Sędzia Paweł Juszczyszyn skończył wizytę w Kancelarii Sejmu. Nie zobaczył listy poparcia do KRS

Sędzia Paweł Juszczyszyn przed godziną 11 opuścił Kancelarię Sejmu, w której miał zapoznać się z listami poparcia do Krajowej Rady Sądownictwa. Finalnie nie pokazano mu tych dokumentów.
Zobacz wideo

Sędzia Paweł Juszczyszyn - pod groźbą nałożenia grzywny - domaga się wglądu do list poparcia złożonych przez obywateli i sędziów. Zgodnie z deklaracjami szefowej Kancelarii Sejmu Juszczyszynowi udostępniona zostanie tak na dobrą sprawę tylko jedna lista. Ta, na której swoje poparcie dla Teresy Kurcyusz-Frumanik, złożyli sami obywateli. Dokumentów w tylko tej jednej sprawie będzie całkiem sporo, bo aby móc kandydować do KRS, Furmanik musiała zdobyć 2 tysiące podpisów.  Ale to nie podpisy obywateli budzą największe wątpliwości, a te, które pod kandydaturami swoich kolegów składali sami sędziowie.

Jak podawał reporter TOK FM Roch Kowalski, około godziny 9 sędzia Juszczyszyn pojawił się przed budynkiem Kancelarii Sejmu w Warszawie (około 5 rano wyjechał z Olsztyna). Nie chciał komentować swojej wizyty. Powiedział dziennikarzom, aby zwrócić się do rzecznika prasowego. - On może udzielić jakiegoś komunikatu, bo ja sam nie będę informował o czynnościach, które nie mają charakteru jawnej rozprawy - podał Juszczyszyn. Pytany, czy wie, z którymi listami będzie mógł się zapoznać, odparł, że nie wie.

Przed Kancelarią Sejmu na sędziego Juszczyszyna czekała grupa osób, wśród nich m.in. działacze Obywateli RP. Przywitali go okrzykami "wolne sądy" i "uwolnić listy".

Jak donosi Roch Kowalski przed godziną 11 Juszczyszyn opuścił budynek Kancelarii. - Po wyjściu z Sejmu odmówił udzielania jakiegokolwiek komentarza - informuje reporter TOK FM. 

Juszczyszyn nie zobaczył żadnych list poparcia do KRS

Kilkadziesiąt minut po wyjściu Juszczyszyna z kancelarii okazało się, że sędzia nie zobaczył żadnych dokumentów. Poinformował o tym Andrzej Grzegrzółka dyrektor Centrum Informacyjnego Sejmu. - Spotkanie odbyło się z naszej inicjatywy i miało być formą zadośćuczynienia prośbie sędziego. Jednak rano okoliczności znacznie się zmieniły - mówił Grzegrzółka. Jak wyjaśniał, bezpośrednio przed spotkaniem do Kancelarii Sejmu wpłynęły dokumenty od prezesa Sądu Rejonowego w Olsztynie Macieja Nawackiego, który wycofał zgodę swojego zastępcy na służbową wizytę Juszczyszyna w Sejmie.

- To uniemożliwiło przeprowadzania czynności, które planowaliśmy. Chcieliśmy pokazać sędziemu to, co może pokazać. Listy poparcie obywateli były gotowe do udostępnienia. Korespondencja od sędziego Nawackiego to uniemożliwiła. Oględziny nie doszły do skutku. O szczegółach nie mogę mówić - wyjaśniał Grzegrzółka. 

Przypomnijmy, Nawacki od początku nie zgadzał się na służbowy wyjazd Juszczyszyna do Sejmu. Szef Sądu Rejonowego w Olsztynie sam jest członkiem Krajowej Rady Sądownictwa. Lista pod jego kandydaturą budzi kontrowersje, ponieważ publicznie przyznał, że sam się na niej podpisał, a kilku sędziów z Olsztyna - przed głosowaniem - wycofało dla niego swoje poparcie. Ostatecznie więc nie wiadomo, czy Nawacki zdołał zebrać poparcie pod swoją kandydaturą do KRS i między innymi to chce sprawdzić sędzia Paweł Juszczyszyn. 

Ostatecznie zgodę na jego delegację wydał wiceprezes olsztyńskiego sądu rejonowego Krzysztof Krygielski.

>> Czytaj także: Sędzia Paweł Juszczyszyn i tak przyjedzie do Kancelarii Sejmu. Ma wsparcie Sądu Okręgowego w Olsztynie

Kancelaria nie chce ujawniać podpisów

Dokumenty zawierające zgłoszenia i nazwiska osób popierających kandydatów na członków nowej KRS są pilnie strzeżoną tajemnicą, sejmowi urzędnicy powołują się tu na decyzję Urzędu Ochrony Danych Osobowych, mimo tego, że Naczelny Sąd Administracyjny nakazał publikację list.

Sędzia Juszczyszyn chce się z nimi zapoznać w ramach rozpoznawania sprawy apelacyjnej, w której w pierwszej instancji orzekał sędzia wskazany przez nową Krajową Radę Sądownictwa. W II instancji sędzia uznał, że może to budzić poważne wątpliwości prawne w związku z wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Chodzi o to, czy osoba, która wyrokowała w I instancji, była do tego uprawniona.

Sejm już wcześniej zapowiedział, że udostępni Pawłowi Juszczyszynowi wyłącznie listy poparcia z podpisami obywateli. Tyle, że w wyroku NSA w tej sprawie zwrócono uwagę, że... to właśnie tych dokumentów - ze względu na RODO - nie należy upubliczniać. W przeciwieństwie do list poparcia, na których znalazły się nazwiska sędziów, którzy mieli poprzeć kandydatów do nowej KRS. Te listy, zgodnie z wyrokiem NSA, powinny być jawne, bo mowa o osobach, które sprawują funkcje publiczne.

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie za darmo:

DOSTĘP PREMIUM