Min. Błaszczak grzmiał o znieważeniu żołnierzy. Ale śledztwa w sprawie tekturowego czołgu nie będzie

Prokuratura nie dopatrzyła się "znamion czynu zabronionego" i odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie tekturowego czołgu z napisem "Gdzie jest wrak?". Pojazd - przy Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie - ustawiła Lotna Brygada Opozycji. Zawiadomienie w tej sprawie złożył szef MON Mariusz Błaszczak.
Zobacz wideo

Tekturowym czołgiem poruszał się po placu Piłsudskiego Leszek Piątkowski - jeden z działaczy Lotnej Brygady Opozycji (związanej z Komitetem Obrony Demokracji). Był 10 listopada - na placu trwały wówczas obchody kolejnej miesięcznicy smoleńskiej, a także pierwszej rocznicy odsłonięcia pomnika Lecha Kaczyńskiego. Ważni politycy PiS - na czele z prezesem Jarosławem Kaczyńskim - składali kwiaty i zapalali znicze.

Piątkowskiemu towarzyszyła grupa antyrządowych działaczy. Mieli na sobie czarne płachty z napisem "Gdzie jest wrak?". Podobny napis znajdował się także na papierowym pojeździe, którym aktywista jeździł także w pobliżu żołnierzy zmieniających wartę przy Grobie Nieznanego Żołnierza. Zdjęcia z tego happeningu szybko obiegły internet i oburzyły wielu przedstawicieli strony rządzącej, w tym szefa Ministra Obrony Narodowej Mariusza Błaszczaka, który zapowiedział zawiadomienie do prokuratury "o podejrzeniu popełnienia przestępstwa znieważenia żołnierzy Wojska Polskiego".

Eurpoposeł PiS - Joachim Brudziński - we wpisie na Twitterze pisał o "kulturowejdziczy".  "Dziś przekraczają kolejną granicę. Za czasów #2RP legioniści pewno wybatożyliby taką (moim zdaniem) kulturową hołotę" - ocenił jeden z najważniejszych polityków Prawa i Sprawiedliwości. 

"Brak znamion czynu zabronionego"

Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście Północ w Warszawie, która - jak dowiadujemy się od rzecznika prasowego - "odmówiła wszczęcia dochodzenia w sprawie znieważenia Żołnierzy Wojska Polskiego (…) w związku z pełnieniem przez nich obowiązków służbowych".

Jak precyzuje rzecznik Prokuratury Okręgowej Łukasz Łapczyński, śledztwa nie wszczęto "wobec braku znamion czynu zabronionego".

"Jednocześnie prokurator stwierdzając, że mogło dojść do popełniania wykroczenia, o którym mowa w art. 51 § 1 Kodeksu wykroczeń, przekazał kopię materiałów sprawy do Komendy Rejonowej Policji Warszawa I [czyli na komisariat w Śródmieściu - red.] celem przeprowadzenia przez Policję postępowania o wykroczenie" - podaje Łapczyński. Wskazany przez rzecznika paragraf mówi o tym, że: "Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny".

Warto przypomnieć, że oburzenie zachowaniem działaczy Lotnej Brygady Opozycji wyrażali wówczas nie tylko politycy Prawa i Sprawiedliwości. Aktywistów krytykował wówczas także były szef MSWiA, obecnie poseł PO Bartłomiej Sienkiewicz. "Trudno, muszę to napisać, bez względu na afiliacje polityczne podobnie myślących: drwienie z żołnierzy i munduru uważam za głupie i niesmaczne" - pisał na Twitterze.

Sam Leszek Piątkowski, który kierował "czołgiem" na placu Piłsudskiego - w rozmowie z Wirtualną Polską - tłumaczył, że cała akcja miała mieć wydźwięk satyryczny. - W czasie nagrywania pojawili się żołnierze. Pojechałem za nimi. Nic do nich nie mówiłem, nie śmiałem się, nie przeszkadzałem i w zmianie warty. To na pewno nie było ośmieszanie żołnierzy - mówił.

To nie pierwszy happening Lotnej Brygady Opozycji, po którym politycy związani z PiS składali zawiadomienia do prokuratury. Podobny miał miejsce 11 października ubiegłego roku - również na placu Piłsudskiego. Znany z udziału w ulicznych protestach Arkadiusz Szczurek wszedł na pomnik Lecha Kaczyńskiego z granatowym banerem, na którym znajdował się napis "Gdzie jest wrak". Owinął płachtą figurę byłego prezydenta, a sam usiadł na cokole. Interweniowała policja.

Zawiadomienie w tej sprawy złożył Dariusz Lasocki - do niedawna warszawski radny PiS, w zeszłym tygodniu powołany przez prezydenta Andrzeja Dudę do Państwowej Komisji Wyborczej. W tej sprawie także prokuratura umorzyła sprawę wobec "braku znamion czynu zabronionego".

DOSTĘP PREMIUM