Pełnomocnik Banasia o oświadczeniach majątkowych: Gdy się ma 20 godzin na dobę zajęty kalendarz, takie błędy można popełnić

- Urzędnik państwowy, który skoncentrował się na załataniu gigantycznej dziury VAT-owskiej, odzyskał dla naszego państwa sto miliardów złotych, to niezwykle zajęta osoba i rzeczywiście w jego niektórych oświadczeniach majątkowych mogły być nieścisłości czy nieprawidłowości, ale nie były one zamierzone - mówił w TVN24 Marek Małecki, pełnomocnik Mariana Banasia, prezesa NIK
Zobacz wideo

W zeszłym tygodniu w środę na polecenie prokuratury w Białymstoku agenci CBA przeszukali mieszkania oraz gabinet prezesa NIK Mariana Banasia. W sumie przeszukano 20 miejsc na potrzeby śledztwa w sprawie podejrzeń nieprawidłowości w oświadczeniach majątkowych i deklaracjach podatkowych Mariana Banasia. W czwartek rano z kolei CBA przeprowadzało kontrolę w mieszkaniu syna szefa NIK - Jakuba Banasia. Najwyższa Izba Kontroli zapowiedziała złożenie zażalenia do sądu w sprawie przeszukań CBA.

"Mojego klienta uśpiły wcześniejsze oświadczenia majątkowe"

Marek Małecki, pełnomocnik prezesa NIK, w "Rozmowie Piaseckiego" w TVN 24 tłumaczył, że Marian Banaś ma świadomość nieścisłości w swoich oświadczeniach, ale wynikały one z pośpiechu.  - To są niezawinione błędy wynikające z tego, że gdy się ma 20 godzin na dobę zajęty kalendarz, można takie błędy popełnić - mówił Małecki. - Urzędnik państwowy skoncentrował się na załataniu gigantycznej dziury VAT-owskiej, odzyskał dla naszego państwa sto miliardów złotych, to jednocześnie osoba, która była niezwykle zajęta i rzeczywiście w niektórych oświadczeniach majątkowych mogły być nieprawidłowości, nieścisłości - dodał adwokat.

Mecenas Małecki podkreślał, że Marian Banaś ma świadomość tych nieścisłości i korygował je. - Mojego klienta uśpiły wcześniejsze oświadczenia majątkowe i potwierdzenie ze strony CBA czy też brak informacji ze strony CBA, że cokolwiek jest nieprawidłowe - powiedział. - Mój klient składał te oświadczenia w pośpiechu, ale zgodnie ze swoją najlepszą wiedzą - dodał.

Pytany o przeszukania CBA, Małecki relacjonował, że gdy agenci weszli do NIK, po długich rozmowach podjęli decyzję, że jednak nie podejmą tych czynności, "przekonani co do tego, że mamy do czynienia z immunitetem formalnym prezesa Najwyższej Izby Kontroli", ale "zostali przywróceni do siedziby NIK-u przez prokuratora prowadzącego postępowanie". Według niego jest to "sytuacja nie do zaakceptowania".

Małecki dodał, że agenci dokonali przeszukania gabinetu prezesa NIK w obecności jednej osoby, pracownika Izby. Dodał, że Mariana Banasia w gabinecie wtedy już nie było, bo wcześniej został on poinformowany, że odstąpiono od kontroli.

Osobisty notatnik prezesa NIK-u

Według mec. Małeckiego zabezpieczono m.in. "osobisty notatnik prezesa NIK-u". - Mam takie wrażenie, że to był podstawowy cel tego przeszukania - zabezpieczenie tego notatnika, czyli tego, z kim się spotyka prezes NIK, jakie wykonuje czynności, jakie planuje wykonać czynności i jakie wydaje polecenia swoim współpracownikom.

Pełnomocnik Banasia przyznał, że "zaskoczeniem potężnym było to, że zarządzenie przeszukania było wydane 7 dni wcześniej", czyli - jak zaznaczył - "prokuratura nie wykonywała czynności niecierpiących zwłoki". - Wręcz przeciwnie, ona jak gdyby czekała na czyjąś decyzję, czy mogą to zrobić, czy nie mogą tego zrobić - zaznaczył. Mecenas dodał, że zabezpieczono także telefon i komputer osobisty prezesa NIK.

Pytany o dalsze działania, w tym o złożenie zażalenia na działanie służb, Małecki poinformował, że takie zażalenie jest w końcowej fazie opracowywania. - Powinniśmy je dzisiaj złożyć - ocenił. Dodał, że oprócz tego "pójdą wystąpienia" do Rzecznika Praw Obywatelskich ws. naruszenia praw rodziny Banasiów.

- Dodatkowo jeszcze rozważamy złożenie zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa, a to z tego względu, że Centralne Biuro Antykorupcyjne ma prawo badać oświadczenie majątkowe prezesa Banasia w określonej dacie, czyli na koniec roku, albo w momencie, kiedy kończy się praca konkretnej osoby dla instytucji państwowych. Natomiast tutaj jest niezwykle ważne to, że CBA "trałuje" prezesa Banasia, sprawdza całe okresy, w których był ministrem finansów, szefem KAS, czy prezesem NIK. Jest to niedopuszczalne - oświadczył Małecki.

Odpowiedzialność polega na tym, że Banaś nie poda się do dymisji

Pytany, czy nie byłoby lepiej, gdyby prezes NIK podał się do dymisji, jego pełnomocnik odparł: - To będzie oznaczało taką sytuację, że każdy, kto będzie nieprzychylny, albo będzie obowiązkowym urzędnikiem państwowym, i narazi się rządzącym, będzie ryzykował odwołanie ze stanowiska wskutek fikcyjnych zarzutów. Małecki zapewnił, że nie ma podstaw, aby Marian Banaś rezygnował. - Właśnie na tym polega jego odpowiedzialność państwowa. Nie powinien tego zrobić - dodał.

Banaś kontra CBA

Śledztwo, w ramach którego CBA przeprowadziło przeszukania, zostało wszczęte na początku grudnia ub.r. Podstawą były wówczas trzy zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, które wpłynęły do białostockiej prokuratury od grupy posłów opozycji, w tym m.in. posła Jana Grabca (Koalicja Obywatelska), Generalnego Inspektora Informacji Finansowej oraz Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Śledztwo dotyczy m.in. złożenia fałszywych oświadczeń o stanie majątkowym i podania nieprawdy co do wysokości posiadanych zasobów pieniężnych oraz innych dodatkowych danych o stanie majątkowym, w związku z osiągnięciem dochodu z wynajmu posiadanych nieruchomości. Kilka dni temu wpłynęło kolejne zawiadomienie CBA.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM