"To przejaw strachu". Magdalena Biejat o odwołaniu jej z funkcji przewodniczącej komisji rodziny

- To jest objaw słabości. Pokazali, że jednak nie podoba im się to, że ktoś ich zmusza do dialogu, do dyskusji i że jest to ktoś, kto właśnie na polu społecznym, socjalnym stanowi dla nich konkurencję - tak Magdalena Biejat mówiła w TOK FM o odwołaniu jej z szefowania sejmowej komisji.
Zobacz wideo

Prawo i Sprawiedliwość odwołało posłankę Lewicy, Magdalenę Biejat, z funkcji przewodniczącej sejmowej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny. 

- Dla mnie to strata możliwości wpływu na to, co dzieje się w Sejmie. Moim zdaniem to jeden z realnych powodów odwołania mnie, ponieważ udało mi się - zanim jeszcze zostałam odwołana - zaprosić resort pracy i polityki społecznej do sprawozdania z tego, jak przeciwdziałają przemocy w rodzinie, a dokładnie jak im się to nie udaje - mówiła w TOK FM polityczka, dodając, że udało jej się także doprowadzić do dyskusji na temat projektu Lewicy, dotyczącego wprowadzenia emerytur minimalnych w wysokości 1600 zł. 

"Przejaw strachu przed konkurencją ze strony socjalnej"

Posłanka zwróciła uwagę, że komisja Polityki Społecznej i Rodziny nie była jedyną, którą kieruje przedstawiciel opozycji. - To jest ciekawe, że akurat nie podoba im się lewicowa posłanka na czele komisji polityki społecznej. Wydaje mi się, że to jest objaw słabości Prawa i Sprawiedliwości. Pokazali, że jednak nie podoba im się to, że ktoś ich zmusza do dialogu, do dyskusji i że jest to ktoś, kto właśnie na polu społecznym, socjalnym stanowi dla nich konkurencję - oceniła Biejat. 

Zdaniem rozmówczyni Jacka Żakowskiego działanie partii rządzącej jest "przejawem strachu przed konkurencją od strony socjalnej". - To jest ewidentnie wyraz słabości. Prawo i Sprawiedliwość dostrzegło konkurencję, może nie tak bardzo po lewej stronie, co po stronie socjalnej. Że przyszła siła, która reprezentuje postawę obrony interesów Polaków, dbania o jakość życia, dbania o osoby najsłabsze, ale również o rodziny. I okazuje się, że mamy dobre pomysły - mówiła, wskazując na wspomniany projekt o emeryturach. 

Według Biejat pozbawienie jej funkcji sprawia, że komisja straciła przewodniczącą, która była gotowa rozliczać rząd. Jak mówiła posłanka, ponieważ marszałek Sejmu, nie kierowała do komisji rodziny projektów, które powinny być przez nią procedowane, np. ustawy o funduszu solidarnościowym, to wezwała Elżbietę Witek, aby skierowała do komisji sprawozdania z realizacji różnych programów rządowych, którymi komisja nie zajęła się w poprzedniej kadencji. - To były zaległe sprawozdania i wtedy przedstawiciele rządu muszą przyjść, stanąć przed posłami i odpowiedzieć na niewygodne pytania - podkreślała posłanka. 

W rozmowie z Jackiem Żakowski wskazywała także, że jeśli danej komisji przewodniczy osoba z opozycji, wówczas dużo trudniej jest partii rządzącej mrozić niepopierane przez nią projekty. - Jeśli jakiś projekt jest skierowany do pierwszego czytania do komisji, to jest to decyzja szefowej czy szefa komisji, czy i kiedy ten projekt będzie procedowany. Dzięki temu była większa szansa, że nadany zostanie bieg projektom opozycji - argumentowła Biejat.

Konflikt PiS i instytucji europejskich

Gospodarz Poranka Radia TOK FM pytał również posłankę o ocenę konfliktu rządu PiS z instytucjami europejskimi, dotyczący praworządności w Polsce. 

Zdaniem Magdaleny Biejat partia rządząca działa skrajnie nieodpowiedzialnie. - To jest skrajna nieudolność; bardzo silne skoncentrowanie na sprawach wewnętrznych, z kompletnym ignorowaniem polityki zewnętrznej - mówiła, wskazując, że środowa debata w Parlamencie Europejskim była tak naprawdę skierowana do polskich obywateli. - PiS lekceważy po prostu Unię Europejską. Ten rząd nie jest zainteresowany współpracą z UE, tylko walką na wewnętrznym poletku - oceniła. 

Polityczka dodała, że Lewica jest przeciwna karaniu obywateli za to, że rządy krajów nie wywiązują się z traktatów i łamią prawo europejskie. - Pożądane byłoby karanie konkretnych polityków. Unia Europejska potrafi nakładać sankcje na oficjeli rosyjskich. To powinny być sankcje wobec osób realnie odpowiedzialnych, a nie wobec Polski, jako społeczeństwa - wskazała. 

- Mówi się teraz, żeby Unia Europejska obcinała fundusze. Z nich nie korzysta rząd, korzystamy z nich wszyscy, one płyną do regionów. Odbieranie tych środków byłoby kontrproduktywne - stwierdziła polityczka, zaznaczając, że pojawiają się pomysły, aby fundusze były kierowane bezpośrednio do regionów, z pominięciem rządu. - To jest rozwiązanie, nad którym być może można dyskutować. Aby o rozdziale tych środków nie decydowały instytucje centralne, ale żeby one bezpośrednio szły do instytucji samorządowych. To byłby jakiś element wywierania presji - stwierdziła Magdalena Biejat. 

Całej rozmowy posłuchasz wygodnie na telefonie dzięki aplikacji TOK FM.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Komentarze (5)
Magdalena Biejat o odwołaniu z funkcji przewodniczącej sejmowej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny
Zaloguj się
  • getz54

    Oceniono 4 razy -2

    Ma pani rację, to jest objaw panicznego strachu. PiS chce zeby wszystko co suweren dostanie, dostał od niego, i tylko wtedy kiedy on o tym zadecyduje i w takiej formie, którą on uzna za słuszną. To jest wynik schizofrenicznych obsesji Kaczyńskiego, który juz dawno przestał ogarniac co kazał, na co się zgodził, komu zlecił wykonanie rozkazu. Jednoosobowo nie da się rządzic państwem jak kołchozem, skutki takiego rządzenia widac w Rosji. Cały aparat partii, administracja rządowa, premier, prezydent, ministrowie, siedzą bezczynnie i czekają jak Kaczyński naciśnie ,,ich,, guzik. Wtedy się uaktywniają i z lepszym lub gorszym skutkiem wykonują wydany rozkaz. Dochodzi wtedy do skandali jak w stadninach koni arabskich, w KNF, w spółce ,,Srebrna,, Powstają jakieś chore projekty, ządania miliardów euro od Niemców za 2 wojnę światową, ustawa o IPN, zrzucająca winę za holocaust na Izrael,
    ustawa ,,kagańcowa,, mająca zagwarantowac sekcie PiS bezkarnośc. Chcieli dobrze, a ze wyszło jak zawsze. Za czynienie dobra oni nie karzą. Pani chciała trafic z pomocą do ludzi, którzy według kościoła katolickiego i PiS na taką pomoc nie zasługują. Chciała pani z zasobów będących w posiadaniu PiS-u umocnic pozycję Lewicy, partii opzycyjnej. Rezim tego nie lubi, rezim przed tym się broni. Dlatego wyznaczyli swoją komisarz ludową na pani miejsce.

  • marek2ci

    Oceniono 1 raz -1

    I o to właśnie tej partii chodzi, niech nie wracają. Nikt wtedy nie zarzuci prezesowi że dzieli społeczeństwo, wszyscy co zostaną będą „ZA“. Pozostawiona ziemia i gospodarstwa zostaną oddane kościołowi, który stworzy wspaniałe latyfundia, a tym samym ogromną ilość „miejsc pracy“ dla prawdziwych patriotów. A dla tej garstki niepokornych, którzy uparcie postanowią pozostać, bo niby to również ich ojczyzna, przywrócone zostaną getta ławkowe i zasada numerus clausus, bądź nullus.

  • europeanian

    Oceniono 3 razy -1

    a czy PiS nie boi się, że miliony Polaków nie chcą żyć w państwie rządzonym pod dyktando katolickie i zwyczajnie wyjadą i nie wrócą?

  • 2bxornot2b

    Oceniono 5 razy 1

    Raczej powrot do przyzwoitosci, pewne sprawy nie sa na sprzedaz.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX