Andrzej Duda może nie podpisać ustawy kagańcowej? Bronisław Komorowski o przedwyborczych dylematach prezydenta

- Nie da się zrobić tak, że do pierwszej tury wyborów jest się groźnym radykałem prawicowym, a w dwa tygodnie - miedzy pierwszą a drugą turą - odzyskuje się poparcie umiarkowanych wyborców. Bo dzisiaj umiarkowani wyborcy, także ci, którzy głosowali na PiS, są przerażeni sposobem zachowywania się prezydenta - komentował w Poranku Radia TOK FM były prezydent Bronisław Komorowski.
Zobacz wideo

Wiceszefowa komisji Europejskiej Viera Jourova apelowała do prezydenta Andrzeja Dudy, aby nie podpisywał tzw. ustawy kagańcowej. W tym kontekście były prezydent zwrócił szczególną uwagę na słowa komisarz ds. praworządności o braku możliwości kompromisu w sprawie wartości fundamentalnych. - A do takich należy wolność sądów - podkreślił Bronisław Komorowski. Polityk przypomniał, że ironizujące jego zdaniem wypowiedzi ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, "trudno uznać za jakąkolwiek poważną propozycję kompromisu natury politycznej". - Raczej była to szpila. "Wprowadzimy rozwiązania typu niemieckiego" - dopowiedziała dziennikarka, przypominając słowa ministra. 

- To wszystko wskazuje na to, że władze polskie postanowiły iść na zderzenie czołowe z instytucjami europejskimi, dlatego że jesteśmy w okresie wyborczym - ocenił Bronisław Komorowski.

Wybory prezydenckie. Co na prawo od PiS?

Zdaniem byłego prezydenta ktoś przekonał Andrzeja Dudę, aby przyjął starą zasadę Jarosława Kaczyńskiego. - Że dla Prawa i Sprawiedliwości, dla Jarosława Kaczyńskiego najważniejszą sprawą jest nie dopuścić do powstania siły na prawo od PiS - wskazał gość TOK FM. Według niego wyraźnie widać to już dzisiaj. - Andrzej Duda, wchodząc w okres wyborczy, zachowuje się tak, jakby chciał przekonać głównie ten twardy elektorat, taki fundamentalistyczno-radykalny politycznie elektorat prawicowy (...). Stąd jego radykalizm wypowiedzi, agresywność, pokrzykiwania, łajanie innych - wymieniał były prezydent, dodając, że ma nadzieję, iż ubiegający się o drugą kadencję Duda się na tym "pośliźnie". 

- Bo to się nie da tak zrobić, że do pierwszej tury wyborczej będę groźnym radykałem prawicowym, a w dwa tygodnie - miedzy pierwszą a drugą turą - odzyskam poparcie umiarkowanych wyborców. Tak nie jest, panie prezydencie. Dzisiaj umiarkowani wyborcy, także ci, którzy głosowali na PiS, są przerażeni sposobem zachowywania się prezydenta, który nie jest arbitrem w ustroju państwa. Jest stroną w tym zasadniczym sporze. Ponadto jest współautorem tych złych rozwiązań - przekonywał gość TOK FM, przypominając, że pomysł Izby Dyscyplinarnej SN wyszedł właśnie od prezydenta Andrzeja Dudy.

Według Bronisława Komorowskiego do niepodpisywania tzw. ustawy kagańcowej mogą przekonać obecnego prezydenta badania opinii publicznej. - To, co może skłonić prezydenta Dudę do polityki uniku - bo może skierować ustawę do Trybunału Konstytucyjnego po to, aby TK kisił ją przez pół roku do wyborów - to właśnie sondaże. On wie, że to już mu szkodzi. Ma nadzieję, że to nadrobi między pierwszą a drugą turą wyborów - podsumował gość TOK FM, wskazując na ostatni sondaż "DGP" w sprawie sporu rządu z Sądem Najwyższym. Zaznaczył jednak, że w jego przekonaniu wyborcy zapamiętają Andrzejowi Dudzie wzięcie aktywnego udziału w niszczeniu wymiaru sprawiedliwości.

"Kraina absurdu"

Trybunał Konstytucyjny wstrzymał stosowanie przełomowej uchwały Sądu Najwyższego. 25 lutego odbędzie się rozprawa na temat sporu kompetencyjnego między Sejmem i prezydentem a SN. 

- Myślę, że żyjemy w krainie absurdu. Trybunał Konstytucyjny ma rozpatrywać nieistniejący konflikt kompetencyjny, nie próbując powstrzymać jednego z elementów tego rzekomego konfliktu - czyli Sejmu - przed uchwaleniem kolejnej ustawy. Więc sam chyba nie wierzy, że ma do czynienia z rozstrzyganiem sporu kompetencyjnego - komentował w Poranku Radia TOK FM były prezydent Bronisław Komorowski. - Nie ma sporu kompetencyjnego, jest działanie Prawa i Sprawiedliwości w celu uzyskania szczególnego wpływu na całość wymiaru sprawiedliwości w Polsce - podkreślił gość Karoliny Lewickiej, dodając że TK nie może także "wnikać w działania sądownictwa", poza badaniem ustaw pod kątem konstytucyjności. 

- Jest to jakaś kraina bolesnego, ale i niebezpiecznego absurdu prawnego. W praktyce politycznej oznacza to po prostu chaos w wymiarze sprawiedliwości - ocenił były prezydent. Według niego polscy sędziowie stoją obecnie przed bardzo trudnym wyborem. - Będą musieli respektować jeden z porządków. Albo ten, który jest świętością dla sądów na całym świecie, czyli szanowanie decyzji Sądu Najwyższego, albo respektować widzimisię władzy politycznej - tłumaczył. 

Całej rozmowy posłuchasz wygodnie na telefonie dzięki aplikacji TOK FM.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM