"To jest prawdziwa kasta. Kasta PiS". Szef klubu Lewicy o "układzie zamkniętym" stworzonym przez PiS w wymiarze sprawiedliwości

Krzysztof Gawkowski nie ma wątpliwości, że ujawniona przez "Wyborczą" jedna z list poparcia do KRS, doskonale pokazuje, jak w praktyce wygląda reforma wymiaru sprawiedliwości, którą realizuje rząd. Sednem tych zmian jest stworzenie "układu zamkniętego, w którym swoi popierają swoich".
Zobacz wideo

"Gazeta Wyborcza" ujawniła jedną z list poparcia do nowej Krajowej Rady Sądownictwa. Znalazły się na niej nazwiska sędziów popierających kandydaturę Teresy Kurcyusz-Furmanik, sędzi z Gliwic. Dokument, którego kopię publikuje dziennik, to jedna z 15 list, której ujawnienia bronią rządzący, mimo wyroku sądu, który nakazał ich upublicznienie. Jak mówił w TOK FM Wojciech Czuchnowski, współautor dzisiejszego artykułu, większość nazwisk, znajdujących się pod kandydaturą sędzi z Gliwic, "są to osoby, które awansowały dzięki reformie Ziobry; np. prezesi, wiceprezesi sądów ze Śląska".

"Kasta PiS stworzona, aby KRS była organem politycznym"

Zdaniem Krzysztofa Gawkowskiego publikacja "Wyborczej" pokazuje, że "Prawo i Sprawiedliwość stworzyło układ zamknięty, w którym swoi popierają swoich".

- Czyli sędziowie, którzy powinni być niezależni, nie są wolni od politycznych wpływów.  Bo jeżeli większość z nich awansowała za dobrej zmiany, większość z nich została prezesami lub wiceprezesami sądów, na których organizacyjnie wpływ miał minister Zbigniew Ziobro, to znaczy, że to jest prawdziwa kasta. Kasta PiS, która została stworzona po to, żeby Krajowa Rada Sądownictwa była organem stricte politycznym - mówił w Poranku Radia TOK FM szef klubu parlamentarnego Lewicy. 

"Kasta" to jedno z ulubionych słów, jakim politycy Zjednoczonej Prawicy opisywali - i opisują - sytuację w wymiarze sprawiedliwości, która zmienić mogą wprowadzane przez nich zmiany. Min. Ziobro wielokrotnie powtarzał - w kontekście sędziów - określenie "nadzwyczajna kasta". 

Ale "kasta" pojawiła się tez przy okazji kompromitującej dla władzy afery hejterskiej, której bohaterami byli m.in. b. wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak oraz np. zasiadający w nowej KRS sędzia Jarosław Dudzicz. Jak mówiła TOK FM (w sierpniu 2018 roku) pełnomocniczka internetowej hejterki Emilii, w skład grupy "Kasta" która na komunikatorze WhatsApp miała planować akcje oczerniania sędziów sprzeciwiających się władzy, wchodziło co najmniej 12 sędziów

Listy poparcia do KRS. Najpilniej strzeżona tajemnica

Mimo wyroku sądu, który nakazał upublicznienie list poparcia do KRS, do dzisiaj dokumenty nie zostały ujawnione. O wgląd do nich walczył sędzia Paweł Juszczyszyn z Olsztyna. I ściągnął na siebie kłopoty. Szybko po skierowaniu pisma ws. ujawnienia list poparcia - w grudniu ubiegłego roku - został zawieszony w obowiązkach przez swojego przełożonego prezesa Sądu Rejonowego w Olsztynie - Macieja Nawackiego, który jest członkiem nowej KRS. Ten sam Nawacki cofnął Juszczyszynowi delegację, gdy sędzia pojechał do Warszawy, by w Kancelarii Sejmu spróbować zobaczyć listy poparcia. A w miniony wtorek (4 lutego) Paweł Juszczyszyn - decyzją Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego - został zawieszony w pełnieniu obowiązków oraz ma być pozbawiony 40 proc. wynagrodzenia. 

Sam Nawacki mógł nie mieć wymaganych przepisami 25 osób, które popierały jego kandydaturę do Krajowej rady Sądownictwa. 

Sędzia Nawacki jest - zdaniem Krzysztofa Gawkowskiego - osobą, od której może się zawalić cała misterna układanka tzw. reformy sądownictwa. Bo jeżeli, jak wszystko wskazuje, nie miał od wymaganej prawem liczby osób popierających, to jego wybór "obarczony jest wadą prawną". - Czyli de facto nie jest on członkiem KRS. A w związku z tym KRS nie może działać w takiej formie, w jakiej obecnie działa - przekonywał szef klubu Lewicy w rozmowie z Karoliną Lewicką. 

Aplikacja TOK FM. Słuchaj i testuj przez dwa tygodnie.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM