Paweł Kukiz o Andrzeju Dudzie: Lepiej byłoby, gdyby żona pana prezydenta była prezydentem

- Andrzej Duda jest prezydentem, który pomaga partii władzy w rozwoju systemu autorytarnego. Jest urzędnikiem, który został prezydentem i który w życiu nie chce opuścić tego urzędu z prostej przyczyny: bo tam jest fajnie, jest fajny samolocik - mówił Paweł Kukiz w Poranku Radia TOK FM.
Zobacz wideo

Paweł Kukiz podkreślał w Poranku Radia TOK FM, że jego naturalnym kandydatem na prezydenta jest Władysław Kosinaik-Kamysz z PSL. Według ostatniego sodażu przeprowadzonego przez Kantar dla "Faktów" TVN i TVN24 nie ma on szans na objęcie urzędu. Zagłosowałoby na niego zaledwie 4 proc. respondentów. 

- Druga tura: Andrzej Duda i Małgorzata Kidawa-Błońska. Na kogo pan zagłosuje? - pytał prowadzący program Jacek Żakowski. 

- Na nikogo - odparł Paweł Kukiz, zapewniając, że nie weźmie w takiej sytuacji udziału w głosowaniu, kóry sam w wyborach prezydenckich w 2015 roku, w pierwszej turze, zdobył ponad 20 proc. poparcie. 

Paweł Kukiz nie kryje, że nie ma dobrego zdania o prezydencie Dudzie. - Na pewno lepiej byłoby, gdyby żona pana prezydenta była prezydentem - stwierdził. - Prezydent jest prezydentem partyjnym. Prezydent jest prezydentem, który pomaga partii władzy w rozwoju systemu autorytarnego. Prezydent jest urzędnikiem, który został prezydentem i który w życiu nie chce opuścić tego urzędu z prostej przyczyny: bo tam jest fajnie, jest fajny samolocik - mówił gość TOK FM. 

Paweł Kukiz broni się ws. popierania reform PiS. "Byłem mamiony"

Polityk ocenił, że w tej chwili "ewidentnie idziemy w kierunku PZPR". Na uwagę prowadzącego program Jacka Żakowskiego, że na początku popierał forsowane przez PiS reformy wymiaru sprawiedliwości, zaprzeczył. - Niech mi pan znajdzie jedną ustawę sądowniczą, gdzie Paweł Kukiz zagłosował za tą ustawą - odparł. 

Dziennikarz doprecyzował, że głosował za nimi jego klub. - Kukiz'15 popierał na początku te zmiany. One bez was pewnie i tak by przeszły, ale jednak rączki są brudne - przypomniał Żakowski. 

- Ja zawsze szukałem czy chcę szukać kompromisu takiego, który służy obywatelom. Gwarantuje panu, że nie znajdzie pan takiej ustawy "reformującej" sądownictwo po pisowsku, w której większość klubu Kukiz'15 zagłosowałaby za. Nie ma takiej ustawy. Proszę mi wierzyć - bronił się poseł. 

Żakowski zwrócił jednak uwagę, że polityk nie należał do frontu oporu przeciwko wprowadzanym przez PiS zmianom.

Gość TOK FM tłumaczył się, że "był mamiony przez Prawo i Sprawiedliwość" w kwestii dla niego kluczowej - obiecywano mu wprowadzenie do polskiego sądownictwa sędziów pokoju. - W sposób agresywny nie reagowałem na ich różnego rodzaju ruchy. I to jest cała filozofia. Dziesiątki razy byłem u pana ministra Ziobry, u pana prezydenta Dudy. Wczoraj powiedziałem wyraźnie, że zostałem po prostu okłamany, oszukany. Nie jestem typem człowieka, który zakłada z góry, że ta druga osoba jest zła. Ja raczej szukam w człowieku przede wszystkim najpierw dobra i potem się dopiero mogę przekonać do tego czy innego - przekonywał. 

- Jak pan widzi, wystartowałem z list PSL, a nie PiS, mimo że takie propozycje ze strony PiS były. Więc to jest chyba wyraźny znak na to, że nie widzę zbyt wiele dobra w tej partii - zapewnił na swoją obronę. 

Paweł Kukiz: Wyautowani z UE, giniemy

Jacek Żakowski pytał polityka także, czy brexit może oznaczać krok przybliżający wyjście z Unii Europejskiej także Polski.

- Mam nadzieję, że nie. Dlatego, że będąc wyautowanymi z tej Unii, giniemy po prostu. Nie ma co do tego wątpliwości. Znowu wchodzimy w ta strefę wpływów rosyjskich i tyle. To jest ogromne zagrożenie - mówił poseł, zaznaczając, że nie chciałby, aby Polska cofnęła się do poziomu gospodarczego Ukrainy. - Jeżeli ja miałby wrócić znowu do Ukrainy - mówię oczywiście w przenośni - to dziękuję bardzo - podkreślił. 

Poseł zaznaczył jednak, że wyrzucenie z UE nie jest prostą sprawą, choć - jak dodał - widzi zagrożenie w alienacji Polski. Jego zdaniem w należeniu do Wspólnoty należy "znaleźć proporcje między pragmatyzmem a godnością". - Ale żeby te proporcje odnaleźć, najpierw trzeba zrobić porządek na tym naszym polskim podwórku. Wiele spraw można załatwić w Polsce, a możliwość odwołania się do opinii Unii powoduje, że te sprawy są w Polsce nie do końca profesjonalnie rozgrywane. To nas rozmiększcza - ocenił, podkreślając, że wynika to z przyjętego systemu wyborczego, w którym mniejszość rządzi większością. 

Całej rozmowy posłuchasz też wygodnie dzięki aplikacji TOK FM.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM