Wojna między CBA z NIK. "PiS ma plan. Niedługo możemy się spodziewać zarzutów dla Mariana Banasia"

- Państwo działa w interesie partii, dla której Marian Banaś jest zagrożeniem. On zapowiadał kontrolę w instytucjach państwowych, więc trzeba w niego uderzyć - mówił w TOK FM Wojciech Czuchnowski z "Gazety Wyborczej". Z informacji dziennikarza wynika, że służby w mieszkaniach Banasia szukają "gotówki, kosztowności i dzieł sztuki".
Zobacz wideo

W środę rano funkcjonariusze CBA weszli do mieszkań szefa NIK Mariana Banasia w Warszawie i Krakowie, a także - jak podał Onet - do mieszkania córki szefa NIK. Czynności mają związek ze śledztwem dotyczącym oświadczeń majątkowych Banasia. Po godzinie 14 okazało się, że służby nie tylko weszły do mieszkań Banasia i jego rodziny, ale także do siedziby Najwyższej Izby Kontroli. 

- Państwo działa w interesie partii, dla której Marian Banaś jest zagrożeniem. On zapowiadał kontrolę w instytucjach państwowych, więc trzeba w niego uderzyć – ocenił w TOK FM Wojciech Czuchnowski, dziennikarz "Wyborczej".

Podkreślił, że z jego informacji wynika, że służby szukają u Banasia "gotówki, kosztowności i dzieł sztuki". - Chodzi o sprawę nieudokumentowanych dochodów, a nie tej słynnej kamienicy. PiS ma taki plan, żeby zmienić ustawę o NIK w taki sposób, żeby można było zawiesić szefa izby, gdy ma zarzuty karne. To też jest taka czynność, która przybliża prokuraturę do postawienia zarzutów. Niedługo możemy ich się spodziewać – przekonywał Wojciech Czuchnowski.

Doszło też do swoistego kontrataku Mariana Banasia, bo NIK zaczął kontrolę w Prokuraturze Krajowej. 

"Agent Tomek" zatrzymany. Chcą "zrobić wrażenie, zastraszyć"

Niedługo po ujawnieniu informacji o przeszukaniach Mariana Banasia dowiedzieliśmy się, że zatrzymany został Tomasz K., były agent CBA i były poseł Prawa i Sprawiedliwości. Prokuratura chce mu uzupełnić zarzuty w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w działalności stowarzyszenia "Helper". Jak mówił Wojciech Czuchnowski, każdy, kto zna się trochę na procedurach "puka się w głowę". - To jakieś spektakularne działania, żeby zrobić wrażenie czy zastraszyć, coś pokazać. To taki naprawdę zły zwyczaj, że ludzi nie zatrzymuje się w normalnym trybie, tylko to musi być pokazowe – ocenił dziennikarz.

Gość TOK FM podkreślił także, że w teoriach – a bryluje w nich opozycja – iż akcje służb chcą przykryć niewygodne dla PiS tematy, np. gest Lichockiej, umyka wszystkim jedna ważna kwestia. - Za kulisami tych sprawy, po cichutku, mamy do czynienia z nieprzedłużeniem kadencji szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego. A Ernest Beja był jednym z czołowych członków układu służb Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. Jeżeli mówimy o przykrywaniu, to może też chodziło o to – tłumaczył Czuchnowski. Jak podało TVP INFO, Bejdę ma zastąpić płk Andrzej Stróżny, dotychczasowy funkcjonariusz Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, szef delegatury w Katowicach. Informację tę potwierdził rzecznik rządu Piotr Müller na Twitterze.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM