Senat odrzucił w całości ustawę "kagańcową"

W piątek Senat odrzucił w całości ustawę dyscyplinującą sędziów - zwaną ustawą "kagańcową". Za takim wnioskiem głosowało 51 osób.
Zobacz wideo

W sumie w głosowaniu wzięło udział 99 osób. Za odrzuceniem ustawy "kagańcowej" w całości opowiedziało się 51 senatorów, 48 - przeciw, nikt się nie wstrzymał. 

Wcześniej za odrzuceniem noweli opowiedziały się senackie komisje: ustawodawcza oraz praw człowieka, praworządności i petycji.

Senatorowie Prawa i Sprawiedliwości byli za tym, aby ustawę dyscyplinującą sędziów przyjąć bez poprawek. - Ta ustawa jest potrzebna. Mamy prawo do własnego wymiaru sądownictwa. Polacy czekają na tę reformę - przekonywał tuż przed głosowaniem Marek Pęk, senator PiS. 

Z kolei już po głosowaniu - wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta w rozmowie z dziennikarzami przyznał, że "było do przewidzenia, że opozycja ustawy nie przyjmie". Choć - jak dodał - "było blisko". - Jeden z naszych senatorów nie był obecny na głosowaniu, a jednego udało nam się przekonać do głosowania za przyjęciem ustawy. Gdyby udało się przekonać jeszcze kogoś, byłby remis, więc było bardzo blisko - mówił. I zapowiedział: "Konsekwentnie będziemy walczyć w Sejmie, żeby tam ustawa była przyjęta. Jeśli tak się stanie, trafi ona bezpośrednio na biurko prezydenta". 

Gabriela Morawska-Stanecka z Lewicy - w rozmowie z dziennikarzami - powiedziała, że bardzo liczy na to, że prezydent Andrzej Duda ustawy nie podpisze. - I apeluję do niego o to. Skończyliśmy tę samą uczelnię. Uczyli nas ci sami wybitni profesorowie. Zresztą pan prezydent jest doktorem prawa i na pewno rozumie powagę sytuacji - mówiła wicemarszałek Senatu

Ustawa "represyjna". O co w niej chodzi?

Ustawa dyscyplinująca sędziów - nazywana przez niektórych ustawą "represyjną" czy "kagańcową" zakłada m.in. karanie sędziów podważających status innych sędziów - wybranych przez nową Krajową Radę Sądownictwa. Odrzucenie tego projektu rekomendowała polskiemu parlamentowi w czwartek Komisja Wenecka, która wskazała, że jest to kolejny krok w procesie podważania niezależności sądownictwa w Polsce.

Przypomnijmy, Komisja Wenecka zajęła się sprawą na prośbę marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego, który zaprosił jej przedstawicieli do Polski. 

Wcześniej - we wtorek 14 stycznia - ustawą "represyjną" zajmowały się już senackie komisje (ustawodawcza oraz praw człowieka, praworządności i petycji), które także opowiedziały się za odrzuceniem projektu w całości. W czwartek, w Wywiadzie politycznym TOK FM senator Koalicji Obywatelskiej Marek Borowski przekonywał, że w projekcie tym jest "tylko jeden przepis, który ma sens". - Mówi on o tym, że sędzia może odejść w stan spoczynku nie w każdej chwili, tylko wtedy, jeśli przepracuje określoną liczbę lat. To jest zasadne. Natomiast cała reszta to przepisy kagańcowe, mające zastraszyć sędziów - oceniał gość TOK FM.

Ustawa "kagańcowa" została przyjęta przez Sejm, tuż przed Bożym Narodzeniem. 233 posłów PiS było "za", 205 zagłosowało "przeciw" z kolei 10 parlamentarzystów wstrzymało się od głosu. Podczas sejmowej debaty wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta przekonywał, że przepisy analogiczne do tych, które znalazły się w projekcie tzw. ustawy kagańcowej, obowiązują w wielu krajach Europy. Jako przykład wymienił Chorwację.

Z taką opinią nie zgadzał się Patryk Wachowiec z Centrum Analiz dla Rozwoju, analityk prawny FOR. Na antenie TOK FM przytaczał komentarz prof. Tamary Capety, kierowniczki katedry prawa europejskiego na uniwersytecie w Zagrzebiu. - Twierdzi ona, że w Chorwacji absolutnie takie przepisy by nie przeszły. Oraz że sędziowie mają obowiązek, w świetle prawa unijnego i prawa chorwackiego, weryfikować niezależność innego sądu. Politycy mają łatwiej, bo mogą dosyć bezkarnie twierdzić, że jakieś przepisy gdzieś obowiązują. To jest (twierdzenie) na potrzeby chwili - mówił.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM