Prokuratura bada dyżury Stanisława Karczewskiego. Były marszałek miał tak zarobić 400 tys. zł

Warszawska prokuratura okręgowa bada sprawę szpitalnych dyżurów byłego marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego (PiS) - podaje we wtorek "Gazeta Wyborcza".
Zobacz wideo

Jak dowiedziała się "Wyborcza", warszawska prokuratura okręgowa poprosiła o dokumenty dotyczące byłego marszałka. Jej pismo w tej sprawie wpłynęło do Kancelarii Senatu 22 stycznia. Prokuratura wyjaśnia w nim, że prowadzi czynności sprawdzające w sprawie art. 286 kodeksu karnego par. 1.

"GW" podaje, że prokuratura sprawdza, czy istnieje pisemne zawiadomienie o dodatkowej pracy byłego marszałka. Prosi też o kopie oświadczeń Karczewskiego o spełnieniu warunków do otrzymywania uposażenia senatorskiego. Dziennik przypomina, że kontrolę w sprawie pracy Karczewskiego w szpitalu zlecił też główny inspektor pracy.

Chodzi - jak przypomina "GW" - o okres od 2 lutego 2009 r. do 30 listopada 2015 r. Karczewski miał w tym czasie zarobić ponad 400 tys. zł.

"Czekam ze spokojem na wyniki" - mówił "Wyborczej" Karczewski. "Nie zgadzam się z opiniami, że to może być obejście prawa. Byłem na urlopie bezpłatnym na stanowisku ordynatora, a dyżurowałem jako zwykły lekarz. Koledzy mnie poprosili" - dodał.

W Aplikacji TOK FM posłuchasz na telefonie:

DOSTĘP PREMIUM