Wybory prezydenckie 2020. Druga tura niemal pewna. "Dla części elektoratu to będzie walka na śmierć i życie"

Nie ma obiektywnych podstaw, by sądzić, że te majowe wybory prezydenckie zakończą się na pierwszej turze - ocenił w TOK FM prof. Henryk Domański z Państwowej Akademii Nauk. Jak podkreślił socjolog, dla dużej części elektoratu te wybory jawią się jako jedne z najważniejszych, dlatego niemal pewne jest, że dojdzie do dogrywki.
Zobacz wideo

Ostatnie sondaże wyborcze pokazują, że przewaga Andrzeja Dudy nad resztą kandydatów w wyścigu po fotel prezydencki topnieje. Tę tendencję starał się diagnozować prof. Henryk Domański z PAN.  - W sumie ani rząd PiS, ani sam prezydent Duda, nie popełnili błędów, które zdyskredytowałyby ich w oczach wyborców niezdecydowanych. To często (spadek poparcia - red.) reakcja na bieżące wydarzenia. Może przeszukania u szefa NIK Mariana Banasia. Od czasu do czasu takie tendencje będą występować – mówił socjolog w rozmowie z Mikołajem Lizutem.

Jak wyjaśnił, przez trwający od lat duopol PiS i PO, w Polsce można wyróżnić dość jasny podział społeczeństwo. - Jest pewnie około 30 procent zdecydowanych przeciwników władzy i pewnie o kilka procent więcej zdecydowanych zwolenników PiS. Reszta to niezdecydowani i o nich toczy się walka – przekonywał ekspert.

Prof. Domański podkreślił, że właśnie tacy wyborcy często podejmują decyzję tuż przed głosowaniem. - Wierzę w teorię racjonalnego wyboru. Taki człowiek dokonuje bilansu korzyści i kosztów. Czy chce mu się iść do lokalu i wrzucić głos, a korzyść to własne interesy. Działają też takie zmienne, które nie są kluczowe, ale oddziałują w ostatniej chwili. Czyli np.: czy kandydat dobrze mówi, bo będzie nas godnie reprezentował – tłumaczył socjolog.

Według gościa TOK FM nie ma obiektywnych podstaw, by sądzić, że majowe wybory prezydenckie zakończą się na pierwszej turze. - Sytuacja z 2000 roku, kiedy Aleksander Kwaśniewski wygrał za pierwszym podejściem, się nie powtórzy. On miał wtedy wyraźnie słabszych przeciwników – mówił profesor. Jak dodał, dla dużej części Polaków majowe wybory to "walka na śmierć i życie". - Będą głosować, żeby to wszystko nie skończyło się właśnie na pierwszej turze. Jeżeli Andrzej Duda wygra w drugiej turze, to z taką przewagą jak pięć lat temu zwyciężył nad Bronisławem Komorowskim – podsumował prof. Henryk Domański.

Mikołaj Lizut, prowadzący audycję, pytał też, jak takie wydarzenia jak np. słynny środkowy palec Joanny Lichockiej, wpływają na wyborców. - Ta sytuacja mogłaby zadziałać, ale na tydzień przed wyborami. Lichocka jest tylko pośrednio kojarzona z Andrzejem Dudą, bardziej z PiS. Ośmiorniczki kilka lat temu zadziałały na wyborców, ale to kluczowy był sposób rozmowy najwyższych urzędników o państwie. Pani Lichocka takich stanowisk nie zajmuje, więc jej efekt będzie mniejszy - przekonywał prof. Domański. 

A czy wpływ na kampanię i wybory może mieć koronawirus? Według profesora zagrożenie z zewnątrz zawsze wzmacnia rząd. - Chyba, że okażą jakiś dystans. A tutaj codziennie minister, wiceminister, premier podkreślają w mediach, co robi rząd w tej sprawie - powiedział prof. Henryk Domański z Polskiej Akademii Nauk.

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie:

DOSTĘP PREMIUM