Obchodów w Jerozolimie by nie było, gdyby nie błąd popełniony w 2018 roku. Henryk Wujec krytykuje rządzących

- Fakt, że premier nie powołał Międzynarodowej Rady Oświęcimskiej, świadczy o zupełnym lekceważeniu. Ja tego nie rozumiem. Dla mnie nie ma ważniejszej sprawy w polityce historycznej niż problem Holocaustu i tego, co się stało - mówił w TOK FM Henryk Wujec, wiceprzewodniczący tej rady w latach 2012-2018.
Zobacz wideo

Międzynarodowa Rada Oświęcimska stanowiła ciało opiniodawczo-doradcze premiera. Składała się z 25 osób - byli to przedstawiciele państw i instytucji z całego świata. Powołał ją w 2000 roku premier Jerzy Buzek, ale już wcześniej - od 1990 roku - na podobnych zasadach działała Międzynarodowa Rada Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau.

Obecnie żadnego takiego ciała nie ma. Jak przypomniał w TOK FM Henryk Wujec, ostatnie posiedzenie Międzynarodowej Rady Oświęcimskiej odbyło się w maju 2018 roku. Potem jej kadencja wygasła - nie powołano nowej ani nie odnowiono kadencji starej. - To świadczy o zupełnym lekceważeniu. Ja tego nie rozumiem. Dla mnie nie ma ważniejszej sprawy w polityce historycznej niż problem Holocaustu i tego, co się stało - powiedział Wujec, który był wiceprzewodniczącym rady w latach 2002-2018. Przewodniczącym był zaś Władysław Bartoszewski, a od 2014 roku - Barbara Engelking.

"Zrobiła się pustka, próżnia"

Jak mówił Wujec, Międzynarodowa Rada Oświęcimska dbała między innymi o to, aby wokół uroczystości dotyczących rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau nie było żadnych problemów. - Żeby program obchodów był odpowiednio przygotowany, żeby nie dochodziło do publicznych sporów, żeby to wszystko było organizowane na miejscu. To było świetne ciało do dyskusji. Fakt, że go nie ma, to straszny minus. Zrobiła się pustka, próżnia - stwierdził rozmówca Jacka Żakowskiego. I dodał: "To, że rząd przez dwa lata nie potrafił zastąpić tej rady czy w ogóle cokolwiek zrobić, świadczy o lekceważeniu tego problemu".

Dopytywany przyznał, że pewne napięcia między różnymi państwami czy instytucjami (ws. obchodów rocznicy wyzwolenia obozu) występowały także w przeszłości, ale udawało się znaleźć wyjście z sytuacji. - Zasada dyrekcji Muzeum Auschwitz była taka, i rada to akceptowała, że w tej sprawie nie może być polityki. To jest miejsce, gdzie czci się pamięć, przypomina. Wobec tego uroczystości są tak robione, że wszyscy politycy są mile widziani, ale nie zabierają głosu. Jedyny, który może zabrać głos to gospodarz, czyli aktualny prezydent RP - mówił Wujec.

- To [Władysław] Bartoszewski wprowadził zasadę, że [Auschwitz] to miejsce, gdzie się pamięta, czci, pochyla głowy, ale nie przemawia. Jedyni, którzy tam przemawiali, to byli więźniowie - dopowiedział.

Przypomnijmy - w tym roku główne uroczystości związane z 75. rocznicą wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau odbywają się w Jerozolimie w dniach 22-23 stycznia. Ich organizatorem jest Instytut Yad Vashem, a udział swój zapowiedzieli m.in. prezydent Francji, kanclerz Niemiec czy prezydent Rosji. Andrzej Duda już kilkanaście dni temu zapowiedział, że nie weźmie udziału w tym wydarzeniu, ponieważ jego organizatorzy nie przewidzieli, by mógł tam zabrać głos.

Jednocześnie kilka dni później - 27 stycznia w Oświęcimiu - odbędą się polskie obchody rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz.

Henryk Wujec dopytywany, czy - gdyby Międzynarodowa Rada Oświęcimska istniała do dziś - byłoby w ogóle możliwe, aby uroczystości związane z wyzwoleniem obozu organizować w innym miejscu niż w Oświęcimiu, odparł krótko: "To wykluczone". Jak mówił, zawsze starano się szukać takich rozwiązań, które "wzmacniały instytucję i rolę Auschwitz". - Brak możliwości dialogu spowodował, że już zupełnie niezależnie, nie informując dyrekcji muzeum ani rady - bo jej nie ma - podjęto decyzję o uroczystościach w Jerozolimie, z których politycy chcieli sobie zrobić pożytek - ocenił gość TOK FM.

Jak dodał, pewna pokusa przeniesienia uroczystości z Oświęcimia pojawiła się pięć lat temu, ale to się nie udało. - Teraz, pewnie w wyniku jakichś interesów politycznych ze strony Izraela i Rosji, uznano, że to jest korzystne - stwierdził Wujec.

Międzynarodowa Rada Oświęcimska jest do odbudowania?

Pytany na koniec, czy Międzynarodowa Rada Oświęcimska jest jeszcze do odbudowania, były opozycjonista powiedział, że "teoretycznie pewnie tak". Z drugiej strony zauważył, że wśród jej członków znajdowali się m.in. Paweł Machcewicz - były dyrektor Muzeum II Wojny Światowej czy Dariusz Stola - były dyrektor Muzeum Historii Żydów Polskich.

- Sam pan redaktor widzi, jaka jest sytuacja, co się dzieje z Muzeum II Wojny Światowej albo Muzeum POLIN. Dlaczego profesor Stola nie jest dyrektorem tej placówki, skoro wygrał konkurs? Więc sądzę, że teoretycznie jest szansa na odbudowanie rady i to byłoby jakieś wyjście z tej sytuacji. Tylko że tu potrzeba odwagi i pewnego rodzaju prawości. To są rzeczy zbyt ważne, żeby je rozgrywać - podsumował gość TOK FM.

Całej rozmowy z Henrykiem Wujcem możesz posłuchać w Aplikacji TOK FM!

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM