Rosja będzie próbowała ingerować w wybory prezydenckie w Polsce. "Nie jesteśmy na to gotowi"

Możemy spodziewać się interwencji Rosji w wybory prezydenckie w Polsce, ale w tej chwili trudno powiedzieć jak ona będzie wyglądać. Kreml przy wojnie informacyjnej rzadko stosuje te same metody - ostrzegała w TOK FM Anna Mierzyńska.
Zobacz wideo

Polska powinna zabezpieczyć się przed wpływem Kremla na wybory prezydenckie - ostrzegał w tym tygodniu oficjalny periodyk ABW. Jak mówiła w Pierwszym Śniadaniu w TOK-u Anna Mierzyńska, ekspertka ds. bezpieczeństwa internetowego, cieszą ją taka publikacja. - Myślę, że to próba zwrócenia uwagi władz, że takie niebezpieczeństwo w Polsce istnieje – przekonywała. Rozmówczyni Piotra Maślaka podkreślała, że w świetle ostatnich ataków Władimira Putina związanych z historią, obarczania Polski odpowiedzialnością za wybuch II wojny światowej, nasz kraj jest dla Kremla politycznie istotny. - I wiemy, że Rosja próbuje wpływać na wyniki wyborów w takich krajach. Możemy spodziewać się interwencji, ale w tej chwili trudno powiedzieć jak ona będzie wyglądać. Kreml przy wojnie informacyjnej rzadko stosuje te same metody – wyjaśniała ekspertka. Przypomnijmy, że Rosja najpewniej ingerowała w wybory prezydenckie w USA czy próbowała robić to na Ukrainie. Rosyjskie ślady widać też było m.in. przed referendum dotyczące brexitu na Wyspach Brytyjskich i kiedy Katalończycy głosowali w sprawie niepodległości. 

"Trzeba zachować czujność"

Anna Mierzyńska zwróciła uwagę na to, że w krajach bliskich geograficznie Rosja może nie działać bezpośrednio. - Tylko za pomocą innych podmiotów. To może być udział kogoś z Polski. Musimy się przygotować na zewnętrzną ingerencję w wybory. Trzeba zachować czujność. Monitorować sytuację, środowiska współpracujące z Kremlem, obserwować i być gotowym do szybkiego reagowania. Każde wybory to dobra sytuacja do destabilizowania nastrojów w społeczeństwie – mówiła dziennikarka.

Wyraziła też wątpliwość, czy faktycznie Polska jest przygotowana na takie działania ze strony Rosji. Jak przypomniała, przed wyborami do europarlamentu Komisja Europejska wdrożyła szereg działań, które miały ochronić wyborców przed dezinformacją. - Była współpraca z platformami społecznościowymi, analitycy monitorowali sieć, stworzono linię szybkiego reagowania. Starano się stworzyć system, który zapobiegnie ingerencji zewnętrznej w wybory albo pozwoli na nią szybko zareagować. Nie zauważam teraz takiego działania ze strony polskich władz – podsumowała Anna Mierzyńska.

Datę wyborów prezydenckich poznamy do 6 lutego, do tego dnia marszałek Sejmu musi ogłosić decyzję. 

DOSTĘP PREMIUM