Putin nie odpuści Polsce? Wiceminister rządu PiS: To dopiero początek batalii o politykę historyczną

- To dopiero początek wielkiej batalii o politykę historyczną - tak burzę wokół słów Władimira Putina komentuje wiceszef MSZ Marcin Przydacz.
Zobacz wideo

Prezydent Rosji Władimir Putin w serii swoich ostatnich wypowiedzi między innymi obarczył Polskę współodpowiedzialnością za wybuch II wojny światowej. - Mamy do czynienia z próbą reinterpretacji wydarzeń historycznych - przekonywał w rozmowie z Krzysztofem Horwatem, reporterem TOK FM, wiceminister spraw zagranicznych Marcin Przydacz.

Według niego takich prób w przyszłym roku będzie więcej przy okazji kolejnych rocznic. - To jest początek wielkiej batalii o politykę historyczną, którą będziemy musieli toczyć z Rosją. W styczniu mamy rocznicę wyzwolenia obozu w Auschwitz, w kwietniu rocznicę mordu w Katyniu, w maju rocznicę zakończenia wojny, a w sierpniu stulecie Bitwy Warszawskiej. Dlatego tematyka historyczna będzie mocno obecna - podkreślał Przydacz.

Jak mówił, Rosjanie chcą przekonać świat, że to "państwa zachodnie są winne rozpętania drugiej wojny światowej". - A Związek Radziecki był tylko gołąbkiem pokoju, który przyniósł wyzwolenie. Nie negujemy roli Armii Czerwonej, bo ona w dużej mierze pokonała nazistów, natomiast w latach 1939-41 była agresorem - wyjaśniał wiceminister.

Zapowiadał także, że władze będą reagować na każdą próbę "szkalowania i obrażania pamięci" Polski. - Mam nadzieję, że strona rosyjska wycofa się z kłamliwych insynuacji - dodał.

Wczoraj oświadczenie w sprawie słów prezydenta Rosji wydał polski premier. Mateusz Morawiecki stwierdził, że prezydent Putin wielokrotnie kłamał na temat Polski. "Słowa prezydenta traktuję jako próbę ukrycia problemów" - napisał premier.

Pojawiło się w wiele głosów, w tym komentatorek w Poranku Radia TOK FM, że reakcja Mateusza Morawieckiego była zbyt późna. - Taka dyskusja to jest próba odwrócenia uwagi od meritum. To było mocne oświadczenie, stojące w prawdzie i wydane w odpowiednim momencie. Wcześniej MSZ podejmował inne działania, taką przyjęliśmy sekwencję podejmowanych kroków - bronił premiera wiceminister Przydacz.

Przekonywał także, że Polska nie została osamotniona w całej sytuacji, co sugeruje wielu komentatorów i ekspertów. - Cały świat patrzy z niedowierzaniem na umieszczenie Polski w kontekście kraju, który z III Rzeszą współpracował. My byliśmy jedną z pierwszych ofiar Hitlera. Nawet w języku suahili obśmiano te tezy Kremla - mówił wiceminister.

"Drogi prezydencie Putin - Hitler i Stalin zmówili się, by rozpocząć II wojnę światową. To jest fakt. Polska była ofiarą tego okropnego konfliktu" - podkreśliła w poniedziałek ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher.

Marcin Przydacz odniósł się też do słów szefa PO. Grzegorz Schetyna stwierdził na Twitterze, że działania MSZ w tej sprawie są chaotyczne. - Te słowa wpisują się w kampanię wyborczą - mówił Przydacz i dodawał, że jest mu przykro, bo takie komentarze są "tym, na czym zależało Rosji". - Liczą, żebyśmy się poróżnili. Chcą wbić klin między Polaków. To jest taka sprawa, w której rządzący nie powinni się różnić z opozycją - przekonywał Przydacz.

W Aplikacji TOK FM posłuchasz na telefonie:

DOSTĘP PREMIUM