rosyjskiej na Ukrainie i reakcji na nią ze strony Zachodu. Putin wówczas wprost przestrzegał Zachód, że wspiera rzekomy ukraiński nazizm i ryzykuje kolejnym konfliktem - przypomniała rozmówczyni Agnieszki Lichnerowicz.

Pytana, dlaczego Putin znów atakuje i dlaczego tym razem głównym jego celem jest Polska, Domańska odparła, że "na pewno jest to element wojny dezinformacyjnej i psychologicznej” z Zachodem, rozgrywanej przez prezydenta Rosji w związku z obchodami 75. rocznicy zakończenia II wojny światowej, które odbędą się w maju przyszłego roku.

- Na pewno ma to też związek z tym, że Polska jest jednym z krajów, które w swojej narracji historycznej są bardzo konsekwentne i antysowieckie, i mają na to mnóstwo dowodów, badań historycznych i tak dalej - dopowiedziała ekspertka.

Poza tym, Domańska zwróciła uwagę na jeszcze jeden aspekt - wskazała, że obecnie "reżim Putina nie za bardzo ma się jak legitymizować w oczach swoich obywateli". - Pogarsza się sytuacja ekonomiczna, społeczna i materialna, perspektywy są bardzo nieciekawe. Do tego pozycja międzynarodowa Rosji opiera się głównie na potencjale szkodzenia i arsenale jądrowym, co nie jest specjalnie atrakcyjne. W związku z tym Rosja sięga do historii jako źródła legitymizacji - wyjaśniała na antenie TOK FM.

W podobnym tonie wypowiadała się Anna Łabuszewska z "Tygodnika Powszechnego", a także autorka bloga "17 mgnień Rosji". Podkreślała ona, że dla prezydenta Rosji niezwykle ważne jest "stworzenie dobrej legendy dla wielkiego zwycięstwa".

- A trudno w takiej legendzie mówić, że się razem z Hitlerem zaczynało wojnę - wtrącił prowadzący Popołudnie TOK FM Maciej Zakrocki.

- Otóż to. Mit o "niepokalanym poczęciu" pobiedy nie broni się w kontekście grzechu pierworodnego, jakim był pakt Ribbentrop-Mołotow - odpowiedziała dziennikarka. Nawiązując jeszcze do przyszłorocznej rocznicy dodała: "Putin znów montuje wielką imprezę, tylko pytanie, kto na nią przyjedzie, skoro Zachód bojkotuje imprezy Putina".

"Polska jest dla Rosji niewygodna"

Obie ekspertki podkreślały, że polityka historyczna w kraju Putina jest niezwykle ważna. - Pełni we współczesnej Rosji funkcję ideologii. Ideologia jest zakazana przez konstytucję rosyjską, więc historia weszła na miejsce ideologii - powiedziała Maria Domańska. Analityczka Ośrodka Studiów Wschodnich zaznaczyła jednak, że na politykę historyczną należy patrzeć również przez wzgląd na bieżące wydarzenia. A dziś - jak oceniła - Polska jest dla Rosji niewygodna. - Bo broni Ukrainy, bo chce obecności amerykańskiej, bo chce demonstrować, że jest silna. I tu rzeczywiście używanie argumentu, ze Polska była zawsze antysemicka jest obliczone na pewno na dyskredytowanie Warszawy na Zachodzie - skomentowała.

Dopytywana, co może się wydarzyć w przyszłości, Domańska wskazała, iż dużo zależy od reakcji Polski. - Rosja na pewno będzie eskalowała, bo te tezy od lat coraz intensywniej wybrzmiewają i są wzbogacane o kolejne cytaty - mówiła. Czy Putinowi uda się przekonać Zachód do "swojej" wersji historii? Zdaniem Domańskiej - raczej nie.

- Na Zachodzie, przynajmniej w kręgach decyzyjnych i naukowych, jest świadomość tego, jak było naprawdę. I bardzo trudno będzie przekonać ludzi świadomych, że Rosja ma rację manipulując faktami historycznymi. Ale oni dalej będą to robić, bo nie mają innego pomysłu na to, jak legitymizować się i na arenie wewnętrznej, i na zewnątrz - przestrzegała rozmówczyni Agnieszki Lichnerowicz.

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie za darmo:

Ambasador Rosji wezwany do MSZ

W piątek po południu resort spraw zagranicznym poinformował, że w związku z ostatnimi wypowiedziami prezydenta Rosji Władimira Putina ambasador Rosji w Polsce Siergiej Andriejew został wezwany pilnie do ministerstwa.

- W trakcie rozmowy przekazano w imieniu polskich władz stanowczy sprzeciw wobec insynuacji historycznych, których dopuścili się kilkukrotnie w ciągu ostatnich dni przedstawiciele najwyższych władz Federacji Rosyjskich, w tym, w szczególności, prezydent Władimir Putin, jak również przewodniczący Dumy Państwowej Wiaczesław Wołodin - powiedział PAP wiceminister spraw zagranicznych Marcin Przydacz.

- Ostatnie twierdzenia najwyższych przedstawicieli władz rosyjskich pokazują, że do rosyjskiej wyobraźni historycznej świadomie i agresywnie próbuje wprowadzać się stalinowską narrację dziejową. Te bazujące na propagandzie totalitarnego państwa twierdzenia, stoją w rażącej sprzeczności ze zobowiązaniami międzynarodowymi Federacji Rosyjskiej, a także są szyderstwem z milionów ofiar stalinowskiego totalitaryzmu, którego ofiarą był też naród rosyjski - ocenił wiceszef MSZ.

DOSTĘP PREMIUM