Polsce grozi gigantyczna kara, jeżeli nie "zamrozi" izby SN. Mucha: To się przełoży na obywateli

- Ludzie nie przyjdą do Polski, żeby inwestować. Polska będzie miała ucinane fundusze europejskie - Joanna Mucha z PO ostrzegała w TOK FM przed konsekwencjami sporu polskich władz z UE. "Rzeczpospolita" podała dziś, że aż dwa miliony euro dziennie kary może grozić Polsce, jeżeli nie zamrozi działania Izby Dyscyplinarnej SN
Zobacz wideo

Według "RP", projekt postanowienia wiceprezesa TSUE o zastosowaniu środka tymczasowego jest już gotowy i może być ogłoszony już w przyszłym tygodniu.

Przypomnijmy, TSUE otrzymał wniosek Komisji Europejskiej dotyczący zawieszenia Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Bruksela argumentowała, że nie ma gwarancji bezstronności i niezależności Izby Dyscyplinarnej, która składa się wyłącznie z sędziów wybranych przez nową Krajową Radę Sądownictwa, a jej członkowie są powoływani przez polityków.

"Wykonanie postanowienia ma być powiązane z bardzo wysoką sankcją finansową. Dwadzieścia razy wyższą niż w przypadku podobnego środka tymczasowego zastosowanego przy okazji wycinki Puszczy Białowieskiej" - czytamy na stronach internetowych "Rzeczpospolitej".

"Żadna instytucja unijna nie może rozliczać nas z reform wymiaru sprawiedliwości. To nie są prerogatywy unijne. Nie ma takiego prawa europejskiego. Wszelkie ew kary powinniśmy odliczać z naszej składki. Nie płacimy za bezprawne kar" - zapowiedział na Twitterze były Minister Spraw Zagranicznych Witold Waszczykowski. 

Janusz Kowalski z  klubu Prawa i Sprawiedliwości ocenił w TOK FM, że na Polsce “testuje się mechanizm antydemokratyczny”. 

- Negowanie decyzji Sejmu, Senatu, władzy legislacyjnej. To na przykładzie Polski, ale też Węgier. Bo nie sądzę, że Francji lub Niemiec. To podważanie istoty demokracji. Nie może być tak, że uchwalamy w Polsce prawo i pozatraktatowo próbujemy jakimiś działaniami TSUE podważać polskie ustawy, nie ma takiego trybu. TSUE nie ma prawa wypowiadać się na temat organizacji wymiaru sprawiedliwości, nie ma takiego przepisu - przekonywał. 

Innego zdania jest posłanka Joanna Mucha z PO. 

- TSUE robi dokładnie to, do czego jest powołany. Dokładnie to, na co zgodziliśmy się wstępując do UE. Problem polega na tym, że nie przestrzegamy własnego prawa. Zaczęło się to 4 lata temu - oceniła w TOK FM. 

Goście audycji Wybory w TOK-u odnieśli się też do niedawnych słów wiceszefowej Komisji Europejskiej Very Jourovej, która oceniła w wywiadzie dla tygodnika "Der Spiegel", że "tak zwana reforma w Polsce dotarła do bardzo niebezpiecznego momentu, ponieważ może być nieodwracalna". Podkreśliła, że problem dotyczy wszystkich poziomów systemu. 

- Urzędnik UE zaczyna pouczać co jest, a co nie jest w Polsce praworządne, nie mając do tego żadnych kompetencji. Apelowałbym, żeby pani wiceszefowa KE zajęła się swoją pracą - skomentował Janusz Kowalski. 

Joanna Mucha zauważyła, że ponieważ wiceszefowa KO pochodzi z naszego regionu, dobrze rozumie sytuację w Polsce. 

- Jestem przekonana, że Vera Jourova będzie podchodziła do tych kwestii z pełną determinacją. Ona doskonale pamięta, co to jest komunizm i niczym nieograniczona władza - przekonywała. 

Ostrzegła też, że spór dotyczący praworządności odbije się na kieszeniach Polaków. 

- Mamy spadek Polski we wszystkich rankingach dotyczących praworządności. To w sposób bezpośredni będzie przekładało się na każdego obywatela. Ludzie nie przyjdą do Polski, żeby inwestować. Polska będzie miała ucinane fundusze europejskie - wymieniała posłanka. 

Polski rząd ma czas do 13 lutego na przedstawienia wyjaśnień ws. Izby Dyscyplinarnej.

Posłuchaj w Aplikacji TOK FM:

DOSTĘP PREMIUM