Kidawa-Błońska: PiS nie może się dziwić, że ludzie, którzy mają poczucie dumy, protestują

- Do Pucka przyjechali ludzie z całej Polski. Były na przykład rodziny (kluby - red.) "Gazety Polskiej", które pokazywały mi niechęć. To jest normalne, ja się przyzwyczaiłam do tego, że takie zachowania są w Polsce naturalne - mówiła w TOK FM Małgorzata Kidawa-Błońska. Kandydatka na prezydenta nie zamierza przepraszać za to, że witała się z osobami zakłócającymi okrzykami przemówienie prezydenta Andrzeja Dudy.
Zobacz wideo

Karolina Lewicka na początku rozmowy wróciła do wydarzeń z poniedziałku, gdy podczas uroczystości rocznicy zaślubin Polski z morzem Andrzej Duda został wygwizdany przez działaczy KOD. - Pani potem do nich podeszła. I to się PiS bardzo nie podoba - zwróciła się do Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Kandydatka PO na prezydenta odparła, że do Pucka przyjechało bardzo dużo osób z całej Polski. - Na przykład rodziny (kluby - red.) "Gazety Polskiej", które pokazywały mi niechęć. To jest normalne, ja się przyzwyczaiłam do tego, że takie zachowania są w Polsce naturalne. Choć tak nie powinno być. Pamiętam Powązki, jak gwizdano na profesora Władysława Bartoszewskiego czy generała Ścibor-Rylskiego - odpowiedziała polityczka Platformy Obywatelskiej.

Jak dodała, PiS cały czas wyrażał przyzwolenie na takie zachowania. - My mówiliśmy z kolei, że nie można pozostać na to obojętnym. Władza przekonywała, że ludzie mają prawo wyrażać swoje emocje. To prawda. Dlatego my politycy powinniśmy tak samo szanować zarówno tych, którzy nas popierają, jak i tych, którzy nas nie akceptują - przekonywała Kidawa-Błońska. 

Tłumaczyła się też ze swojego zachowania w Pucku. - Tam była duża grupa osób niezadowolonych z prezydentury Andrzeja Dudy. Jeżeli przechodzę i ludzie się do mnie uśmiechają, podają mi rękę, to naturalne jest, że się z nimi witam. Te osoby spotykam na demonstracjach pod sądami czy Trybunałem Konstytucyjnym. Ostatnio na Twitterze napisałam do pana, który powiedział, że jak przyjadę na Podkarpacie, to mnie wyrzuci, że chcę się z nim spotkać i próbować go przekonać. Nikogo nie będę wykluczać - podkreślała kandydatka PO na urząd prezydenta. 

Hejt nasz powszedni

Małgorzata Kidawa-Błońska przekonywała, że przez lata "ważni politycy PiS" nazywali swoich przeciwników politycznych, ale też Polaków, "gorszym sortem, łże-elitami, komunistami". - To Joachim Brudziński krzyczał do opozycji: komuniści i złodzieje. Powiedzieli, że można wszystko, więc niech się nie dziwią, że ludzie, którzy mają poczucie dumy, temu się sprzeciwiają. Trudno, żeby wszyscy się uśmiechali i przytakiwali, gdy w Polsce łamie się konstytucję. Każdy polityk musi się przyzwyczaić, że mówią o nim i dobrze, i źle -  mówiła polityczka w Poranku Radia TOK FM.

Kidawa-Błońska dodała, że ludzie niezależnie od sympatii politycznych czasem protestują. - Ale to nie jest hejt. Hejt to jest: TVP, trolling w internecie. W ostatnich tygodniach, gdy moje notowania zaczęły rosnąć, Telewizja Polska przedstawia mnie w skandaliczny sposób i nikomu to nie przeszkadza. Nie można oskarżać ludzi o hejt, gdy wyrażają sprzeciw, a przy okazji samemu akceptować to, że państwo hejtuje własnych obywateli - powiedziała Kidawa-Błońska. 

"To Andrzej Duda jest naszym rywalem"

Polityczka PO podkreślała, że w trakcie kampanii przed majowymi wyborami nie chce walczyć z żadnym z kandydatów opozycji. - Musimy razem zatrzymać to, co się dzieje w naszym kraju. To są bardzo ważne wybory. Rozumiem, że każda partia ma swojego kandydata. Ale przeciwnikiem dla wszystkich nie jestem ja, tylko Andrzej Duda. I na tym się powinni skoncentrować. Jeżeli będzie debata wszystkich kandydatów, przed pierwszą turą, to wezmę w niej udział - podkreślała Kidawa-Błońska. 

Jak dodała, jej kampania będzie ofensywna, ale nie zabraknie w niej też jej własnej wizji Polski. - Gdzie każdy powinien się dobrze czuć. Ta kampania wymaga wielkiej energii i dotarcia do dużej rzeszy Polaków. 29 lutego mam bardzo dużą konwencję w Warszawie. Robimy opowieść, bo ona jest bardzo ważna. Dla Polaków to będzie ciekawe. Jestem mile zaskoczona, podpisy zbierało się świetnie. Ludzie chcą z nami działać - mówiła w TOK FM.

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie:

DOSTĘP PREMIUM