100 dni rządu Mateusza Morawieckiego. "Premier jako kreator nowej polityki zniknął z pola widzenia"

- O ile można mówić o Beacie Szydło i wiązać jej pierwsze 100 dni z programem 500 plus, o tyle teraz nie ma niczego takiego, z czym w sposób oczywisty można by wiązać drugi rząd Mateusza Morawieckiego. I to jest niewątpliwie trudny element wizerunkowy - mówi TOK FM prof. Ewa Marciniak, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.
Zobacz wideo

W czwartek (27 lutego) mija 100 dni od kiedy rząd premiera Mateusza Morawieckiego uzyskał wotum zaufania w Sejmie. 19 listopada ubiegłego roku za jego udzieleniem opowiedziało się 237 posłów, w tym 235 z Prawa i Sprawiedliwości i dwoje - niespodziewanie - z Koalicji Obywatelskiej (Marek Hok i Gabriela Lenartowicz), którzy potem tłumaczyli, że był to efekt pomyłki spowodowanej problemami z kartami do głosowania.

W trakcie swojego expose premier Morawiecki dużo mówił o "normalności". Używał tego sformułowania w kontekście rozwoju i przyszłości Polski, bezpieczeństwa i niezawisłości wymiaru sprawiedliwości. Mówił o "normalnej" rodzinie, "normalnych" pensjach i po prostu o "normalnym" życiu. Trudno jednak pierwsze 100 dni nowego rządu nazwać "normalnymi". Spór o reformę sądownictwa, walka o nieujawnienie list poparcia do KRS czy w końcu zamieszanie z Marianem Banasiem - to wszystko skutecznie odsuwało uwagę od tego, nad czym w tym czasie pracowała Rada Ministrów.

Profesor Ewa Marciniak z Uniwersytetu Warszawskiego przyznaje, że 100 dni nowego rządu Mateusza Morawieckiego to nie był łatwy czas. - Z powodu pewnych piętrzących się trudności działalność rządu była właściwie niezauważalna. Ta trudność to sytuacja polityczna i zdarzenia, które - jedno po drugim - zajmowały uwagę opinii publicznej. To spowodowało, że "piątka PiS" na pierwsze 100 dni nie była obecna w przestrzeni publicznej: ani w mediach społecznościowych, ani w tradycyjnych. Nie była przedmiotem dyskusji czy rozmów codziennych - ocenia.

Większą uwagę mediów w trakcie minionych tygodni skupiał m.in. wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej o niezależności polskiego sądownictwa czy ustawa dyscyplinująca sędziów i liczne kontrowersje z nią związane. Protesty opozycji i środowisk prawniczych, a także wizyty przedstawicieli Komisji Weneckiej czy samej wiceszefowej Komisji Europejskiej Very Jourowej. Nie brakowało dni, kiedy częściej niż o premierze Morawieckim mówiło się o sędzim Macieju Nawackim (który drze uchwały sędziów) bądź o posłance PiS Joannie Lichockiej, która przy okazji debaty o przekazaniu blisko 2 mld na media państwowe pokazuje opozycji środkowy palec. Nie mówiąc już o ostatnich dniach, kiedy całkowitą uwagę mediów skupiły na sobie aktywności Centralnego Biura Antykorupcyjnego, które jednego dnia postanowiło przeszukać mieszkania i biura szefa NIK Mariana Banasia oraz zatrzymać słynnego agenta Tomka. 

Profesor Marciniak podkreśla, pierwsze 100 dni rządu - każdego, nie tylko obecnego - jest z reguły oceniane przez pryzmat podejmowanych inicjatyw oraz aktywność samego Prezesa Rady Ministrów, który powinien być w centrum uwagi. Tymczasem, jak zauważa nasza rozmówczyni, podczas ostatnich tygodni uwaga skupiała się albo na ministrach i wiceministrach, albo na szefach innych instytucji, takich jak wspomniany już prezes Najwyższej Izby Kontroli - Marian Banaś. - Premier jako kreator nowej polityki rządu zniknął z pola widzenia - stwierdza profesor. Jak dodaje, prawdopodobnie nie było to intencjonalne. - Te wszystkie wydarzenia były po prostu na tyle spektakularne i nietypowe, że bez względu na to, co premier by zrobił i tak przysłoniłyby pracę rządu - ocenia.

"Piątka PiS" na pierwsze 100 dni. Co udało się zrealizować?

W tle tej dość niespokojnej atmosfery politycznej Prawu i Sprawiedliwości udało się wprowadzić niektóre z obiecanych programów, zapowiadanych w "piątce PiS" na pierwsze 100 dni rządu. Pakiet ten, przypomnijmy, został zaprezentowany na kilka dni przed wyborami parlamentarnymi. Zakładał wprowadzenie pięciu reform:

  •  tzw. małego ZUS-u,
  •  trzynastej i czternastej emerytury,
  •  pakietu kontrolnych badań profilaktycznych dla osób po 40-tce,
  •  programu budowy 100 obwodnic,
  •  planu na rzecz równych dopłat dla polskich rolników.

Przedwyborcza konferencja władz partyjnych i państwowych: prezes Jarosława Kaczyński i premier Mateusza Morawiecki obiecują. Kwatera główna PiS, Warszawa, ul. Nowogrodzka, 7 października 2019Przedwyborcza konferencja władz partyjnych i państwowych: prezes Jarosława Kaczyński i premier Mateusza Morawiecki obiecują. Kwatera główna PiS, Warszawa, ul. Nowogrodzka, 7 października 2019 Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Gazeta

Spośród tej piątki udało się zrealizować tzw. mały ZUS plus, który zaczął obowiązywać od początku lutego. Dzięki temu około 320 tysięcy przedsiębiorców (którzy w ubiegłym roku mieli przychody nie większe niż 120 tysięcy złotych) może płacić składki ZUS o kilkaset złotych niższe od standardowego poziomu. Szczegóły wyjaśniamy tu.

PiS-owi udało się przeforsować także tzw. "trzynastkę". Dodatkowe świadczenie ma trafiać do emerytów i rencistów każdego roku. Ustawa dotycząca trzynastej emerytury przeszła przez Sejm 13 lutego, a przed dwoma dniami prezydent Andrzej Duda ją podpisał. "Trzynastki" będą wypłacane w kwietniu, a ich wartość wyniesie 1200 zł brutto. Całkowity koszt ich wypłaty dla państwa to prawie 12 mld zł. Ich źródłem finansowania mają być pieniądze z Funduszu Solidarnościowego (dawniej: Solidarnościowego Funduszu Wsparcia Osób Niepełnosprawnych) i z budżetu krajowego. Zarówno opozycja, jak i przedstawiciele środowisk niepełnosprawnych i ich opiekunów apelowali o to, aby nie ruszać środków z tego Funduszu, a "trzynastki" finansować z innych źródeł. Opowiedział się za tym także Senat, choć poprawki izby wyższej nie zostały uwzględnione przez Sejm. 

A co z czternastą emeryturą? Tą sprawą rząd zajął się w miniony wtorek (25 lutego) i przyjął projekt ustawy o przyznaniu tego dodatkowego świadczenia w roku 2021. Jak zapowiedziała minister rodziny, pracy i polityki społecznej Marlena Maląg, Tzw. "czternastka" ma trafić do tych osób, które otrzymują niższe świadczenia, a przy wypłacie ma obowiązywać zasada "złotówka za złotówkę". Oznacza to, że pełną "czternastkę" w wysokości najniższej emerytury dostaną osoby, których świadczenie nie przekracza 2,9 tysięcy złotych brutto. Pozostali otrzymają to dodatkowe świadczenie pomniejszone, zgodnie z zasadą "złotówka za złotówkę - np. jeśli ktoś otrzymuje 3 tysiące złotych, to jego "czternastka" będzie zmniejszona o 100 złotych. Świadczenie to ma być wypłacane w listopadzie 2021 roku.

Ostatnim punktem z "piątki PiS", który udało się przedstawić, jest program budowy 100 obwodnic. Jego prezentacja nie odbyła się jednak ze zbyt wielką pompą, wprost przeciwnie - na konferencji w tej sprawie nie było nawet premiera Morawieckiego. Szczegóły programu wyjaśniał dziennikarzom w sobotę 8 lutego minister infrastruktury Andrzej Adamczyk. Zakłada on budowę 100 obwodnic do 2030 roku, co ma kosztować w sumie około 28 mld zł. Obwodnice, jak podaje resort infrastruktury, mają powstawać m.in. wokół tych miejscowości, gdzie notowane jest największe natężenie ruchu i tam, gdzie notowana jest największa liczba wypadków (pełną listę można zobaczyć tutaj). Obecnie trwają konsultacje dotyczące tego programu, swoje uwagi można przesyłać do 20 marca.

Co z zapowiedzianej "piątki" nie doczekało się realizacji? Przede wszystkim pakiet kontrolnych badań profilaktycznych dla ludzi, którzy ukończyli 40. rok życia. Rząd nie przedstawił w tej sprawie żadnych informacji. Zapytaliśmy resort zdrowia, na jakim etapie jest opracowywanie programu - czekamy na odpowiedź. Nie zostały wprowadzone także równe dopłaty dla polskich rolników.

