Polska kupiła samoloty F-35. "Stracona szansa, nieopłacalny deal"

- To stracona szansa - tak podpisaną wczoraj umowę na zakup amerykańskich samolotów komentował w "Wyborach w TOK-u" Jan Grabiec z Platformy Obywatelskiej. - Polska kupiła samoloty F-35 bez offsetu, przetargu lub konkursu - mówił polityk PO.
Zobacz wideo

W piątek umowę zakupu przez Polskę od USA 32 samolotów bojowych piątej generacji F-35 podpisał w Dęblinie szef MON Mariusz Błaszczak. W uroczystości wzięli też udział: zwierzchnik sił zbrojnych, prezydent Andrzej Duda, premier Mateusz Morawiecki oraz ambasador USA Georgette Mosbacher. Umowa przewiduje, że Polska otrzyma od USA również pakiet logistyczny i szkoleniowy, w tym osiem symulatorów. Kontrakt wartości 4,6 mld dolarów (ok. 17,9 mld zł) obejmuje pakiet logistyczny z częściami zamiennymi oraz pakiet szkoleniowy, w tym symulatory misji. Cena jednostkowa samolotu wyniosła 87,3 mln dolarów.

Dominika Wielowieyska przypomniała, że umowa nie przewiduje natomiast offsetu, co oznacza, że Polska nie będzie uczestniczyła w produkcji na przykład części do F-35. Jan Grabiec z PO przyznawał, że to "poważny problem". - Choć same myśliwce to bardzo nowoczesny sprzęt, to nie udało się powiązać wielomiliardowego kontraktu z napływem do Polski amerykańskich nowoczesnych technologii. To stracona szansa. Kupujemy sprzęt za 17 mld zł, a nie jesteśmy w stanie wynegocjować nawet złotówki w sprawie innowacyjnych inwestycji – przekonywał Grabiec. Jak dodawał, potrzebne są też modernizacje w całej armii, nie tylko w lotnictwie. - Samolotami można się pochwalić na defiladzie, a w innych jednostkach żołnierze muszą malować stare hełmy. Codzienność skrzeczy – podkreślał polityk PO.

Decyzji rządu o braku przetargu na zakup samolotów bronił Janusz Kowalski z Solidarnej Polski. - Ten samolot nie ma żadnej konkurencji, jest najnowocześniejszy na świecie. Dlatego podpisano umowę między rządami. W kontekście naszego bezpieczeństwa w obecnej sytuacji geopolitycznej to najważniejszy zakup – przekonywał wiceminister aktywów państwowych.

Agnieszka Dziemianowicz-Bąk z Lewicy mówiła, że modernizacja armii jest konieczna, natomiast zakup samolotów F-35 był nieprzemyślany. - Jeśli kupujemy coś bez dodatków, to to nie jest opłacalny deal. Nic dziwnego, bo usiedliśmy do negocjacji bez alternatywy. Amerykanie to dobrze wiedzieli i stąd taka, a nie inna umowa – oceniła. Przypomniała, że bezpieczeństwo państwa to nie tylko armia. - Trzeba też dbać o relacje międzynarodowe, dyplomację, a to w wykonaniu PiS woła o pomstę do nieba. Jesteśmy skazani na łaskę Amerykanów – mówiła Dziemianowicz-Bąk.

Z kolei Marek Jurek, były prezes Prawicy RP i były Marszałek Sejmu, zwracał uwagę na co innego. - Martwi mnie tak długi okres oczekiwania na gotowość do służby tych samolotów. Mówi się o kilku latach. Bezpieczeństwo międzynarodowe jest zagrożone dzisiaj. Obliczalność Rosji maleje. Polska doktryna wojenna powinna zawierać wzmocnienie siły odstraszania. Rosja musi wiedzieć, że naruszenie granic członka NATO będzie olbrzymim błędem – mówił Marek Jurek.

Władysław Teofil Bartoszewski z PSL podkreślał, że zanim jakieś państwo zacznie inwestycje w sprzęt militarny, to najpierw powinno się opracować strategię obronną. - Dopasowaną do realnych zagrożeń. A u nas tego nie ma. My nie stoimy w przededniu ataku rosyjskiego lotnictwa. Jeżeli już dojdzie do konfliktu, czego nie przewiduję, to prędzej będzie to atak hybrydowy, więc te samoloty – choć to świetny sprzęt – nie będą do końca potrzebne – podsumowywał polityk ludowców.

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM