Co, jeśli rozwód orzeknie sędzia wybrany przy udziale neoKRS? Jerzy Stępień: Cała moja wiedza prawnicza legła w gruzach

- Cała moja wiedza prawnicza legła w gruzach, jest kompletnie nieprzydatna do analizy tego, co się każdego dnia w Polsce dzieje - w ten sposób Jerzy Stępień, były przewodniczący Trybunału Konstytucyjnego, komentował na antenie TOK FM obecną sytuację prawną.
Zobacz wideo

Każdy dzień przynosi nowe informacje dotyczące zmian w wymiarze sprawiedliwości. Prawnicy, którzy je komentują - również na antenie TOK FM - przyznają, że sytuacja staje się coraz bardziej skomplikowana i zagmatwana. Z jednej strony mamy uchwałę Sądu Najwyższego, który - powołując się z kolei na Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej - uznał, że sędziowie powołani na stanowiska przy udziale nowej Krajowej Rady Sądownictwa od teraz nie powinni brać udziału w orzekaniu. Dopiero pisemne uzasadnienie ma zawierać test, który ma pozwolić określić, czy w przypadku danego sędziego można mówić o zachowaniu zasady niezawisłości i niezależności. Jednak wczoraj Trybunał Konstytucyjny wstrzymał stosowanie tej ustawy. A na to Sąd Najwyższy odpowiedział, że działanie TK motywowane jest wnioskiem złożonym "w złej wierze" przez marszałek Sejmu Elżbietę Witek. A z kolei sam resort sprawiedliwości twierdzi, że uchwała została wydana z naruszeniem prawa. 

Czy sędziowie mogą orzekać? Czy przestają być sędziami?

Okazuje się, że odpowiedź na to pytanie jest prosta. Jerzy Stępień odwołał się do opisanej w prawie i obowiązującej procedury. - W polskich sądach codziennie zgłaszane są wnioski o wyłączenie sędziego. To wcale nie oznacza, że kwestionujemy jego mandat sędziowski płynący z powołania przez prezydenta. Podobnie Sąd Najwyższy nie kwestionuje mocy postanowienia prezydenta o powołaniu sędziego. Natomiast trzeba w konkretnej sprawie zastanawiać się, czy sędzia powołany przez nową KRS spełnia wymóg bycia niezawisłym, jakie okoliczności temu towarzyszyły. To będzie skomplikowane i trudne - tłumaczył były prezes TK. 

Jak dodał, najgorszym skutkiem tej sytuacji jest niepełność w obrocie prawnym. - Cała moja wiedza prawnicza legła w gruzach, jest kompletnie nieprzydatna do analizy tego, co się każdego dnia w Polsce dzieje - przyznał gość TOK FM.

- Normalne rozumowanie prawnicze, którego uczymy się na uniwersytetach, które doskonalimy w czasie praktyki sądowej, zawodzi. Tu wchodzą reguły życia politycznego, które są w stanie rozbić wszystkie nasze prawnicze konstrukcje - dodał Jerzy Stępień. 

W Aplikacji TOK FM posłuchasz na telefonie:

"To kiedyś przeminie"

- Bardzo współczuję sędziom w Polsce, że zostali postawieni w takiej sytuacji. Nie wszyscy mają na tyle silny charakter, by nie oglądać się na okoliczności - mówił Jerzy Stępień, pytany przez Mikołaja Lizuta o to, jak powinni się zachować polscy sędziowie. Były prezes Trybunału Konstytucyjnego podkreślił, że nie ma wątpliwości, iż należy stosować się do uchwały trzech izb Sądu Najwyższego.

Zdaniem Stępnia, "wcześniej czy później stan, który mamy w tej chwili przeminie". - Każde zachowanie wbrew prawu i systemowi prawa będzie pamiętane - dodał. A co grozi sędziom, którzy nie podporządkują się uchwale Sądu Najwyższego? Zdaniem byłego prezesa TK nie powinno im grozić nic - a już na pewno nie ze strony Izby Dyscyplinarnej SN, o której SN orzekła, że nie jest sądem. 

DOSTĘP PREMIUM