Takie negocjacje są w UE tylko raz na siedem lat. O tym, że nie będzie łatwo, świadczą koszule polityków

Do Brukseli zjeżdżają dziś liderzy 27 krajów członkowskich, by rozmawiać o tym, jak podzielić unijną kasę w nowym budżecie. W stolicy Belgii rozpoczyna się najtrudniejszy od lat szczyt budżetowy.
Zobacz wideo

Szczyty budżetowe to już kanon kalendarza negocjacyjnego Wspólnoty - spotkania, na których przywódcy decydowali o finansach, trwały nawet kilka dni, były najbardziej skomplikowane - a niekiedy wymagały od polityków kilku wizyt w Brukseli. Tak było do tej pory. Teraz ma być jeszcze trudniej.

Jedno z kluczowych pytań, które pojawia się w rozważaniach unijnych dziennikarzy o ruszającym dziś szczycie, to kwestia koszul. To, ile zabiorą ich do swoich walizek politycy i dyplomaci zjeżdżający do Brukseli, ma pomóc określić, jak długiego maratonu negocjacyjnego należy się spodziewać. Zwłaszcza, że szczyty zazwyczaj mają określoną datę startu i finału - ale tym razem szef Rady Europejskiej Charles Michel zwołał spotkanie, informując jedynie, że rozpocznie się 20 lutego.

W rozważania na temat zawartości bagażu dali się wciągnąć ci, którzy dziś -  i przez kolejne dni -  będą mieli do powiedzenia najwięcej. Premier Czech Andrej Babiš powiedział dziennikowi "Hospodárské noviny", że koszul weźmie pięć. Szef departamentu budżetowego w Komisji Europejskiej Gert Jan Koopman na Twitterze zastanawiał się dziś, ile koszul zabrać, choć na zdjęciu pokazał tylko dwie.

Jeszcze inną liczbę koszul - a więc i dni rozmów -  przewiduje brytyjski dziennik "Guardian", który ruszające negocjacje nazywa "czterokoszulowcem".

Szczyt w Brukseli. Pierwsze spotkanie po brexicie 

Brytyjska prasa szczytem się interesuje, choć będzie to pierwsze spotkanie liderów na tym szczeblu po brexicie, a więc bez brytyjskiego premiera. Ale to właśnie brexit jest jednym z głównych powodów tego, że o tym rozdaniu w rozmowach budżetowych mówi się jako o ekstremalnie trudnym. Polski minister do spraw europejskich Konrad Szymański, który będzie towarzyszył premierowi na szczycie, mówi wręcz, że to "historycznie najtrudniejsze negocjacje" wieloletnich ram finansowych - czyli unijnego budżetu.

Brexit, choć uregulowany i przygotowany, pozostawił wyrwę w unijnych finansach. Gdyby Wielka Brytania w Unii Europejskiej pozostała, to w kasie Wspólnoty na kolejne siedem lat byłoby 75 miliardów euro więcej. Ale tych pieniędzy nie będzie - a przywódcy muszą zdecydować, czy i jak łatać tę dziurę. A dylemat negocjacyjny sprowadza się do trzech pytań. Po pierwsze: ile włożyć do budżetu w kolejnych latach, po drugie: na co wydawać te pieniądze i wreszcie: jak je wydawać. Stopień skomplikowania rozmów wynika z tego, że w każdej z 27 unijnych stolic słychać różne odpowiedzi na te pytania.

Szczyt w Brukseli. Jest o co się spierać

Pierwszym punktem spornym jest wielkość budżetu. Mierzy się ją w ułamku całego unijnego Dochodu Narodowego Brutto (DNB). I dlatego pozornie niewielkie zmiany w wyrażonym procentowo poziomie, to w efekcie przesunięcia miliardów euro. Podstawą do dzisiejszych rozmów będzie propozycja szefa Rady Charlesa Michela, by budżet wynosił 1,074 proc. DNB. I trudno znaleźć jakikolwiek kraj, który popierałby takie rozwiązanie. Wyjątkiem jest Finlandia, która podobny poziom proponowała podczas swojej minionej prezydencji.

Głośno protestuje grupa tak zwanych krajów oszczędnych (ang. The Frugals). To Austria, Szwecja, Dania i Holandia. Te kraje walczą o mniejszy budżet, dlatego mówi się też o nich "przyjaciele 1 proc.”, bo właśnie do takiego poziomu DNB oszczędnościowcy chcieliby zawęzić unijne finanse. Ale jest też grupa orędowników budżetu większego niż ten, który proponuje Michel. To między innymi Polska - i inne kraje Europy Środkowo-Wschodniej.

Ta grupa ma sprzymierzeńca w Brukseli - to Parlament Europejski, który na razie będzie przyglądał się negocjacjom. Jego szef porozmawia z liderami na samym początku szczytu, ale później będzie miał kluczową rolę: zdecyduje, czy budżet przyjąć, czy odrzucić.

