Politycy krytykują spot Szymona Hołowni. Kontrowersyjny spot znika z sieci. Kandydat na prezydenta przeprasza

Kontrowersje w spocie wyborczym Szymona Hołowni wzbudziło zestawienie brzozy z papierowym samolotem. Krytyki nie szczędzą kandydatowi na prezydenta nie tylko politycy PiS. Sam Hołownia tłumaczył się ze wszystkiego na Twitterze, przekonując, że "nie przyszłoby mu do głowy sprawdzanie gatunków drzew w filmie". Film jednak z mediów społecznościowych usunął a za jego umieszczenie przeprosił.
Zobacz wideo

Zaledwie kilka godzin po ogłoszeniu przez marszałek Sejmu terminu wyborów, swoją kampanię - spotem wyborczym - zainaugurował Szymon Hołownia. W filmiku opublikowanym w mediach społecznościowych  m.in. padają słowa: "Będziemy walczyć o każde drzewo. Nie tylko o jedno". W tym czasie na ekranie pokazana jest brzoza, a następnie przelatujący papierowy samolocik. 

I ten właśnie fragment skupił na sobie uwagę oglądających. I ściągnął falę krytyki na głowę niezależnego kandydata na prezydenta

"Szymon Holownia powinien przeprosić"

- Szymon Hołownia powinien przeprosić za swój spot - uważa wicemarszałek Sejmu i lider SLD Włodzimierz Czarzasty. Bez względu, jakie kto ma podejście, jest jakaś wrażliwość, pokazywanie brzozy i papierowego samolociku, to są rzeczy niezręczne - dodał.

Czarzasty określił film, jako "nowy hit sieci". Ocenił go, jako "absolutnie niezręczny". "Bez względu, jakie kto ma podejście, czy to była tragedia, czy to był wypadek, czy to było coś innego, ja uważam, że wypadek nieszczęśliwy (…), to jest jakaś wrażliwość, to znaczy pokazywanie brzozy i papierowego samolociku, to są rzeczy niezręczne" - powiedział.

"Mam nadzieję, że Szymon Hołownia skończy jak Janusz Palikot"

- To jest takie nawiązanie do Janusza Palikota, do jego środowiska politycznego, do Ruchu Palikota w tym najgorszym wydaniu. Ten spot jest właśnie taką kopią tego, co robił Janusz Palikot kilka lat temu. Janusza Palikota już nie ma w świecie politycznym i mam nadzieję, że pan Szymon Hołownia dokładnie tak samo skończy jak pan Janusz Palikot - stwierdził w TVN Info rzecznik prezydenta Dudy - Błażej Spychalski.  Według niego wszystko wskazuje na to, że spot Hołowni jest efektem zimnej kalkulacji, ponieważ jego przygotowanie nie trwa 5 czy 10 minut. - To jest przygotowane, to jest zimna kalkulacja tego środowiska politycznego, zaplecza politycznego pana Szymona Hołowni - uważa Spychalski.

Rzecznik prezydenta ocenił także, że to próba odwołania się do elektoratu, który katastrofę smoleńską obśmiewał i po 10 kwietnia stał niedaleko Pałacu Prezydenckiego "z piwem w ręku".  

Film skrytykował również kandydat na prezydenta Polskiego Stronnictwa Ludowego. Władysław Kosiniak-Kamysz zaapelował do Hołowni o jego usunięcie. "Drwiąc z katastrofy smoleńskiej nie tylko pogłębiasz podziały, które przecież obaj chcemy zasypywać, ale rozdrapujesz wciąż niezagojone rany bliskich ofiar" - napisał szef PSL.  

Szymon Hołownia: Nie przyszłoby mi do głowy sprawdzać gatunki drzew w moim spocie

Hołownia odpowiedział na krytykę na Twitterze. "Nie przyszłoby mi do głowy, by sprawdzać gatunki drzew w moim spocie. Niektórym przyszło. To nie ja kpię z katastrofy smoleńskiej, która była dla mnie wielkim osobistym wstrząsem. To oni z niej kpią" - napisał kandydat na prezydenta. 

Potem jednak spot z mediów społecznościowych usunął, a za jego zamieszczenie przeprosił. "Nagrywając do niego (spotu - red.) w koszmarnym przedstartowym zabieganiu tekst lektorski, w ogóle nie dostrzegłem w nim aluzji do Smoleńska, nie zwróciłem uwagi na to, czy w tle mojej narracji pokazywana jest brzoza, czy inne drzewo, nie zauważyłem nieszczęsnego samolotu - mi ów film opowiadał zupełnie inną historię - przekonuje na Twitterze kandydat na prezydenta. 

Leszek Jażdżewski z "Kultury Liberalnej" przy okazji opublikowanego przez Hołownię spotu, przypomniał, kto jego zdaniem kpi z ofiar katastrofy smoleńskiej. "Prawdziwą kpinę z ofiar, to nie wystraszony zając Hołownia urządza, ale Kaczyński, Macierewicz i ci wszyscy, którzy uprawiali nekro-politykę na trumnach koleżanek i kolegów. A nawet brata" - napisał na Twitterze.

Aplikacja TOK FM. Słuchaj i testuj przez dwa tygdonie.

DOSTĘP PREMIUM