Sejm odrzucił sprzeciw Senatu i przyznał 2 mld zł dla mediów publicznych

Sejm odrzucił uchwałę Senatu sprzeciwiającą się przyznaniu mediom publicznym dotacji. Oznacza to, że TVP i Polskie Radio otrzymają w tym roku rekompensatę w łącznej wysokości 1,95 mld zł. Tuż po głosowaniu posłowie opozycji udostępnili zdjęcie, na którym widać, jak jedna z posłanek PiS pokazuje im środkowy palec.
Zobacz wideo

Chodzi o kwotę blisko 2 mld zł, która ma w tym roku zasilić TVP oraz Polskie Radio. Ustawę przyznającą te środki mediom publicznym odrzucił w ubiegłym tygodniu Senat, w którym opozycja ma większość. Ze względu na nieobecność części posłów Prawa i Sprawiedliwości - odrzuciła ją także sejmowa komisja kultury. Co więcej, decyzją tej samej komisji - sprawozdawcą projektu w sejmie miała być lewicowa posłanka Joanna Scheuring-Wielgus. W czwartek jednak sejmowa komisja zebrała się ponownie i zmieniła sprawozdawcę na posłankę PiS Joannę Lichocką. 

- Było tak. 12 lutego o poranku zebrała się komisja kultury i na kilkadziesiąt minut, przez przypadek, większość uzyskała w niej opozycja. W związku z tym opozycja zaopiniowała pozytywnie to, żeby przyjąć skandaliczny wniosek Senatu, żeby uniemożliwić dofinansowanie mediów publicznych - powiedziała posłanka Lichocka. - Opozycja nie może przeboleć, że media publiczne istnieją i nie są pod ścisłą kontrolą PO, PSL i SLD - dodała.

Posłanka Scheuring-Wielgus podczas debaty też jednak zabrała głos. - Chcecie dać na propagandę, a nie na zdrowie Polek i Polaków? To zwykłe świństwo - powiedziała. 

Ostatecznie jednak - w głosowaniu - Sejm odrzucił uchwałę Senatu sprzeciwiającą się przyznaniu mediom publicznym blisko 2 mld zł. Za odrzuceniem opowiedziało się 232 posłów PiS. 220 było przeciw, nikt się nie wstrzymał. Ustawa trafi teraz na biuro prezydenta Andrzeja Dudy.

Tuż po głosowaniu poseł Platformy Obywatelskiej Michał Szczerba udostępnił na Twitterze zdjęcie, na którym posłanka PiS Joanna Lichocka pokazuje - jak pisze Szczerba - "w stosunku do opozycji" środkowy palec. Podobne zdjęcia szybko zaczęli wstawiać także inni posłowie opozycji.

To już kolejny raz z rzędu, kiedy media publiczne mają otrzymać miliardowe dotacje. Formalnie nazwano to rekompensatą za brak wystarczających wpływów z abonamentu radiowo-telewizyjnego. Opozycja z kolei nazywa to "finansowaniem kampanii Andrzeja Dudy z budżetu państwa". Marszałek Senatu Tomasz Grodzki (PO) zaproponował, aby te 2 mld zł przekazać nie na media publiczne, a na wsparcie onkologii. Pomysł wsparli politycy opozycji. 

- Dziś mówimy "sprawdzam", a prezydent Duda powinien jasno zadeklarować, czy stanie po stronie polskich pacjentów, czy też po stronie przemysłu nienawiści - mówił wcześniej w Sejmie szef PO Borys Budka.

Donald Tusk: To subtelna różnica 

Pomysł opozycji skomentował także na Twitterze szef Europejskiej Partii Ludowej Donald Tusk. "To bardzo subtelna różnica: opozycja chce przeznaczyć dwa miliardy na onkologię, a PiS na nowotwór" - napisał. 

Postulat przesunięcia środków na inne cele politycy PiS-u od początku nazywali "populizmem". Przekonywali, że aby media publiczne działały sprawnie, potrzebne są dodatkowe pieniądze. - Jest mnóstwo programów i audycji misyjnych, przy których reklamy są chętnie kupowane. Po to są te środki finansowe, idące na tę część, która być może jest mniej widoczna, nie jest tak popularna, nie da się na niej zarobić, ale jest bardzo potrzebna - tłumaczył w rozmowie z TVN24 Henryk Kowalczyk, szef sejmowej komisji finansów. 

DOSTĘP PREMIUM