"Znam metodę poszukiwania świadków stosowaną przez SB". Działacz opozycji w PRL pisze do marszałka Senatu

Adwokat Tomasz Przeciechowski to m.in. doradca Solidarności i obrońca w procesach politycznych stanu wojennego. Przed laty sam doświadczył tego, czego dzisiaj prof. Tomasz Grodzki: nagonki i prób oczerniania. Dlatego postanowił go wesprzeć, do czego namawia też innych.
Zobacz wideo

Mecenas w swoim liście opisuje, jak przed laty agenci SB szukali na niego haków. Wiedząc, że pomaga działaczom Solidarności i że sam działa w podziemiu, zorganizowali nagonkę. Pojawili się w Zespole Adwokackim nr 1 w Lublinie. - Przyszła kontrola z Izby Skarbowej. Zażądali kartotek wszystkich klientów. Zamknęli się w pokoju i robili kontrolę skarbową. A potem klienci mi donosili, że są przesłuchiwani w siedzibie Izby Skarbowej, a przesłuchuje ich m.in. pewien starszy inspektor, który był UB-kiem opiekującym się adwokaturą - opowiada mec. Tomasz Przeciechowski.

Chodziło o to, by znaleźć ludzi, którzy zaświadczą, że mecenas - jako prawnik - przyjmuje pieniądze nie tylko w ramach Zespołu Adwokackiego, ale też "na boku". "Chodziło wyłącznie o jedną kwestię - jaką kwotę wręczyli klienci swojemu obrońcy poza honorarium wpłaconym oficjalnie do kasy Zespołu Adwokackiego nr 1 w Lublinie" - pisze Przeciechowski w liście do marszałka Senatu.

"W moim przypadku nie osiągnęli sukcesu i jestem przekonany, że także wobec Pana Marszałka ta zapożyczona z sowieckiego KGB metoda zakończy się fiaskiem" - dodaje adwokat.

List jest odpowiedzią na nagonkę prowadzoną na prof. Tomasza Grodzkiego. Po tym, jak został marszałkiem Senatu, zaczęły pojawiać się osoby, które twierdzą, że wiele lat temu dawały mu - jako lekarzowi, który operował ich bliskich - korzyści majątkowe. Taka narracja pojawia się też w mediach publicznych. Do szpitala, w którym pracuje prof. Grodzki, wpłynęło żądanie dotyczące wydania dokumentacji pacjentów. Senator Magdalena Kochan pisała na Twitterze, że chodzi o dane pacjentów od 1992 roku.

Sam prof. Tomasz Grodzki pokazał kilka dni temu nagranie rozmowy z pacjentem, którego chciano przekupić w zamian za zeznania obciążające profesora. Mężczyźnie miano zaproponować 5 tysięcy zł - nie zgodził się na taki "układ" i o wszystkim opowiedział.

"Wiem, co Pan Marszałek przeżywa i z całego serca życzę Panu siły, niezłomności i wytrwania na obranej drodze. Wspieramy Pana Marszałka w licznym gronie przyjaciół, organizatorów prawdziwej Solidanrości w Regionie Środkowo-Wschodnim - ludzi, którzy wiele poświęcili, żeby Polska była właśnie taka, o jakiej Pan Marszałek marzy i do jakiej zmierza swoim niezłomnym postępowaniem" - napisał mecenas Przeciechowski. Jak mówi, dostał już od marszałka odpowiedź z podziękowaniami za list ze wsparciem.

Adwokat dodaje, że namawia też swoich przyjaciół, działaczy dawnej Solidarności do wysyłania listów do marszałka Senatu - listów z wyrazami poparcia i zrozumienia. Jak dodaje, jeden z takich listów wysłał m.in. były rektor KUL, ks. prof. Andrzej Szostek.

W czwartek stanowisko w sprawie prof. Tomasza Grodzkiego wydała Okręgowa Izba Lekarska w Szczecinie, pisząc m.in., że doniesienia w sprawie rzekomych łapówek "są zaskakujące w kontekście braku jakichkolwiek skarg kierowanych do organów Okręgowej Izby Lekarskiej w Szczecinie ze strony pacjentów i ich rodzin co do osoby Pana Profesora i Jego etycznej postawy, jak również w kontekście braku wcześniejszych doniesień medialnych w tym temacie".

"W ocenie Prezydium Okręgowej Rady Lekarskiej w Szczecinie powyższe działania mediów niewątpliwie podważają autorytet i dobre imię prof. Tomasza Grodzkiego, który od wielu lat cieszy się w środowisku lekarskim ogromnym szacunkiem i poważaniem" - napisano w stanowisku. Wyrażono też stanowczy sprzeciw wobec szkalowania dobrego imienia prof. Grodzkiego.

Aplikacja TOK FM. Słuchaj i testuj przez dwa tygdonie.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM