"Zamrożenie Izby Dyscyplinarnej będzie miało daleko idące konsekwencje". Ekspertka wskazuje na możliwe scenariusze

Wysokie kary finansowe dla Polski i zamieszanie ze sprawami dyscyplinarnymi sędziów - takie, zdaniem prawniczki prof. Katarzyny Dudki mogą być konsekwencje "zamrożenia" Izby Dyscyplinarnej, o które wnioskuje Komisja Europejska.
Zobacz wideo

Komisja Europejska zdecydowała, że wystąpi do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej o środki tymczasowe ws. przepisów dotyczących reżimu dyscyplinarnego wobec polskich sędziów. A to oznacza, że jeśli TSUE przyjmie ten wniosek, Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego zostanie zawieszona.

Profesor Katarzyna Dudka, prawniczka z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, specjalizuje się m.in. w postępowaniach dyscyplinarnych. W rozmowie z TOK FM przekonuje, że nie ma wątpliwości, iż zastosowanie przez TSUE środka zapobiegawczego w postaci "zamrożenia" działalności Izby Dyscyplinarnej SN będzie miało daleko idące konsekwencje.

Kary finansowe

Ekspertka przypomina sprawę wycinki drzew w Puszczy Białowieskiej. Wtedy bowiem TSUE wydało tzw. zarządzenie tymczasowe. - W zarządzeniu tym było zagrożenie karą 100 tysięcy euro dziennie, które musiałby płacić polski rząd, czyli tak naprawdę my wszyscy, w sytuacji jego niewykonania, to jest gdyby nie doszło do wstrzymania wycinki drzew - mówi prof. Dudka.

Jak dodaje, podobnego rozstrzygnięcia można się spodziewać w przypadku Izby Dyscyplinarnej. TSUE zapewne wskaże też wysokość kary finansowej, płatnej w sytuacji niewywiązania się z decyzji unijnego trybunału. - Nie mam wątpliwości, że działania Komisji Europejskiej w związku z wnioskiem o zabezpieczenie tymczasowe mają identyczny charakter. Mają tymczasowo, do czasu rozstrzygnięcia sprawy, która w październiku ubiegłego roku została wniesiona do TSUE, wstrzymać działania Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego - tłumaczy nasza rozmówczyni.

Przyznaje też, że raczej nie wierzy w to, iż polski rząd zastosuje się do ewentualnej decyzji o zabezpieczeniu, co może oznaczać, że będziemy płacić kary.

Kto będzie rozstrzygał o dyscyplinarkach?

Druga kwestia dotyczy samych postępowań dyscyplinarnych dla sędziów, a w szczególności tego, kto miałby prowadzić rozprawy dyscyplinarne. Zgodnie z Ustawą o ustroju sądów powszechnych, sąd właściwy do rozpoznania danej sprawy wskazuje prezes Izby Dyscyplinarnej. Mówi o tym art. 110 paragraf 3 ustawy: "Sąd dyscyplinarny właściwy do rozpoznania sprawy wyznacza Prezes Sądu Najwyższego kierujący pracą Izby Dyscyplinarnej na wniosek rzecznika dyscyplinarnego".

Jeśli zatem izba będzie "zamrożona" - jej prezes nie będzie mógł tego zrobić.

- Tak naprawdę żaden sąd dyscyplinarny nie będzie mógł działać, w tym również sądy dyscyplinarne przy sądach apelacyjnych. Właśnie z tego powodu - mówi Katarzyna Dudka. - Jeżeli obwinionym w postępowaniu byłby na przykład sędzia z Radomia, to prezes Izby Dyscyplinarnej wskazuje, który z sądów będzie rozpoznawał jego sprawę. Wskazuje na przykład, że będzie to sąd w Warszawie. Ale jeżeli TSUE zawiesi funkcjonowanie Izby Dyscyplinarnej, to również prezesa. Nie będzie więc komu wskazać sądu uprawnionego do rozpoznania danej sprawy - tłumaczy prawniczka.

Kolejny skutek "zamrożenia" to fakt, że powołani przez ministra sprawiedliwości rzecznicy dyscyplinarni dla sędziów sądów powszechnych nie będą mieli gdzie się odwoływać. Chodzi m.in. o umorzoną sprawę sędzi Olimpii Barańskiej-Małuszek, która miała odpowiadać za rzekome pomówienie na Twitterze m.in. ministra sprawiedliwości. Sąd dyscyplinarny przy Sądzie Apelacyjnym we Wrocławiu kilka dni temu sprawę umorzył - pisaliśmy o tym tutaj.

Gdyby rzecznik Przemysław Radzik chciał się od tej decyzji odwołać, to musiałby to zrobić do Izby Dyscyplinarnej. Jeśli izba będzie "zamrożona", takiej możliwości mieć nie będzie.

Profesor Katarzyna Dudka nie ma wątpliwości, że na wniosek Komisji Europejskiej, by wstrzymać działanie Izby Dyscyplinarnej, wpływ miał m.in. sobotni Marsz Tysiąca Tóg. - Tysiące ludzi na ulicach, sędziowie, adwokaci, prokuratorzy w togach. Do tego sędziowie z innych krajów Unii Europejskiej. W obronie praworządności. Wszyscy to widzieliśmy, również Komisja Europejska - mówi prof. Dudka. I dodaje, że wpływ na to miała też zapewne walka o wolne, niezawisłe sądy, podejmowana przez organizacje pozarządowe.

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie za darmo:

DOSTĘP PREMIUM