Morawiecki w cieniu Szydło

Mimo zrealizowanych obietnic, na niekorzyść "studniówki" obecnego rządu premiera Morawieckiego wpływać może porównanie z poprzedniczką - Beatą Szydło. Była premier w pierwszych tygodniach swojego urzędowania zrealizowała m.in. flagowy program Prawa i Sprawiedliwości "Rodzina 500 plus" przyznający wtedy 500 zł na drugie i kolejne dziecko oraz zniesienie obowiązku szkolnego dla sześciolatków. I choć można było się z tymi pomysłami zgadzać lub nie, to nie dało się ukryć, że były to zmiany, które całkowicie ogniskowały wówczas uwagę mediów i tzw. "zwykłych" obywateli.

Profesor Ewa Marciniak w rozmowie z nami przyznaje, że nie tylko "rozmach" reform gabinetu Beaty Szydło był zdecydowanie większy od działań obecnego rządu, ale też sposób ich komunikowania był znacznie bardziej intensywny.

Warto przypomnieć, że celebrując pierwsze 100 dni swojego rządu, ówczesna premier zorganizowała całodniowy event, podczas którego zarówno ona, jak i poszczególni ministrowie podsumowywali swoje działania. Była uroczysta konferencja (już o godzinie 5.30 rano), a potem wizyty w mniejszych i większych miejscowościach w kraju.

- O ile można mówić o Beacie Szydło i wiązać jej pierwsze 100 dni z programem 500 plus, o tyle teraz nie ma niczego takiego, z czym w sposób oczywisty można by wiązać drugi rząd Mateusza Morawieckiego. I to jest niewątpliwie trudny element wizerunkowy - ocenia ekspertka. Zaznacza, że zarówno trzynasta emerytura, jak i tzw. mały ZUS od dawna był spodziewany przez obywateli. Poza tym oba te programy - zdaniem profesor - nie dorównują randze i wizerunkowej sile "Rodzinie 500 plus". - W związku z tym, ocena rządów Prawa i Sprawiedliwości w dalszym ciągu będzie się dokonywała właśnie przez rządy pani Beaty Szydło - podsumowuje nasza rozmówczyni.

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie za darmo:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Komentarze (11)
100 dni rządu Mateusza Morawieckiego. "Premier jako kreator nowej polityki zniknął z pola widzenia"
Zaloguj się
  • nioma

    Oceniono 2 razy 0

    Oby jak najwięcej tak solidnych polityków jak Morawiecki. Nigdy nie mieliśmy rządu, który w tak dużym stopniu realizowałby przedwyborcze obietnice. Jestem pod ogromnym wrażeniem skuteczności premiera.

  • getz54

    Oceniono 3 razy -1

    Borys Johnson swoim 70 punktowym programem skasował Morawieckiego. Ten oszust okłamywał Polaków w Anglii,
    zapewniając ich, ze załatwił im stały pobyt na wyspie, zadna krzywda ich nie spotka dopóki my rządzimy. Jego przyjaciele Theresa May i Borys zapewnili go o tym.

  • szpung

    Oceniono 3 razy 1

    Pamietacie jeszcze tamten cyrk z lat 90, czyli zwiazkowe parasole ochronne nad rzadami mazowieckich balcerowiczoow etc.

  • polak_nieprawdziwy

    Oceniono 7 razy 1

    Element wizerunkowy jest dostępny w sieci. Mem za memem. Jest to obraz patologicznego kłamcy, bajarza, konfabulatora, bezczelnego chama.

  • king1932

    Oceniono 7 razy 1

    Przecież wprowadzono nowe podatki, opłaty i podwyżki opłat i podatków. Czyli jest sukces. Dla zaścianka pisowskiego: daniny i tym podobne zwroty używane przez PiS to też podatki. Jak to ktoś powiedział „ciemny lud kupi wszystko”. Idealnie pasuje.

  • marudna.maruda

    Oceniono 6 razy 2

    "Z powodu pewnych piętrzących się trudności działalność rządu była właściwie niezauważalna. Ta trudność to sytuacja polityczna i zdarzenia, które - jedno po drugim - zajmowały uwagę opinii publicznej. "- nasza wina, nie powinniśmy odwracać uwagi od premiera? Premier może podziękować Ziobrze, bo to deforma wymiaru sprawiedliwości odwracała uwagę od wspaniałych działań premiera. Nawacki, Piebiak, Lichocka, Banaś, Pawłowicz, Piotrowicz- to tylko niektórzy w tym zakresie zasłużeni. Ale można jako ogromną zasługę premiera przyjąć, że aparat państwowy znacznie się rozrósł, wielu krewnych i znajomych otrzymało specjalnie utworzone stanowiska i mogą zadbać o finansowy komfort swoich rodzin. Kolejna zasługa- profity dla TVPiS. Następna- sowite nagrody w ministerstwach. A reszta, te onkologie, te zamykane oddziały szpitalne, walka CBA z NIKiem, drożyzna w towarach i usługach... tu prezydent premiera usprawiedliwił, tylko przejściowe...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX