Bogate grono rządowych pełnomocników. Już teraz jest ich ponad 40. A będą kolejni

Od wykluczenia komunikacyjnego, ekonomii społecznej, budowy CPK czy utworzenia Centralnego Ośrodka Sportu w Ustrzykach Dolnych - to tylko kilka przykładów z długiej listy rządowych pełnomocników. W ciągu blisko czterech lat ich grono wzrosło ponad trzykrotnie, a premier ma w planach dalsze jego rozszerzanie.
Zobacz wideo

Gdy premierem rządu była Ewa Kopacz - opozycja, której główną siłę stanowiło wówczas Prawo i Sprawiedliwość - nieraz krytykowała ją za przerośniętą administrację. Obecnej europoseł PO wytykano między innymi, że nadużywa funkcji pełnomocnika rządu, aby wspierać bliskich sobie współpracowników. Przy czym, jak podawał w październiku 2015 roku dziennik "Rzeczpospolita" - pełnomocników tych było wówczas "aż" szesnastu. 

Dziś liczba ta wydaje się nieco skromna, bo pełnomocników rządu lub Prezesa Rady Ministrów jest - jak wynika z informacji zawartych na stronie KPRM - 42. I stale ich przybywa. Najnowsze rozporządzenie w sprawie powołania nowego pełnomocnika pochodzi z 14 stycznia i dotyczy pełnomocnika ds. lokalnych inicjatyw społecznych. Poza tym KPRM zapowiedziała, że jeszcze w I kwartale 2020 roku powoła także pełnomocnika ds. OZE.

Centrum Informacyjne Rządu - w odpowiedzi na nasze pytania - zapewnia, że lista na stronie jest aktualna. Choć nie każde stanowisko pełnomocnika jest obsadzone przez konkretną osobę. Zapytaliśmy m.in. o powołanego w listopadzie 2015 roku Pełnomocnika ds. przygotowania reformy publicznej radiofonii i telewizji. Stanowisko to widnieje na liście kancelarii. Początkowo funkcję tę pełnił Krzysztof Czabański, którego od lipca 2016 roku nie ma już w rządzie. Kto zastąpił go w tej roli? "Aktualnie Pełnomocnik Rządu do spraw przygotowania reformy publicznej radiofonii i telewizji nie został powołany. O decyzji w tym zakresie poinformujemy w ramach komunikatów w biuletynie informacji publicznej oraz na stronie internetowej"- informują przedstawiciele Centrum Informacyjnego Rządu.

Pełnomocnicy rządu

I tak w rządzie Mateusza Morawieckiego mamy m.in. pełnomocnika ds. programu "Czyste Powietrze" (Piotr Woźny), pełnomocnika ds. utworzenia Centralnego Ośrodka Sportu w Ustrzykach Dolnych (Dorota Łukaszyk), od partnerstwa publiczno-prywatnego (Waldemar Buda), od przeciwdziałania wykluczeniu komunikacyjnemu (Andrzej Bittel) czy też od obchodów Stulecia Odzyskania Niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej, które zakończyły się ponad rok temu (Jarosław Sellin).

W nowej kadencji - od jesieni zeszłego roku - premier Morawiecki rozdaje stanowiska rządowych pełnomocników szczególnie hojnie. Tylko w ostatnich kilku tygodniach powołał pełnomocnika ds. polityki demograficznej (Barbara Socha), od praw człowieka (Marcin Warchoł), promocji polskiej marki (Andrzej Gut-Mostowy) czy ds. ekonomii społecznej i solidarnej. Tym ostatnim - w dniu 7 stycznia - została Iwona Michałek, która jeszcze niedawno była wiceszefową Ministerstwa Edukacji Narodowej i Pełnomocnikiem rządu ds. wychowawczej funkcji szkoły. Funkcję tę obejmowała w lipcu 2019 roku, ku zdziwieniu opozycji, która pytała - co nowa wiceminister zdoła zrobić przez trzy miesiące (bo tyle wówczas pozostawało do wyborów). - Mam nadzieję, że to jest funkcja nie na trzy miesiące, tylko na więcej - odpowiadała Michałek.

Zaczynali od kilkunastu

W pierwszych miesiącach rządów Prawa i Sprawiedliwości liczba pełnomocników w rządzie (wtedy jeszcze Beaty Szydło) była znacznie niższa. "Na dzień 9 marca 2016 r. powołanych jest 13 pełnomocników" - czytamy w odpowiedzi na interpelację udzielonej przez Adama Lipińskiego, który - oprócz tego, że znajduje się w kierownictwie KPRM - pełni jednocześnie funkcję Pełnomocnika rządu ds. społeczeństwa obywatelskiego oraz równego traktowania (przy czym są to dwa oddzielne stanowiska).

Liczba pełnomocników rządowych w ciągu czterech lat wzrosła więc ponad trzykrotnie.

Poseł Platformy Obywatelskiej Cezary Tomczyk - który był rzecznikiem prasowym wspomnianego na wstępie rządu Ewy Kopacz - rosnącą liczbę pełnomocników w gabinecie premiera Morawieckiego określa krótko: "hipokryzja". - Bo jak inaczej nazwać fakt, że krytykowało się rząd z kilkunastoma pełnomocnikami, którzy mieli konkretne zadania w administracji państwowej, z rządem mającym tych pełnomocników ponad 30, a do tego posiadającym rekordową liczbę ministrów i wiceministrów, którzy często są tylko po to, żeby po prostu być? - pyta w rozmowie z TOK FM. I dodaje, że pączkujący gabinet wynika raczej z konieczności znalezienia gdzieś miejsca dla koalicjantów niż rzeczywistych potrzeb państwa.

Zdaniem politologa prof. Jarosława Flisa, powoływanie pełnomocników może być związane z tym, że "część osób w ministerstwie jest poza realnym wpływem premiera". - I jeśli ten chce na coś wpłynąć, to takim "bajpasem" może być właśnie instytucja pełnomocnika. Osobiście premier pewnie nie może ciągle upominać się o coś w poszczególnych sektorach różnych departamentów i rozumiem, że w chwili, gdy ma pełnomocnika, to on to wszystko koordynuje - ocenia.

Poza tym, jak mówi, rola pełnomocników "ustawia ich wyżej w hierarchii w stosunku do innych podsekretarzy stanu w innych ministerstwach".

Z kolei w opinii dra Bartłomieja Biskupa, politologa z Uniwersytetu Warszawskiego, pełnomocnicy powinni mieć "konkretne zadanie do wykonania". - Powinno się ich powoływać w momencie, gdy coś robi się międzyresortowo i wymagać koordynacji pracy różnych ministrów - wskazuje.

O pełnomocnikach rządowych rozmawiali także niedawno goście Magazynu EKG w TOK FM. Jak mówiła dziennikarka "Gazety Wyborczej" Sylwia Czubkowska, ich rosnąca liczba "pokazuje ciągły problem z tym, jak zarządzać zadaniami państwa". - Widzimy to na różnych poziomach: powstających i upadających ministerstw czy tego, jak są przesuwane kompetencje - stwierdziła. - Większość z tych tematów [do zajmowania którymi powoływani są pełnomocnicy - red.] jest naprawdę ważnych i nie jest tak, że nie wymagają nadzoru i uwagi państwowej. Inna sprawa, czy taki pełnomocnik - bez względu na to, kto nim jest - posiada kompetencje, żeby się nimi zajmować - dopowiedziała.

Jedna z osób z otoczenia kancelarii premiera (która chce zachować anonimowość) wskazuje, że ranga pełnomocników jest różna. Są tacy, którzy rzeczywiście nadzorują sprawy wymagające międzyresortowych działań i "szczególnego zaopiekowania". Ale część nadzoruje obszary, w których "za wiele się nie dzieje i raczej nie będzie się działo", a ich powołanie wynika po prostu z koalicyjnych zobowiązań.

Obejście przepisów?

Centrum Informacyjne Rządu w odpowiedzi na nasze pytania zapewnia, że - tu cytat - "z pełnieniem funkcji pełnomocnika nie wiąże się dodatkowe wynagrodzenie".

Warto jednak zauważyć, że pełnomocnicy rządu są często także wiceministrami różnych resortów w randze sekretarza stanu. I tak na przykład Marcin Horała jest sekretarzem stanu w Ministerstwie Infrastruktury, pełnomocnikiem rządu ds. Centralnego Portu Komunikacyjnego (a do tego posłem PiS), Jan Dziedziczak jest sekretarzem stanu w KPRM i pełnomocnikiem ds. Polonii i Polaków za granicą (także posłem PiS), a wspominana wcześniej Iwona Michałek - sekretarzem stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej oraz pełnomocnikiem od ekonomii społecznej (i posłem PiS z ramienia Porozumienia). Podobnych przykładów jest więcej.

To ważne, bo Konstytucja RP mówi jasno, że mandatu posła nie można łączyć z pracą w kancelarii premiera - chyba, że jest się członkiem Rady Ministrów lub właśnie sekretarzem stanu w administracji rządowej. Wówczas można łączyć te zadania (a co za tym idzie - pobierać i dietę poselską, i wynagrodzenie z KPRM).

Ustawa o Radzie Ministrów mówi z kolei, że w danym resorcie - ministra może wspierać tylko jeden zastępca w randzie sekretarza stanu (reszta to podsekretarze). Zapis ten można jednak pominąć, powołując kolejnych sekretarzy będących już jednocześnie pełnomocnikami rządu.

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie za darmo:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Komentarze (36)
Pełnomocnicy rządu. Jest ich ponad 40, będą kolejni
Zaloguj się
  • gblo

    Oceniono 12 razy 10

    Trzeba gdzieś upchać rodzinę, znajomków i towarzyszy partyjnych wiernych do końca. Taki standard w kraiku nad Wisłą.

  • spam_box

    Oceniono 9 razy 9

    Koryto szerokie jest. Żryjmy póki nie strzelają.

  • przyganiacz

    Oceniono 9 razy 9

    Bogate grono rządowych pełnomocników. Już teraz jest ich ponad 40. A będą kolejni

    Pełnomocnik to jak pełny nocnik...

  • To Ja

    Oceniono 6 razy 6

    Każdy stołek to doliczając rodzinę około pięciu wyborców... Jak szaleć to szaleć!

  • yeah_bunny

    Oceniono 6 razy 6

    zadna partia nie doiła tak polaków jak PiS, a ze głupi suweren im na to pozwala, to nawet specjalnie sie nie kryją

  • ar.co

    Oceniono 6 razy 6

    Każda pisowska miernota musi jakoś dorwać się do koryta z pieniędzmi podatników. A skoro nie potrafi niczego i nie nadaje się do niczego (do tego stopnia, że nie pomogło jej nawet zlikwidowanie konkursów na rozmaite istniejące stanowiska) - to pozostaje tylko stworzenie specjalnie dla niej oddzielnego koryta, z którego będzie mogła żreć do woli.

  • Polak

    Oceniono 5 razy 5

    Daje zarobić swojakom nie miałbym nic przeciwko gdyby płacił ze swojej kieszeni a nie z naszych dojna zmiana widzisz ciemny elektoracie

  • vomitorium1

    Oceniono 5 razy 5

    ”Ale część nadzoruje obszary, w których "za wiele się nie dzieje i raczej nie będzie się działo" ... ”
    taki
    to pełnonocnik

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX