Szefowa Kancelarii Sejmu nie stawi się w sądzie. Agnieszka Kaczmarska wybrała wezwanie na posiedzenie sejmowej komisji

Szefowa Kancelarii Sejmu Agnieszka Kaczmarska nie ma zamiaru pojawić się w sądzie, mimo wezwania, które otrzymała. Kaczmarska deklaruje, że nie lekceważy sądu, ale dla niej wezwanie przed sejmową komisję jest ważniejsze od składania przed sądem wyjaśnień.
Zobacz wideo

Zaplanowane na jutro (piątek 24 stycznia) przesłuchanie szefowej Kancelarii Sejmu jest konsekwencją decyzji podjętej przez Pawła Juszczyszyna jeszcze w listopadzie. Sędzia nakazał wówczas ujawnienie Kancelarii Sejmu list poparcia pod kandydaturami do nowej Krajowej Rady Sądownictwa. Kancelaria - na czele której stoi właśnie Agnieszka Kaczmarska - do dziś list nie upubliczniła.

Jak informuje reporter TOK FM, Kaczmarska nie ma zamiaru pojawić się w piątek w sądzie. Choć szefowa Kancelarii Sejmu przekonuje, że sądu nie lekceważy, na wezwanie się nie stawi. Ważniejsze jest dla niej wezwanie przed sejmową komisję niż obecność w sądzie. 

- Zostałam wezwana w sprawie Straży Marszałkowskiej – muszę uczestniczyć w Komisji regulaminowej – mówiła. Na pytania dziennikarzy, czy posiedzenia sejmowej komisji nie można przełożyć, bo przecież Kaczmarska otrzymała wezwanie do stawiennictwa w sądzie, szefowa Kancelarii Sejmu odpowiedziała:  "Organ, jakim jest przewodniczący komisji, wezwał mnie – nie mam możliwości”.

Dla porządku przypomnijmy, że szefem komisji jest… polityk PiS – Kazimierz Smoliński. A jednym z zastępców Jarosław Zieliński, słynny były wiceszef MSWiA, który nadzorował policję. 

Kancelaria Sejmu robi wszystko, by list nie ujawnić

Przypomnijmy, że gdy sąd nakazał publikację list poparcia, Kancelaria Sejmu zaczęła zasłaniać się m.in. decyzją prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Prezes, który jest m.in. byłym radnym Prawa i  Sprawiedliwości, miał nie zgodzić się na ujawnianie list ze względu na ochronę danych osobowych. 

Część ekspertów podkreśla, że Kaczmarska - może być ukarana grzywną za niewykonanie postanowienia sądu (tj. nieopublikowanie list).  Zgodnie z art. 163 § 1 Kodeksu postępowania cywilnego grzywna może wynieść 3 tys. złotych. Jeśli nie zostanie zapłacona, do akcji może wkroczyć komornik.

Kaczmarska jest szefową Kancelarii Sejmu od początku 2017 roku. Wcześniej przez kilka miesięcy była pełniącą obowiązki szefa kancelarii i jego zastępcą. W przeszłości - przez kilkanaście lat - Kaczmarska była radną Prawa i Sprawiedliwości w warszawskiej dzielnicy Targówek.

Wizyta Juszczyszyna w Warszawie

Sędzia Paweł Juszczyszyn chce poznać listy poparcia do KRS w ramach rozpoznawania sprawy apelacyjnej, w której w pierwszej instancji orzekał sędzia wskazany przez nową Krajową Radę Sądownictwa. W II instancji sędzia uznał, że może to budzić poważne wątpliwości prawne w związku z wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Chodzi o to, czy osoba, która wyrokowała w I instancji, była do tego uprawniona.

Sędzia próbował zapoznać się dokumentami osobiście - w Kancelarii Sejmu. W tym celu we wtorek przyjechał do Warszawy (z Olsztyna). Na miejscu okazało się jednak, że prezes Sądu Rejonowego w Olsztynie Maciej Nawacki cofnął mu delegację. Powołując się na tę decyzję, urzędnicy sejmowi nie zezwolili Juszczyszynowi na wgląd do akt.

To właśnie sędzia Nawacki zdaje się robić wszystko, aby podpisy poparcia do KRS nie ujrzały światła dziennego. Szef Sądu Rejonowego w Olsztynie sam jest członkiem Krajowej Rady Sądownictwa. Lista pod jego kandydaturą budzi kontrowersje, ponieważ publicznie przyznał, że sam się na niej podpisał, a kilku sędziów z Olsztyna - przed głosowaniem - wycofało dla niego swoje poparcie. Ostatecznie więc nie wiadomo, czy Nawacki zdołał zebrać poparcie pod swoją kandydaturą do KRS i między innymi to chciał sprawdzić sędzia Paweł Juszczyszyn. 

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie za darmo:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM