Michał Kamiński o sprawie Banasia: Rząd robi konkurencję Netfliksowi i wojnę gangów pokazuje na żywo

- W Prawie i Sprawiedliwości każdy chce mieć swoje służby, by ich używać przeciwko innym kolegom. Oni są pewni, że to już nie opozycja zagraża ich marszowi po polską kasę, tylko sobie wzajemnie zagrażają, więc zaczynają się kłócić między sobą - tak Michał Kamiński (wicemarszałek Senatu) komentował w TOK FM działanie służb dotyczące szefa NIK Mariana Banasia.
Zobacz wideo

Funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego prowadzą działania dotyczące Mariana Banasia. W środę przeszukali jego mieszkania, weszli także do siedziby Najwyższej Izby Kontroli i gabinetu jej szefa, choć ten nie wyrażał na to zgody. Prowadząca Poranek TOK FM Karolina Lewicka stwierdziła, że działanie CBA przypomina to, co działo się w końcówce pierwszych rządów PiS w 2007 roku: aferę gruntową i "polowanie" na Andrzeja Leppera. Zwłaszcza, że zarówno wtedy, jak i dziś kontrolę nad CBA miał ten sam człowiek - Mariusz Kamiński.

Z dziennikarką zgodził się wicemarszałek Senatu Michał Kamiński, który podkreślił, że i wtedy, i teraz mieliśmy do czynienia z konfliktem wewnątrz władzy. - Wtedy CBA ścigało urzędującego wicepremiera rządu i ministra spraw wewnętrznych. Teraz mamy mikroserial. Rząd robi konkurencję Netfliksowi i wojnę gangów na żywo pokazuje - skomentował.

"Wstęp do upadku"

Zdaniem Kamińskiego, sprawa jest jednak poważna, bo w Prawie i Sprawiedliwości "każdy chce mieć swoje służby i chce ich używać przeciwko innym kolegom". - Oni są pewni, że to już nie opozycja zagraża ich marszowi po polską kasę, tylko sobie wzajemnie zagrażają, więc zaczynają się kłócić między sobą - mówił dalej polityk Koalicji Polskiej. I ocenił, że w tego typu środowiskach konflikt o pieniądze stanowił zawsze "wstęp do ich upadku".

W rozmowie z Karoliną Lewicką Kamiński stwierdził również, że Prawo i Sprawiedliwość jest obecnie mocno pogubione, co pokazuje chociażby sytuacja z Joanną Lichocką. Posłanka PiS, przypomnijmy, podczas debaty sejmowej dotyczącej przyznania mediom państwowym 2 mld złotych, pokazała opozycji środkowy palec. Nie została za to ukarana, mimo że na Prawo i Sprawiedliwość spadło za ten gest wiele ostrych słów krytyki.

- Moja wiedza historyczna ze współpracy z Jarosławem Kaczyńskim jest taka, że zawsze wtedy, kiedy czuje się pewny siebie popełnia mało błędów. Jak ma jakiś plan polityczny, to go z żelazną konsekwencją realizuje - mówił Kamiński. - Teraz mam wrażenie, że Jarosław Kaczyński jest z jakiś powodów wyprowadzony z równowagi i dlatego popełnia błędy - dodał.

Polityk nie ukrywał, że dziwi się, dlaczego partia nic nie zrobiła ze sprawą Joanny Lichockiej. Dla celów propagandowych - jego zdaniem - powinni zareagować. - Teraz mamy sytuację, w której PiS nie był od paru ładnych lat (…), są w pułapce i zdają sobie z tego sprawę - komentował wicemarszałek Senatu. Dodatkowo, jak dodał, cała sprawę może utrudniać fakt, że prezes Kaczyński Joannę Lichocką po prostu bardzo lubi i szanuje, bo "była wobec niego zawsze bezgranicznie lojalna".

Całej rozmowy możesz posłuchać na telefonie - dzięki Aplikacji TOK FM! 

DOSTĘP PREMIUM