Kto poparł Macieja Nawackiego do KRS? Głównie jego podwładni. "W najwyższym stopniu niestosowne"

- Gdybym ja był szefem, to nigdy nie ośmieliłbym się zwrócić do podwładnych o poparcie w jakieś sprawie - tak o listach poparcia dla Macieja Nawackiego mówił w TOK FM prof. Marek Wyrzykowski.
Zobacz wideo

W piątek Kancelaria Sejmu opublikowała pełny listy poparcia dla kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa. Od kilku miesięcy wiele wątpliwości budziła ta z poparciem dla członka KRS, prezesa Sądu Rejonowego w Olsztynie Macieja Nawackiego. Jak widzimy na listach, Nawacki poparł sam siebie (do czego wcześniej się już przyznał) i zebrał 14 podpisów od pracowników ze swojego sądu. Wśród nich jest jego żona, Katarzyna. 

Lista poparcia sędziego NawackiegoLista poparcia sędziego Nawackiego Sejm

Prof. Mirosław Wyrzykowski, sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku, ocenił w TOK FM, że to dziwna praktyka. - To wskazuje, że zapleczem poparcia dla tego sędziego były podporządkowane mu osoby. Gdybym ja był szefem, to nigdy nie ośmieliłbym się zwrócić do podwładnych o poparcie w jakieś sprawie. To w najwyższym stopnie niestosowne – przekonywał prof. Wyrzykowski.

Podkreślał jednocześnie, że choć nie jest to bezprawne, to jednak budzi wątpliwości etyczne. - Dlatego odróżniamy normy, które mają sankcje, od reguł zachowania, które w pewnych grupach są tak oczywiste, że nie wymagają nazwania, bo nikomu nie przyjdzie do głowy, żeby je naruszyć. To kwestia kultury, wychowania – mówił profesor.

Wycofanie podpisów bezskuteczne

To nie jedyne wątpliwości przy liście Macieja Nawackiego. Pod jego listą widnieje 28 podpisów, czyli jest spełniony wymóg poparcia grupy 25 sędziów; w mediach pojawiły się jednak wątpliwości związane z tym, że czworo sędziów z Sądu Rejonowego w Olsztynie: Anna Pałasz, Katarzyna Zabuska, Joanna Urlińska i Krzysztof Bieńkowski poinformowało o wycofaniu udzielonego mu poparcia jeszcze przed wyborem przez Sejm członków KRS, co by mogło - zdaniem części komentatorów - oznaczać, że nie miał wymaganego poparcia. Dlatego przy liście Nawackiego zamieszczone są dwie opinie prawne Biura Analiz Sejmowych dot. dopuszczalności wycofania poparcia dla sędziego - kandydata do KRS.

W opinii BAS wskazano m.in., że w ustawie o KRS istnieje luka prawna; prowadzi to jednak do wniosku, że zgłoszenie sędziego ma charakter ostateczny, a oświadczenie o wycofania poparcia jest bezskuteczne. "Ustawa nie przewiduje możliwości wycofania poparcia sędziego kandydata na członka KRS. Uwaga ta ma kluczowe znaczenie dla stwierdzenia, że po formalnym zgłoszeniu danej kandydatury Marszałkowi Sejmu nie jest możliwe wycofanie jej poparcia - albo też inaczej, faktyczne wycofanie poparcia kandydata nie wywołuje skutków prawnych" - napisano w jednej z tych opinii.

W drugiej wskazano zaś, że "jedyny bezdyskusyjny przypadek dopuszczalności wycofania poparcia w systemie polskiego prawa zachodzi w ramach instytucji wykonywania inicjatywy ustawodawczej przez posłów". "Takie rozwiązanie ma jednak silne zakotwiczenie w przepisach konstytucji" - dodano i zaznaczono, że "doszukiwanie się jakiejkolwiek analogii między wycofaniem poparcia dla poselskiego projektu ustawy oraz dla zgłoszenia sędziego jako kandydata na członka KRS nie znajduje uzasadnienia".

Kim jest sędzia Maciej Nawacki?

Maciej Nawacki prezesem sądu został po wyborach w 2015 roku. Również za czasów rządów Zjednoczonej Prawicy zasiadł w Krajowej Radzie Sądownictwa. Z dużą zaciekłością Maciej Nawacki angażował się w to, by sędzia Paweł Juszczyszyn nie mógł zobaczyć list poparcia do KRS. 

Prezes olsztyńskiego sądu już w grudniu 2019 odsunął sędziego Juszczyszyna od orzekania, w związku z wystąpieniem przez niego o ujawnienie list poparcia do KRS. W styczniu bieżącego roku Maciej Nawacki nawet wrócił na chwilę z urlopu tylko po to, żeby wycofać zgodę na służbowy wyjazd Juszczyszyna do Warszawy, gdy ten chciał osobiście zobaczyć listy. 

Prezes olsztyńskiego sądu od razu też zaczął wcielać w życie orzeczenie Izby Dyscyplinarnej SN, która zawiesiła Pawła Juszczyszyna w obowiązkach oraz zdecydowała o obniżeniu mu wynagrodzenia o 40 procent.

Wsławił się też tym, że przed telewizyjnymi kamerami ostentacyjnie podarł uchwały sędziów popierające Juszczyszyna. 

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM