Do czego dąży Putin? "Kieruje nim maniakalna idea powrotu do wielkości Związku Radzieckiego"

Trzeba pamiętać, że Putin bardziej niż uderzyć w Warszawę, chce umocnić się w kraju. Korzystając przy tym z niewiedzy historycznej rodaków - mówiła w Pierwszym Śniadaniu w TOK-u dziennikarka, wieloletnia korespondentka w Moskwie Krystyna Kurczab-Redlich.
Zobacz wideo

Prezydent Rosji w serii ostatnich wypowiedzi przypisywał Polsce współodpowiedzialność za wybuch II Wojny Światowej. W ślad za tymi kłamstwami poszły rosyjskie instytucje, obrażając między innymi amerykańską ambasador w Polsce. Polskie władze od weekend starają się prostować wypowiedzi Rosjan.

Dlatego Piotr Maślak pytał Krystynę Kurczab-Redlich, dziennikarkę, reportażystkę i korespondentkę w Rosji, co mieszkańcy tego kraju wiedzą o historii. - Oni o "swojej" historii wiedzą wszystko, ale o prawdziwej już nic – odpowiadała. Przypomniała też swoją pierwszą wizytę w Moskwie w 1987 roku. - Na miłym spotkaniu z inżynierem, tenże zaczął opowiadać mi o tym, że my Polacy nie mamy pojęcia o wojnie, bo przecież nasza armia uciekła pierwszego dnia. Zaczęłam mu tłumaczyć, że to bzdura. Nie chciał uwierzyć. Oni twierdzą, że każdy dokument można podrobić. Wobec takich argumentów jesteśmy bezradni. To jest taka absolutna wiara, że totalne kłamstwa na temat wojny są prawdziwe – mówiła Kurczab-Redlich.

Jak wyjaśniała, najważniejsi przywódcy Rosji po 1989 roku, zupełnie inaczej patrzyli na sprawy historii. - Borys Jelcyn robił wszystko, żeby odfałszować historię. Był antykomunistą, ukrywał to, że jego ojciec siedział w łagrze. Putin to zupełnie co innego – tłumaczyła gościni TOK FM.

Podkreślała, że Władimir Putin wychował się w środowisku "totalnie prokomunistycznym". - Choć w partii był nikim, to partia była dla niego wszystkim. Jego przybrany ojciec, który uchodził za oficjalnego, był na dobrowolnym członkiem oddziałów NKWD, które pacyfikowały Estonię. A tego ojca dziadek był kucharzem u Lenina a potem Stalina – wymieniała dziennikarka.

Kurczab-Redlich przekonywała, że na Putina trzeba patrzeć też przez pryzmat psychologiczny, a nie tylko polityczny. - On miał trudne dzieciństwo, a całym powodem do dumy był wielki Związek Radziecki. To była jego linia, która go prowadzi. On ma psychikę człowieka utworzonego całkowicie w ustroju totalitarnym. Innego państwa nie jest w stanie sobie wyobrazić – oceniła.

Jej zdaniem ataki na Polskę są Putinowi potrzebne przede wszystkim na potrzeby polityki wewnętrznej. - Chodzi o utrzymanie władzy w Rosji. Jednak Putin ma maniakalną idee fixe, żeby wszystko podporządkować powrotowi imperium do wielkości Związku Radzieckiego. Jego umysłowość jest poddana tej maniakalnej obsesji – podsumowała ekspertka.

W Aplikacji TOK FM posłuchasz na telefonie:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM