Po co PiS robi reformę sądownictwa? "Po to, żeby wziąć za mordę i mieć władzę"

- Niebywałe chamstwo. To jest kawał chama, trzeba to publicznie powiedzieć. Po co PiS robi reformę? Po to, żeby wziąć za mordę i mieć władzę - w audycji Goście Daniela Passenta o zachowaniu sędziego Macieja Nowackiego mówił Marek Ostrowski z tygodnika "Polityka".
Zobacz wideo

Goście Daniela Passenta, czyli Bogusław Chrabota, redaktor naczelny Rzeczpospolitej, Sylwia Gregorczyk-Abram z inicjatywy Wolne Sądy oraz Marek Ostrowski, redaktor tygodnika "Polityka" i prawnik z wykształcenia dyskutowali o wywiadzie, którego Viera Jourova udzieliła tygodnikowi "Der Spiegel". - Powiedziała, że reforma sądownictwa jest przeprowadzana łomem. Nie jest to rozprawa z czarnymi owcami, ale nalot dywanowy, osiąga punkt, z którego nie ma powrotu - streścił jego treść prowadzący audycję Daniel Passent. 

Przypomnijmy wiceszefowa Komisji Europejskiej Viera Jourova oceniła w wywiadzie dla tygodnika "Der Spiegel", że "tak zwana reforma w Polsce dotarła do bardzo niebezpiecznego momentu, ponieważ może być nieodwracalna". Dotyczy ona wszystkich poziomów systemu - alarmowała.

- Po wstrętnym Timmermansie miała przyjść nowa komisarz, która miała być oddechem. A okazało się, że wymaga tych samych standardów - obowiązujących w UE - oceniła Gregorczyk-Abram. Dodała, że - Rząd polski zamiast rozmawiać, przykręca sędziom śrubę i idzie na totalne zwarcie, więc nie ma co się dziwić reakcji UE. Kompletnie mnie nie dziwi, że sygnał jest taki stanowczy i dobrze, że jest.

Marek Ostrowski stwierdził, że go niepokoi ton, w jakim mówi się na temat praworządności Polski, że to są "standardy Unii Europejskiej". - Musimy bronić niezależności sądów nie dlatego, że to standardy UE, ale dlatego, że to jest w naszym interesie i to powinny być nasze własne standardy. Nie możemy czekać, aż Unia Europejska nas obroni, to powinna być sprawa samych Polaków. Nie to, co nam Unia narzuca, ale to co jest dla nas dobre - przekonywał. 

Karę zapłacą Polacy ze swoich podatków

Passent przytoczył też wypowiedź europosłanki Beaty Mazurek, byłej rzeczniczki PiS, która o Jourovej i wywiadzie powiedziała, że to "obłuda i kłamstwa, znamienne, że w niemieckim medium".

- To ma wywołać oskarżenia o zdradę, Targowicę - stwierdził Ostrowski.

- Haniebne są tego typu słowa, to głupota, Niemcy są naszym najlepszym sojusznikiem w UE, na dobre i na złe. W głosie Jourovej niestety słyszę bezradność i defetyzm. A on jest bardzo na rękę rządzącym - dodał z kolei Chrabota. Redaktor naczelny "Rzeczpospolitej" potwierdził też, że jego redakcja jest pewna newsa, który podała w sobotę, że: kara dla Polski za Izbę Dyscyplinarną SN może wynieść nawet 2 miliony euro dziennie, projekt postanowienia wiceprezesa TSUE o zastosowaniu środka tymczasowego jest już gotowy i może być ogłoszony już w przyszłym tygodniu. - Karę będą płacić Polacy ze swoich podatków. Skutki wizerunkowe również dramatyczne - podkreślił Chrabota. 

Zachowanie sędziego Nawackiego "niebywałym chamstwem"

Część audycji zajął też sędzia Maciej Nawacki. W piątek w olsztyńskim Sądzie Rejonowym odbyło się zebranie, na którym sędziowie nie przyjęli sprawozdania rocznego z prac sądu w 2019 roku. Wezwali też prezesa sądu, Macieja Nawackiego, by nie utrudniał pracy zawieszonego w obowiązkach Pawła Juszczyszyna i złożyli w tej sprawie trzy projekty. Maciej Nawacki ocenił, że wszystkie trzy projekty wykraczają poza zakres kompetencji zebrania. "To jest niedopuszczalny zakres kompetencji zebrania. W tym momencie, skoro nikt nie chce zająć głosu, zamykam zebranie" - odparł prezes Nowacki i ostentacyjnie je podarł. 

Daniel Passent tak to ocenił: - Dramatyczne wydarzenie. Takiego tupetu dawno nie widziałem. Moim zdaniem będzie awansowany wcześniej czy później i będzie wiceministrem sprawiedliwości.

Prezes Nawacki sam jest członkiem Krajowej Rady Sądownictwa. Lista podpisów poparcia pod jego kandydaturą budzi kontrowersje, ponieważ sędzia publicznie przyznał, że sam się na niej podpisał, a niektórzy sędziowie z Olsztyna - przed głosowaniem - wycofali swoje poparcie dla niego. Ostatecznie więc nie wiadomo, czy Nawacki zdołał zebrać poparcie pod swoją kandydaturą. Informowało o tym Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia. Zapytany o to, co zrobił w sprawie wycofania przez dwie osoby podpisów pod jego kandydaturą na członka KRS, odparł, że nic. "To jest ich problem, że się rozmyśliły" - stwierdził sędzia

- On przede wszystkim bardzo broni swojego statusu, istnieją poważne wątpliwości, czy on te podpisy zebrał. Czwórka sędziów twierdzi, że wycofała podpisy sędziemu Nawackiemu. Prawdopodobnie jego wybór do KRS jest nieważny. A podarcie uchwał to wyraz najwyższej pogardy dla stanowiska sędziowskiego. Zastanawiam się, co będzie dalej - niesmaku nie kryła Gregorczyk-Abram.

- Niebywałe chamstwo. To jest kawał chama, trzeba to publicznie powiedzieć. Po co PiS robi reformę? Po to, żeby wziąć za mordę i mieć władzę - w słowach nie przebierał z kolei Marek Ostrowski z tygodnika "Polityka". A Bogusław Chrabota dodał: - Nawacki pokazał, jak będzie rządził sądem, taką dyktatorską manierę.

Pobierz Aplikację TOK FM i słuchaj sprytnie:

DOSTĘP PREMIUM