Ale europosłowie mają też dla przywódców wskazówkę: chcą, by budżet sięgnął poziomu 1,3 proc. DNB, a więc by był większy niż chce tego Michel, i dużo większy, niż oczekiwania krajów oszczędnych. Niektórzy politycy i dyplomaci w Brukseli powątpiewają w to, czy Europarlament rzeczywiście skorzysta z uprawnień i zablokuje zbyt skromny budżet. Negocjator budżetu z ramienia deputowanych, Jan Olbrycht z PO podkreśla, że on sam jeszcze niedawno by w to nie wierzył. - Dziś Parlament jest jednak zupełnie inny, ma zupełnie inne podejście. Ja bym dzisiaj nie gwarantował, że Parlament się zgodzi. Dzisiaj na korytarzach Parlamentu raczej słyszymy: lepiej później, ale lepsze porozumienie, niż szybko, ale gorsze - przekonuje. I dodaje, że posłowie zostali wybrani przez unijnych obywateli, a to właśnie mieszkańcy są zainteresowani podziałem unijnego budżetu i tym, na co powędrują pieniądze.

Zawieszenie wypłat a problemy z praworządnością

Drugi problem w dzisiejszych rozmowach to odpowiedź na pytanie: gdzie skierować większy strumień unijnych funduszy, a gdzie go zatamować. Polska zabiega zwłaszcza o to, by dostać jak najwięcej w ramach polityk nazywanych tradycyjnymi: czyli funduszy spójności - a więc pieniędzy kierowanych do najbiedniejszych regionów - oraz polityki rolnej. Walka o ten rodzaj wsparcia jednoczy kraje, które określają się mianem "przyjaciół spójności". Do tego grona należy 15 państw - w tym Polska - a jego działania koordynuje portugalski premier Antonio Costa, który propozycję startową do dzisiejszych rozmów nazwał w rozmowie z "Euronews" "złą w wielu aspektach". O fundusze na rolnictwo walczy też Francja, której stanowisko negocjacyjne bliskie jest polskiemu.

Ale jest też element, w którym Polska będzie musiała liczyć na wsparcie krajów innych niż Francja. Mowa o ostatnim elemencie układanki, czyli o tym, jak wydawać unijne pieniądze. A konkretnie: czy zawieszać wypłaty krajom mającym problemy z praworządnością. Taki mechanizm proponowała już poprzednia Komisja Europejska. Jej plany zakładały, że to właśnie Komisja wskaże uchybienia prowadzące do odebrania funduszy, a jej decyzję będzie mógł odwrócić jedynie sojusz kilkunastu krajów. Mechanizm odwrócił Charles Michel. Jego propozycja mówi o tym, że taki sojusz musiałby poprzeć sankcje finansowe, by decyzja Komisji weszła w życie. To de facto utrudni wymierzanie tego typu kar za łamanie rządów prawa.

Zmiany podobają się Polsce, choć minister Konrad Szymański nie mówi jeszcze o ostatecznej akceptacji. Ale rośnie grono niezadowolonych z takiego "rozwodnienia" mechanizmu. Ostro protestował minister finansów Niemiec Olof Scholz, który modyfikację uznał za nie do zaakceptowania. A komisarz Vera Jourova w rozmowie z Politico wyraziła niepokój, że mechanizm zostanie "zdegradowany", "pozbawiony zębów" i zamieniony w "papierowego smoka".

Aplikacja TOK FM. Słuchaj i testuj przez dwa tygodnie za darmo.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Komentarze (13)
Szczyt budżetowy UE. Ile koszul zabrali zjeżdżający do Brukseli politycy?
Zaloguj się
  • mr.knox

    Oceniono 3 razy 3

    KC PZPR debatowal co piec lat. Komitet Centralny Europejskiego Sojuza co siedem lat. Towarzysze z europejskiej miedzynarodowki czynia postepy :)

  • rastablaster

    Oceniono 2 razy 2

    w tych garniturkach wyglądają jak karluszki. korpomedia, meh.

  • akst1

    Oceniono 1 raz 1

    Warto się więc zastanowić, czy takie negocjacje w przyszłości nie powinny odbywać się w unijnym kompleksie basenowym z basenem i sauną. Dzięki temu z pewnością wszyscy byliby mniej usztywnieni, a więc i bardziej elastyczni, a i koszule dłużej mogłyby spełniać swą ważną rolę.

  • jan_sobczak1

    Oceniono 6 razy 0

    Banda złodziejów dzieli nasze pieniądze.

  • spyderman2

    Oceniono 4 razy 0

    matousz będzie tam próbował kłamać jak zwykle tylko tam są ludzie inteligentni a nie pisie sÓwereny wybierające dude

  • ja5569

    Oceniono 7 razy -1

    Jedno z kluczowych pytan to... kto zajmie miejsce Wielkiej Brytanii? Ponoc natura nie znosi prozni...

  • anna_pot

    Oceniono 2 razy -2

    taki hint dla pierwszego świata - koszulę można uprać i założyć ponownie.

  • euzebiusz50

    Oceniono 4 razy -2

    Nic się nie mówi o koszulach nocnych, majtkach, obradując nie będą spali tam już żadnej kobiety nie ma.???.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX