Sędziowie rozważają odejście z zawodu. "Znikają gwarancje sędziowskiej niezawisłości"

Ona orzeka w wydziale cywilnym, on - w wydziale karnym. Ona ma 30-letni staż w zawodzie sędziego, on ponad 20-letni. Oboje przyznają, że w najczarniejszych scenariuszach nie spodziewali się tego, co PiS robi obecnie z sądami. - Po wejściu w życie ustawy kagańcowej znikają gwarancje sędziowskiej niezawisłości - mówią bez cienia wątpliwości.

Katarzyna Wesołowska-Zbudniewek i Ryszard Lebioda - sędziowie Sądu Okręgowego w Łodzi zgodzili się na rozmowę z TOK FM, bo uznają, że nie można milczeć, gdy władza ustawodawcza i wykonawcza niszczy sądy. Jeszcze kilka lat temu pewnie nie udzielaliby wywiadów, ale dziś wszystko się zmieniło.

„Mam już plan B na wypadek, gdybym musiała odejść z zawodu”

Oboje przyznają, że dziś - tuż przed wejściem w życie tzw. ustawy kagańcowej, która przewiduje surowe kary dla sędziów za udział w proteście w obronie praworządności - zastanawiają się, co będzie dalej. Jak mówią, nie chcą kreślić czarnych scenariuszy, ale u obojga pojawiają się myśli o odejściu czy wyrzuceniu z zawodu. - Rzeczywiście, zastanawiam się czasami, czy nie przestanę być sędzią – mówi Lebioda.

Obawia się, że będzie tak, jak w czasach PRL, gdy sędziowie liczyli tylko na szczęście, by nie dostać sprawy z udziałem jakiegoś polityka albo głośnej medialnie. – Chodzi np. o sprawę, w której ktoś z wysokiego szczebla władzy ogłosi, że sprawca jest winny i powinien siedzieć w więzieniu 25 lat. A tu kończy się proces, sędzia zna wszystkie dowody i ma zupełnie inne zdanie. Wtedy można się spodziewać, że ruszy cała machina propagandowa wobec takiego sędziego, machina dyscyplinarna – tłumaczy sędzia.

Katarzyna Wesołowska-Zbudniewek też czasami myśli o tym, jaka przyszłość ją czeka. - Jestem członkiem stowarzyszeń sędziowskich, czynnie przeciwstawiam się temu, co się aktualnie w sądownictwie dzieje i zdaję sobie sprawę, że może przyjść taki moment, że będę musiała odejść z zawodu. Ale mam plan B, niekoniecznie związany z byciem prawnikiem - mówi w rozmowie z TOK FM. Szczegółów zdradzać nie chce.

Ryszard Lebioda podkreśla, że po wejściu w życie ustawy kagańcowej skończy się prawdziwa sędziowska niezawisłość. Może się okazać, że w procesie, w którym stroną jest polityk albo jego brat, matka czy żona - oczekiwany będzie taki, a nie inny wyrok. Albo że władza będzie chciała wpływać na to, o co i kogo sąd oficjalnie - w ramach procesu - może pytać.

- Od dawna się mówiło, że sędzią się jest, a prezesem się bywa. A dziś niestety obawiam się że wchodzimy w czas, gdy będziemy mówić, że człowiekiem się jest, a sędzią się bywa. Bo gwarancje niezawisłości sędziowskiej po ustawie kagańcowej znikają – mówi Ryszard Lebioda.

„Jaki komunizm? Rodzice działali w Solidarności”

Sędziowie z Łodzi są oburzeni słowami przedstawicieli rządzących, że trzeba oczyścić sądy ze "złogów komunizmu". Podkreślają, że nie mają z komunizmem nic wspólnego. Wprost przeciwnie. - Wywodzę się z małej miejscowości. Tato był nauczycielem, mama prowadziła dom, mieliśmy też przy domu mały sad. I oboje rodzice w latach 80-tych byli zaangażowani w działalność opozycyjną. Mój tato miał obawy, co będzie, gdy podpadnie władzy i straci pracę, a miewaliśmy w domu przeszukania. Ale nigdy z działalności opozycyjnej nie zrezygnował. Dlatego dziś w lustro bym sobie nie mógł spojrzeć, gdybym się teraz podporządkował działaniom i oczekiwaniom rządzących. To nie wchodzi w grę - mówi Ryszard Lebioda.

- Mój ojciec też u siebie w pracy przed laty zakładał Solidarność i też trudno byłoby mi spojrzeć mu w oczy, gdybym się dostosowała do tego, co robi dziś władza. Nie sprzedam się za srebrniki. Stąd ten mój bunt przeciwko temu, co się dzisiaj dzieje - mówi Wesołowska-Zbudniewek.

Obawy? Scenariusze, co będzie?

Nasi rozmówcy podkreślają, że prawdopodobnie kolejnym krokiem ministra sprawiedliwości  będzie „spłaszczenie” sądowej struktury. Zamiast sądów rejonowych, okręgowych i apelacyjnych zostaną tylko dwa szczeble, a władza, powołując się na "reorganizację”, zacznie przenosić niewygodnych sędziów. - Może być to, co już jest w prokuraturze, czyli że sędziego przeniesie się z jednego miasta do drugiego, np. z Warszawy do Szczecina czy ze Szczecina do Suwałk - mówi sędzia Lebioda.  

Katarzyna Wesołowska-Zbudniewek: A ja jako osoba pisząca bajki dla wnuków i optymistka, wierzę w to, że to się jednak wszystko dobrze skończy. Że zadziałają instytucje unijne. Może władza zrobi krok wstecz.

DOSTĘP PREMIUM