Tomasz Grodzki apeluje o pomoc do ABW. Pełnomocnik marszałka Senatu zapowiada pozwy - na liście Samuel Pereira

- Kogo stać na wykładanie pięciu tysięcy złotych na fabrykowanie fałszywych dowodów przeciwko marszałkowi Senatu, przeciwko Senatowi? To jest atak na Senat Rzeczypospolitej. Nie mogę tego tolerować - mówił prof. Tomasz Grodzki. Marszałek Senatu zapewnił, że nigdy nie oczekiwał od pacjentów pieniędzy np. za przeprowadzenie operacji.
Zobacz wideo

- Przez 36 lat mojej praktyki lekarskiej nie było żadnych wątpliwości co do mojej postawy etycznej. Dzień po wyborze na marszałka Senatu, jak obliczyli medioznawcy, w ciągu trzech dni pojawiło się 31 negatywnych komentarzy na mój temat i zaczęły pojawiać się haniebne oskarżenia o moje nieetyczne zachowania dotyczące przyjmowania od pacjentów pieniędzy. Nigdy od nikogo nie żądałem pieniędzy za operacje i inne czynności medyczne, ani ich nie przyjmowałem - podkreślił na konferencji prasowej prof. Tomasz Grodzki. I zapewniał, że nigdy nie żądał "żadnych pieniędzy za operacje". 

Marszałek Senatu podkreślił, że ma za sobą armię kilkudziesięciu tysięcy pacjentów, których leczył i nie chciał wcześniej korzystać z ich pomocy, ponieważ nie pozwala na to etyka lekarska, nakazująca zachowanie tajemnicy lekarskiej. Według słów marszałka pacjenci sami zaczęli się do niego jednak zgłaszać, żeby "odkłamać te haniebne oskarżenia". 

Tomasz Grodzki, podczas konferencji, odtworzył nagranie jednego ze swoich pacjentów - Tadeusza Staszczyka, który poinformował wcześniej o zgłoszeniu się do niego osoby proponującej mu pięć tysięcy złotych w zamian za oskarżenie marszałka o wzięcie łapówki

- Powstaje kilka fundamentalnych pytań. Po pierwsze, kto dotarł do bazy danych pacjentów leczonych w szpitalu w Zdunowie. Po drugie, ile było takich osób, którym oferowano pieniądze, ile było osób, które przestraszono, ile było osób, które zaszantażowano. Powstaje fundamentalne pytanie, kto odwiedził pana Staszczyka? Czy nierzetelny dziennikarz, czy agent służb polskich, czy agent obcych służb z kraju, któremu zależy na destabilizacji instytucji marszałka Senatu - zastanawiał się profesor oraz podkreślił, że ataki na jego osobę zaczęły się pojawiać, dopiero kiedy objął stanowisko marszałka izby wyższej, w której większość ma opozycja. - Kto za tym stoi? Kogo stać na wykładanie pięciu tysięcy złotych na fabrykowanie fałszywych dowodów przeciwko marszałkowi Senatu, przeciwko Senatowi. To jest atak na Senat Rzeczypospolitej. Na konstytucyjne ciało o znacznym stopniu ważności. Nie mogę tego tolerować - zapewnił.  

Marszałek przekazał także, że dzwoniło do niego także dwóch jego pacjentów (chcących pozostać anonimowymi), których szantażowano, że ich firmy mogą mieć kłopoty, jeśli nie zeznają przeciwko prof. Grodzkiemu.

Marszałek zaapelował także do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego o zbadanie sprawy. - O ile mieliśmy wątpliwości, czy to nie jest jakaś prywatna haniebna akcja, w tej chwili jest jasne, że jest to atak na Senat RP i na instytucję marszałka Senatu, dlatego wzywam ABW do pomocy w wyjaśnieniu, kto za tym stoi i jakie są motywy tego działania, bo ta akcja "Senat Gate" wydaje się być elementem większego planu - nie wiem czyjego - pod roboczym kryptonimem "odzyskać Senat". I to metodami, które nie mają z demokracją nic wspólnego - stwierdził. 

Prof. Grodzki podkreślił także, że w porozumieniu z mecenasem Jackiem Dubois - swoim pełnomocnikmkiem - podjęli odpowiednie kroki prawne. Prawnik zaznaczył, że oskarżenia, które do tej pory padły, są oskarżeniami od anonimowych osób. - Co mogliśmy w tej sprawie zrobić? Zaczęliśmy od tego, żeby spotkać się w sądzie z tymi, którzy rozpowszechniają nieprawdziwe informacje. W dniu dzisiejszym pan Tomasz Duklanowski, pani Agnieszka Popiela, pan Samuel Pereira są oskarżonymi. Przed sadem karnym będziemy dochodzić sprawy o zniesławienie - mówił, wymieniając jedno z podjętych działań Dubois. 

Aplikacja TOK FM. Słuchaj i testuj przez dwa tygodnie.

DOSTĘP PREMIUM