Ministerstwo Kultury odpowiada na zarzuty prof. Dariusza Stoli. "Nagle sobie przypomniał"

Prof. Dariusz Stola - który mimo wygrania konkursu przez dziewięć miesięcy nie został powołany na stanowisko dyrektora muzeum Polin - w rozmowie z "tygodnikiem Powszechnym" opowiedział o tym, że resort kultury domagał się przekazania kilku milionów euro na inną jednostkę. Teraz oświadczenie wydało MKiDN.
Zobacz wideo

W środę (26 lutego) resort kultury wydał oświadczenie w tej sprawie. "Powody, dla których prof. Dariusz Stola nie został powołany na stanowisko dyrektora Muzeum Polin, były wielokrotnie formułowane i są jednoznaczne. Nie ma i nie było zgody na upolitycznianie Muzeum Historii Żydów Polskich, co dyrektor Stola czynił w trakcie swojej kadencji, i co jest także niezgodne ze statutem Muzeum" - napisano. 

Zdaniem ministerstwa prof. Stola "nagle przypomniał sobie" o 10-milionowym grancie, a Muzeum Polin postawiło się "w sposób uzurpatorski w roli jego wyłącznego beneficjenta". MKiDN napisało w oświadczeniu, że "wielokrotnie zwracało się do dyrektora Stoli, aby był skłonny uwzględnić w ramach grantu potrzeby innych instytucji zajmujących się tym dziedzictwem, w tym Żydowskiego Instytutu Historycznego, Muzeum Getta Warszawskiego czy instytucji zajmujących się cmentarzami żydowskimi w Polsce". Zdaniem resortu Muzeum Getta Warszawskiego jako nowa instytucja tym bardziej potrzebowała dużego wsparcia. 

Resort zauważa, że ostatecznie "prof. Stola przychylił się jedynie do przekazania 1 mln euro Żydowskiemu Instytutowi Historycznemu, ale odmówił podzielenia się grantem z Muzeum Getta Warszawskiego i na inne cele".

Prof. Dariusz Stola i brak powołania na stanowiska dyrektora Polin

Prof. Dariusz Stola był dyrektorem Muzeum Historii Żydów Polskich Polin przez pięć lat, do 2019 roku. Mimo tego, że wygrał kolejny konkurs na to stanowisko, szef resortu kultury Piotr Gliński przez dziewięć miesięcy nie podpisał dla niego nominacji. 11 lutego prof. poinformował, że dla dobra placówki "gotów jest zaakceptować warunki pozwalające na zażegnanie kryzysu" i zrezygnować z nominacji na dyrektora.

W rozmowie z "Tygodnikiem Powszechnym" z 24 lutego profesor opowiedział o nieznanych wcześniej przyczynach, dla których miał się narazić ministerstwu kultury, m.in. o kulisach grantu, który został przyznany Polin w ramach tzw. grantów norweskich. Placówka otrzymała jeden z nich już kilka lat temu, a zadowoleni ze współpracy Norwegowie postanowili ją kontynuować. "Zapytałem wtedy, o ile możemy aplikować, i usłyszałem, że o 10 mln euro. Przygotowaliśmy więc projekt na 6 lat, zgodnie z procedurą przekazaliśmy go Ministerstwu Kultury, skąd trafił do Norwegów" - opowiadał prof. Stola. Dyrektor został wezwany do ministerstwa, gdzie została mu przedstawiona propozycja przekierowania części przyznanych grantem pieniędzy (3-5 mln euro) na inną instytucję - Muzeum Getta Warszawskiego. Stola miał usłyszeć, że to "niesprawiedliwe, żeby tylko muzeum dostało te pieniądze". Co ważne, instytucja wówczas jeszcze w ogóle nie istniała, nie było wiadomo, kto miałby być jej dyrektorem. 

"Przyznaję: powiedziałem, że dla mnie to brzmi niepoważnie. Usłyszałem, iż pan minister oczekuje, że zrobimy partnera z nieistniejącego muzeum i że ono powinno dostać sporą część pieniędzy" - powiedział prof. Stola. Na pismo, które wysłał w tej sprawie do resortu, nie uzyskał odpowiedzi. Od tamtej pory (wiosny 2018 roku) Polin miało znaleźć się "pod ostrzałem rządzących i prorządowych mediów", a 10-milionowy grant nie został uruchomiony. 

Aplikacja TOK FM. Słuchaj i testuj przez dwa tygodnie za darmo.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM