Dr Mirosław Oczkoś o kampanii prezydenta: Może się okazać, że jest za dużo Dudy w Dudzie

- Warto pamiętać, że jedna z zasad wizerunku politycznego mówi, że kiedy jest za dużo grzybów w barszczu, to też nie dobrze. Jest niebezpieczeństwo przedawkowania - komentował w TOK FM politolog dr Mirosław Oczkoś odnosząc się do "prekampanijnych" wystąpień prezydenta Andrzeja Dudy.
Zobacz wideo

To Małgorzata Kidawa-Błońska ma największe szanse, by wygrać wybory prezydenckie z Andrzejem Dudą - wynika z opublikowanego w poniedziałek sondażu Instytutu Badań Pollster, przeprowadzonego na zlecenie "Super Expressu". Wicemarszałkinię Sejmu wskazało 49 proc. ankietowanych. Politolog dr Mirosław Oczkoś zwracał uwagę, że do wyborów jest jeszcze wiele tygodni i bardzo dużo może się wydarzyć. W związku z czym do tego typu badań należy - jego zdaniem - podchodzić z dystansem. - Sondaży jest teraz tyle, że chyba więcej niż prognoz pogody. I są równie precyzyjne. Wiadomo, że będzie albo ciepło, albo zimno, albo różnie - stwierdził.

Prowadzący "Pierwsze śniadanie w TOK-u" Piotr Maślak upierał się jednak, że w sondażowych wynikach prezydenta Dudy widać pewną tendencję spadkową. - Ciężko jest prowadzić kampanię bardzo mocno wizerunkową i personalną - bo w wyborach prezydenckich głosujemy jednak na nazwiska - kiedy ma się kij i sznurki. To jest naprawdę niekomfortowa sytuacja dla każdego. Ciężko jest ruszać ręką i nogą w jedną stronę, kiedy ktoś ciągnie w inną stronę - komentował politolog, sugerując, że Andrzej Duda nie będzie w kampanii politykiem samodzielnym.

Wiele osób zarzuca obecnemu prezydentowi, że prowadzi kampanię już od dawna - objeżdża Polskę i organizuje spotkania, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach. Oczkoś stwierdził, że o to by się "nie oburzał", bo każdy urzędujący prezydent ma taką samą sytuację - jest widoczny i aktywny z racji pełnionej przez siebie funkcji.

- Natomiast warto pamiętać, że jedna z zasad wizerunku politycznego mówi, że kiedy jest za dużo grzybów w barszczu, to też nie dobrze. Jest niebezpieczeństwo przedawkowania - wskazał. I ostrzegał, że jeśli prezydent dalej będzie prowadził tak aktywną i dość agresywną retorykę, może to wywołać efekt przeciwny do zamierzonego, a opinia publiczna może być nim po prostu zmęczona. Zwłaszcza, że do wyborów zostało jeszcze dużo czasu.  

- Pani [Elżbieta] Witek jeszcze nawet nie ogłosiła terminu. Prawdopodobnie zrobi to 6 lutego, więc są trzy daty do wyboru. Na 3 maja pewnie się partia nie zdecyduje, bo to Święto Konstytucji. Wszyscy obstawiają 10 maja i prawdopodobnie tak będzie - przewidywał gość TOK FM. - W związku z tym ta kampania jeszcze chwilę potrwa i rzeczywiście może się okazać, że jest za dużo Dudy w Dudzie. A jak czegoś jest za dużo, to się pojawia wysypka, alergia, wizerunkowy świerzb - mówił Oczkoś.

Ziobro chce przejąć władzę w Zjednoczonej Prawicy?

W drugiej części rozmowy redaktor Maślak pytał politologa o sytuację w Prawie i Sprawiedliwości. W ostatnim sondażu Kantar dla "Faktów" TVN i TVN24 poparcie dla Zjednoczonej Prawicy spadło z 41 proc. do 35 proc. (względem poprzedniego badania). Jak wskazał prowadzący, część publicystów wysnuwa teorię, że Jarosław Kaczyński zaczął obawiać się przewidywanego kryzysu gospodarczego - w związku z czym chciałby doprowadzić do wcześniejszych wyborów parlamentarnych i na pewien czas oddać władzę opozycji, by wrócić silniejszy - w lepszej już koniunkturze gospodarczej.

Oczkoś stwierdził, że zdecydowanie nie zgadza się z taką teorią. Jego zdaniem, Kaczyński nie obawia się spodziewanego kryzysu i chce zostać u władzy. W obozie Zjednoczonej Prawicy politolog widzi jednak inny problem - mianowicie konflikt o przywództwo. - Ewidentnie widać, że jest ktoś, kto chętnie by polityczny, podkreślam - polityczny - nóż gdzieś chętnie zanurzył i to jest Zbigniew Ziobro - wskazał gość TOK FM.

Na koniec redaktor Maślak i jego gość nawiązali jeszcze do brexitu. Zastanawiali się, czy jest możliwe, aby Polskę spotkał podobny los, co Wielką Brytanię. Zdaniem Oczkosia, jest to całkiem  realny scenariusz. Politolog dziwił się też, dlaczego opozycja nie używa tego argumentu i nie straszy wyborców, że "PiS wyprowadzi Polskę z Unii Europejskiej". Podobnie, jak partia Kaczyńskiego rok temu w kampaniach straszyła, że "opozycja zabierze Polakom 500 plus". Oczkoś przypominał, że politycy PiS podkreślali to niemal na każdym kroku (choć opozycja wyraźnie temu zaprzeczała).

- Jeśli opozycja zrozumie, że jest jakiś komunikat i każdy poseł opozycji w każdym programie będzie to powtarzać, to wtedy może być to skuteczne. PiS to zrozumiał i stosował. Tymczasem tu [wśród opozycji - red.] czasem pojawia się jakaś myśl u Borysa Budki, czasem u Władysława Kosiniaka-Kamysza. Ale to jest raz powiedziane i ginie w przestrzeni. A to trzeba powtarzać, powtarzać i jeszcze raz powtarzać - przekonywał gość TOK FM.

Całej rozmowy z politologiem Mirosławem Oczkiem posłuchaj w Aplikacji TOK FM!

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM