Prof. Matczak o karierze sędziego Nawackiego: Bierze się ludzi głęboko nieszczęśliwych i pozwala im się uwolnić gniew

- Niszczenie papieru z ludzkimi słowami nigdy nie zapowiada nic dobrego - mówił w TOK FM prof. Marcin Matczak. W ten sposób odniósł się do zachowania sędziego Macieja Nawackiego, który podarł uchwałę sędziów dotyczącą Pawła Juszczyszyna. Zdaniem prawnika karanie Juszczyszyna może mieć realny wpływ na decyzję, jaką w sprawie Polski podejmie TSUE. - To jest wręcz prowokacja - ocenił.

Mikołaj Lizut pytał profesora Marcina Matczaka z Wydziału Prawa i Administracji UW o sprawę zawieszonego i pozbawionego części uposażenia sędziego Pawła Juszczyszyna. Prawnik przekonywał, że sędzia z Olsztyna jest "symbolem", który pokazuje, że wymiar sprawiedliwości "to nie abstrakcja". - To normalny człowiek, który chce rzetelnie wykonać swój obowiązek. On po prostu odważył się zapytać o listy poparcia do KRS, niczego nie orzekł. A tymczasem cała machina państwa go atakuje – mówił prof. Matczak. Wskazywał, że taka sytuacja może spotkać każdego. - Kto sprzeciwi się władzy, czy zechce ją skontrolować. Wtedy oni pokażą nam, gdzie nasze miejsce – ostrzegał gość TOK FM.

Prof. Marcin Matczak podkreślił, że zmartwiły go przecieki, że TSUE "na pewno" zastosuje środki tymczasowe wobec Polski i zawiesi Izbę Dyscyplinarną SN, a nasz kraj będzie musiał za to zapłacić. - To woda na młyn wszystkich tych, którzy próbują wmówić Polakom, że UE to nasz wróg. Spokojnie trzeba czekać na decyzję Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej – powiedział i przyznał jednocześnie, że wszystko wygląda tak, jakby "Polska prosiła się o negatywną decyzję". Polski rząd ma czas do 13 lutego, by przedstawić swoje stanowisko ws. kontrowersyjnej izby SN. 

- TSUE dopiero się zastanawia co zrobić. Środki tymczasowe mają zapobiec nieodwracalnym zmianom, jakie mogłaby wprowadzić ta izba: na przykład wyrzucać sędziów z zawodu przez kolejne lata w oczekiwaniu na ostateczny wyrok. Tymczasem Juszczyszyna się ponownie zawiesza, obniża uposażenie. To jest wręcz prowokacja. Ta sprawa przyczynia się do większego prawdopodobieństwa ukarania Polski i to nie jest wina sędziego Juszczyszyna – ocenił prawnik z Uniwersytetu Warszawskiego.

Profesor Matczak odniósł się też do zachowania prezesa Sądu Rejonowego w Olsztynie, Macieja Nawackiego, który podarł kartki z uchwałą sędziów ws. Pawła Juszczyszyna.

Ocenił, że to najsmutniejszy obrazek, jaki widział w ciągu ostatnich lat. Jego zdaniem, to pokazuje dokładnie zasady, jakimi rządzi się reforma wymiaru sprawiedliwości PiS. - Bierze się ludzi głęboko nieszczęśliwych, sfrustrowanych, którym, pewnie z powodów obiektywnych, nie udało się awansować. Ktoś ich wyszukuje, kanalizuje ich frustracje i potem ten ich gniew uderza w innych ludzi. Niszczenie papieru z ludzkimi słowami nigdy nie zapowiada nic dobrego – mówił prof. Matczak.

Mikołaj Lizut pytał też swojego gościa o to, jak środowisko prawnicze odnosi się do sporu wokół zmian forsowanych przez rządzącą Zjednoczoną Prawicę. Prawnik mówił, że nie ma nikogo, kto rzeczywiście wierzy, iż reformę wymiaru sprawiedliwości da się uzasadnić pod kątem prawnym. - Wśród prawników jest pełna zgoda, że to (wprowadzane zmiany) nie jest zgodne z prawem. Natomiast jest grupa ludzi, a wśród nich są i profesorowie prawa, którzy mają bezpośrednią korzyść polityczną z tych zmian. I dlatego starają się publicznie ich bronić - wykorzystują swoją wiedzę niezgodnie z przeznaczeniem – przekonywał gość TOK FM. Jak dodał prof. Matczak, ludzi popierający rządowe reformy mogą być zaślepieni wiarą, że są one dobre. - Dlatego nie myślą o konsekwencjach, że to się może skończyć źle - uważa prawnik. 

Podsumowując, prof. Marcin Matczak stwierdził, że kiedyś nadejdzie moment, kiedy wszystko, czego jesteśmy dziś świadkami, trzeba będzie "osądzić". - Ale bez zemsty i agresji, z dużą godnością, tylko żeby pokazać ludziom, że te działania były złe - stwierdził rozmówca Mikołaja Lizuta.

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie:

DOSTĘP PREMIUM